Bohater afery Optimusa w tarapatach. Chodzi o spółkę jednego z najbogatszych Polaków

Prokuratura bada działalność Michała B. w spółce Erabud. Wcześniej "zasłynął" on jako bohater afery Optimusa.
Prokuratura bada działalność Michała B. w spółce Erabud. Wcześniej "zasłynął" on jako bohater afery Optimusa. Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Prokuratura sprawdza, czy znany z afery Optimusa inwestor Michał B. próbował wyprowadzić miliony ze spółki jednego z najbogatszych Polaków.


Sprawa, o której pisze "Puls Biznesu", dotyczy spółki Erabud, zajmującej się kupowaniem, komercjalizowaniem i sprzedażą nieruchomości na potrzeby m.in. sieci handlowych. Jej udziałowcem jest 89-letni Sobiesław Zasada, niegdyś rajdowiec, a dzisiaj jeden z najbogatszych Polaków. Wspólnikiem Zasady w Erabudzie – i równocześnie prezesem spółki – był Zbigniew Pawłowski.

Przejęcie zarządu
Pawłowski stracił jednak prezesurę w 2013 r. i od tego czasu popadł w spore tarapaty finansowe, z których wyciągnąć miał go właśnie Michał D. Założona przez D. spółka podjęła się w 2015 r. restrukturyzacji przekraczających 16 mln zł Zbigniewa Pawłowskiego. W zamian miała uzyskać możliwość przejęcia udziałów w Erabudzie i trzech innych powiązanych spółkach, jak również pełnomocnictwo do wykonywania praw z udziałów Pawłowskiego, w tym reprezentowania go na walnych zgromadzeniach czterech spółek.

Tę właśnie umowę miał wykorzystać Michał D. do uzupełnienia zarządu Erabudu swoimi ludźmi na początku 2016 r. Jak pisze "PB", D. i jego współpracownicy kontrolowali Erabud przez ok. półtora roku, podejmując w tym czasie szereg kontrowersyjnych uchwał i decyzji. To one są właśnie przedmiotem śledztwa prokuratury.


Nikt nie czuje się winnym
Co na to wszystko bohaterowie sprawy? Pawłowski od wszystkiego się odcina, zapewniając, że nie naruszył prawa. Natomiast Michał D. twierdzi, że to on jest tutaj oszukanym.

– Pożyczyłem Zbigniewowi Pawłowskiemu i Erabudowi łącznie kilka milionów złotych. Chcąc je odzyskać, jedynie zabezpieczałem swoje interesy. Nazywanie tego przez drugą stronę działaniami przestępczymi to absurd. Uczciwość nakazywałaby zwrócić pożyczone pieniądze, a kultura - podziękować za pomoc – cytuje jego wyjaśnienia "PB".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DZIEJE SIĘ 0 0Chcesz bojkotować Turcję za agresję na Kurdów? "To dla nich bolesne jak ukąszenia komara"
0 0Geniusz czystego zła. Twórcy "Billions" zrobią serial o niesławnym założycielu Ubera
0 0"Prywatne firmy nie powinny cenzurować polityków". Mark Zuckerberg popiera Twittera
0 0Twój szef cię nienawidzi? Nie musisz się zwalniać. Oto co powinieneś zrobić
0 0Ważny rejestr, o którym mało kto mówi. Jeśli się nie wpiszesz, wlepią ci gigantyczną karę
BIZNES 0 0Wymyślił, że będzie przynosił korpoludkom książki. "Znikają w 5 minut. Ludzie się na nie rzucają"
0 0Oto dziejowa sprawiedliwość. Ofiara naciągnęła na kasę internetowego oszusta
0 0Nie obserwujecie nas jeszcze na Instagramie? Będziecie zaskoczeni, co tam się wyprawia
0 0Tak zachowasz produktywność, gdy pracujesz zdalnie (a tak naprawdę wcale tego nie chcesz)