Genialny wynalazek Polaka. Z tym pasem po prostu nie da się utonąć

Pas zaprojektowany przez Artura Kamińskiego może pomóc zredukować liczbę utonięć.
Pas zaprojektowany przez Artura Kamińskiego może pomóc zredukować liczbę utonięć. Lifeguard Swim Belt
Utonięcia to ogromny problem w sezonie letnim. Według statystyk policji w samym czerwcu br. utonęło 113 osób. W ubiegłym roku w wyniku utonięcia zginęło aż 545 osób. Jednak to nie są wyjątki, ponieważ w ubiegłych latach dane te były podobne. Do zredukowania tej liczby chce przyczynić się Artur Kamiński. Jest on pomysłodawcą pasa, który ma ratować życie tonącym.


Lifeguard Swim Belt ma duży potencjał, by stać się nieodłącznym wyposażeniem każdego entuzjasty głębokości.

Pomysłodawca pasa przez lata mieszkał w Norwegii. – Zwróciłem uwagę na to, że społeczeństwo skandynawskie przywiązuje dużą wagę do kwestii bezpieczeństwa, dla nich jest to priorytet – tłumaczy Kamiński w rozmowie z INNPoland.pl.

Myśl o takim urządzeniu pierwszy raz zrodziła się podczas pływania. Gdy zabierał dzieci na plażę, zastanawiał się, jak zapewnić im bezpieczeństwo. – Wyobraziłem sobie, że najlepszy byłby jakiś pas, coś, co się napompuje i to da gwarancję bezpieczeństwa. Niestety, przeglądając sklepy internetowe, niczego nie znalazłem – opowiada.


– Nie zapomnę nagrania, które w dużym stopniu przyczyniło się do tego, że moje prace faktycznie ruszyły. Pamiętam jak dziś pokazane w mediach wideo z monitoringu ze strzeżonej plaży. Ogromne kąpielisko, około stu osób i w środku, na niewielkiej głębokości, utopił się człowiek. Wokół kamery, ludzie i wszystko działo się na oczach ratownika, który nie tyle, że nie wykonał swojej pracy, ile po prostu nie zauważył. Ci ludzie też nie zdawali sobie sprawy z tego, że ten człowiek się topi – mówi Kamiński

Prosta konstrukcja i niezawodność
Pierwsze szkice były banalnie proste, ale oddawały sens. – Chciałem, żeby urządzenie było łatwe w użyciu, proste, niezawodnie i niezniszczalne – wspomina. Miało być jak najmniej zbędnych elementów, które mogą zawieść.



W środku urządzenia znajduje się wymienny zbiornik z gazem. Chodziło o to, żeby stworzyć pasek wielokrotnego użytku. Całe działanie urządzenia polega na tym, że po prostu pociąga się za spust.

Pasek wystarczy założyć, zapiąć i wyregulować. Z nim wchodzi się do wody. W sytuacji krytycznej chodzi o to, żeby przy użyciu niewielkiej siły pociągnąć za spust. – To uwalnia gaz i pompuje cały pasek, który zamienia się w naprawdę duże koło, które ma taką wyporność, że przede wszystkim podciągnie się pod ramiona i wyciągnie człowieka do góry, utrzymując go nad powierzchnią wody – tłumaczy Kamiński.


Co dwa spusty to nie jeden
Bardzo dużą zaletą jest to, że pas jest wyposażony w drugi spust. – Zależało mi na tym, żeby było to urządzenie ratunkowe, tak skuteczne, jak spadochron. Jeśli jeden nie zadziała, to jest jeszcze ten drugi, który ma wywołać akcję – opowiada twórca Lifeguard Swim Belt.

Podczas pociągnięcia za pierwszy spust, nabój zostanie wepchnięty na iglicę, co spowoduje, że pas się napompuje. Gdyby jednak pierwszy spust nie zadziałał, na wszelki wypadek zamontowano drugi spust, którego pociągnięcie spowoduje, że to iglica zostanie wepchnięta na zbiornik z gazem.


Dodatkowo wyszło tak, że osoby leworęczne mają ułatwienie, więc można używać jednego lub drugiego spustu dowolnie. Jeden jest z prawej strony, a drugi z lewej.

Tylko jeden materiał spełnia wymagania
Wersja MVP pasa nie jest wykonana z materiału docelowego, aczkolwiek spełnia swoją funkcję. Natomiast materiał, jaki został zapisany w projekcie, jest w formie tworzywa ciekłego, które trzeba zwulkanizować. Okazało się, że na świecie jest dostępny tylko jeden materiał, który spełnia wszystkie wymogi założone przez autora pomysłu.


Ma on być przede wszystkim odporny na działanie wody, ale także słońca, piasku, gałęzi, kamieni itd. Kamiński kontaktował się w tej sprawie z największym polskim dostawcą tworzyw sztucznych.

– Kierownik, który odebrał telefon, nie odpuścił sprawy i znalazł ten materiał. Faktycznie on istnieje i jest świetny, bo jest bardzo rozciągliwy, bardzo wytrzymały i do tego ma możliwość powrotu do swojej poprzedniej postaci – opisuje Kamiński.

Patent i produkcja
Zdaniem Kamińskiego problem utonięć jest ogromny. Również on otrzymał niedawno tragiczną wieść.

– W niedawnym czasie, w jeziorze utonął mój kolega, niestety tak się wydarzyło, a gdy patrzę na statystki, to są one przerażające. Cały czas mam przed oczami to, że część ludzi mogłaby już mieć ten pasek. On jest zaprojektowany, można by już go produkować, a ludzie toną – mówi.

W maju Urząd Patentowy zdecydował się na ujawnienie wynalazku, po 18 miesiącach badania

– Dowiedziałem się, że to dobra informacja i już teraz będzie z górki. Jestem podbudowany, że skoro nie było kolizji z jakimiś zgłoszeniami na świecie, to znaczy, że mamy zielone światło i nikt nie będzie niczego rościł – cieszy się autor.

Teraz czeka go praca innego rodzaju, a mianowicie znalezienie odpowiedniego inwestora.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł