Saudowie wydają krocie na obronność. Jakim cudem atak na rafinerie się udał?

Atak dronów na rafinerie w Arabii Saudyjskiej posłał w górę ceny ropy.
Atak dronów na rafinerie w Arabii Saudyjskiej posłał w górę ceny ropy. Fot. Flickr.com/ synecdoche / CC BY 2.0
Dwa precyzyjne ataki powietrzne skierowane w saudyjskie instalacje naftowe wystarczyły, żeby o połowę zredukować moce produkcyjne Saudów i podbić ceny ropy na całym świecie. Jakim cudem trzeci na świecie kraj pod względem wydatków na obronność nie był w stanie ochronić tak ważnej dla swojego przemysłu infrastruktury?


Atak ujawnił słaby punkt systemu
Sobotni atak zachwiał światową gospodarką. Drony lub precyzyjnie sterowane pociski uderzyły w należące do Saudi Aramco instalacje naftowe w Bukajk (Abqaiq) i Churajs (Khurais), redukując o połowę ich potencjał produkcyjny.


Nasuwa się tutaj przede wszystkim jedno podstawowe pytanie: jak w ogóle możliwe było tak bolesne uderzenie w samo serce saudyjskiej ropy?


– Tego typu obiekty są bardzo dobrze zabezpieczone, zarówno pod względem technologicznym, jak i procedur oraz zasobów ludzkich – przekonuje w rozmowie z INNPoland.pl dr Krzysztof Liedel z Collegium Civitas.

Przypomina przy tym, że saudyjskie rafinerie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat były wielokrotnie celem ataków terrorystycznych. – Między innymi Al-Kaida próbowała dokonać tam ataków z wykorzystaniem terrorystów-samobójców czy z wykorzystaniem broni miotającej. Natomiast w większości były to ataki nieudane, m.in. ze względu na to, że ochrona jest tam dość dobra, sprawna i silna, a system cały czas udoskonalany – wyjaśnia.


Na tereny rafinerii nie da się rzecz jasna łatwo przedostać z zewnątrz. – Funkcjonują tam strefy bezpieczeństwa, które zaczynają się dużo wcześniej niż sama rafineria – tłumaczy ekspert.

– Wydaje mi się, że system był już na tyle silny, że napastnicy doszli do wniosku, że po prostu dokonanie ataku z ziemi będzie zbyt trudne i skomplikowane. W związku z tym znaleźli lukę w systemie: możliwość ataku z powietrza – stwierdza.

Jak doszło do ataku?
Trudno uwierzyć w to, że w tak skrupulatnym systemie bezpieczeństwa pominięto kwestię zagrożenia z powietrza. Wygląda jednak na to, że system ten był tworzony przede wszystkim z myślą o zagrożeniach terrorystycznych.

– Biorąc pod uwagę skalę i precyzję tego ataku, to "zwykłej" organizacji terrorystycznej trudno by go było przeprowadzić. Podejrzenia ze strony Amerykanów, że za atakiem może stać Iran, wynikają właśnie z tego, że te możliwości są dość wyśrubowane i środkami do przeprowadzenia takiego ataku dysponuje raczej państwo, nie organizacja terrorystyczna – tłumaczy dr Liedel.

– Myślę, że do tej pory w różnego rodzaju symulacjach brano pod uwagę możliwość takiego ataku. Oceniano jednak, że żadna organizacja terrorystyczna czy przestępcza nie dysponuje tego typu sprzętem, żeby taki atak przeprowadzić – dodaje.

Rozpoznanie zagrożenia
Trudno sobie wyobrazić, żeby po sobotnim ataku systemy zabezpieczające saudyjskie - i nie tylko - rafinerie nie został ulepszony.

– Będzie prawdopodobnie chodziło głównie o to, żeby w przyszłości można było zawczasu rozpoznać, że takie zagrożenie nadchodzi. Dodane zostaną elementy ochrony przeciwlotniczej: systemy radarowe, no i oczywiście możliwość neutralizowania zagrożenia, czy to z ziemi, czy z powietrza – stwierdza dr Liedel.

Wcześniej jednak jeden z największych światowych eksporterów ropy na świecie będzie musiał wyjaśnić braki zabezpieczeń swoim klientom. – Saudyjscy przywódcy będą musieli mocno wytłumaczyć się z tego, że trzeci na świecie kraj pod względem wydatków na obronność (...) nie był w stanie obronić swojej najważniejszej infrastruktury przed tego typu atakami – podkreślił w wypowiedzi dla CNBC Gary Grappo, były amerykański ambasador w graniczącym z Arabią Saudyjską Omanie.

Według danych Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), w ubiegłym roku Arabia Saudyjska wydała na wojsko ok. 67,6 mld dolarów - prawie 9 proc. swojego PKB. I raczej nie ma powodów aby podejrzewać, że właśnie teraz zacznie oszczędzać.

– Trzeba pamiętać, że ropa w Arabii Saudyjskiej to podstawowe źródło biznesu, więc pieniądze na nowe zabezpieczenia na pewno się znajdą – podkreśla Krzysztof Liedel.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DZIEJE SIĘ 0 0Chcesz bojkotować Turcję za agresję na Kurdów? "To dla nich bolesne jak ukąszenia komara"
0 0Geniusz czystego zła. Twórcy "Billions" zrobią serial o niesławnym założycielu Ubera
0 0"Prywatne firmy nie powinny cenzurować polityków". Mark Zuckerberg popiera Twittera
0 0Twój szef cię nienawidzi? Nie musisz się zwalniać. Oto co powinieneś zrobić
0 0Ważny rejestr, o którym mało kto mówi. Jeśli się nie wpiszesz, wlepią ci gigantyczną karę
BIZNES 0 0Wymyślił, że będzie przynosił korpoludkom książki. "Znikają w 5 minut. Ludzie się na nie rzucają"
0 0Oto dziejowa sprawiedliwość. Ofiara naciągnęła na kasę internetowego oszusta
0 0Nie obserwujecie nas jeszcze na Instagramie? Będziecie zaskoczeni, co tam się wyprawia
0 0Tak zachowasz produktywność, gdy pracujesz zdalnie (a tak naprawdę wcale tego nie chcesz)