Ministerstwo Rozwoju chce, aby półroczny urlop od pracy na rozkręcenie własnego biznesu był bezpłatny.
Ministerstwo Rozwoju chce, aby półroczny urlop od pracy na rozkręcenie własnego biznesu był bezpłatny. Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Półroczny urlop na rozkręcenie własnego start-upu miałby być bezpłatny, ale pracownik byłby w tym czasie chroniony przed zwolnieniem. W pewnych sytuacjach pracodawca miałby jednak prawo udzielenia urlopu odmówić.

REKLAMA
Pomysł na 6-miesięczny "urlop od korpo" na rozkręcenie własnego biznesu – przedstawiony na początku stycznia przez minister rozwoju Jadwigę Emilewicz – od początku budził spore kontrowersje wśród przedsiębiorców. Na dobrą sprawę nie znaliśmy wówczas jednak żadnych szczegółów tego projektu, oprócz długości możliwej przerwy.

Bezpłatny urlop na start-up

Właśnie o szczegółach pomysłu, który będzie dzisiaj konsultowany z partnerami społecznymi, pisze poniedziałkowy "Dziennik Gazeta Prawna". Ministerstwo Rozwoju chciałoby, aby przerwa od pracy na rozkręcenie własnego biznesu była bezpłatna oraz nie wliczała się do stażu pracy.
W przepisach mają znaleźć się również zapisy, których rolą byłoby uspokojenie pracodawców. Rozkręcany przez pracownika biznes nie mógłby być konkurencyjny wobec pracodawcy (przypomnijmy, że celem takiego rozwiązania miało być zwiększenie w Polsce liczby start-upów technologicznych), a pracodawca miałby możliwość odmówienia urlopu w sytuacji, w której zbyt wielu jego pracowników chciałoby w jednym momencie skorzystać z tej możliwości.

Piękna wizja z wątpliwościami

Jak pisała w INNPoland.pl Patrycja Wszeborowska, wizja półrocznego urlopu, podczas którego można byłoby poeksperymentować z innowacyjnymi projektami, a w razie fiaska wrócić pod bezpieczne skrzydła pracodawcy od początku budzi szereg wątpliwości wśród ekspertów.
– Cały pomysł wydaje się być jeszcze w powijakach i trudno go na tym etapie komentować – zaznaczał dr Szymon Wierciński, ekspert ds. strategii cyfrowej innowacji z Akademii Leona Koźmińskiego. Jak wskazywał, przede wszystkim trzeba się zastanowić nad sensem wdrożenia takiego rozwiązania.
– Dla osób indywidualnych jest to świetna opcja. Jednak warto pamiętać, że większość start-upów to eksperymenty, które upadają. Prawda jest taka, że znacząca część start-upów nie "wypala" za pierwszym razem i jednocześnie nie oznacza to niczego złego. Pojawia się natomiast pytanie, skąd wzięło się pół roku w propozycji resortu i czy sześć miesięcy wystarczy, by z informatyka zrobić wytrwałego start-upowca – zastanawiał się ekspert.
logo