
Komisja Europejska przedstawiła zasady przyznawania pieniędzy z funduszu na odbudowę gospodarki po pandemii, w ramach którego mamy otrzymać aż 23 mld euro. Ale postawione przez Brukselę warunki zdecydowanie nie spodobają się PiS.
REKLAMA
Jak podaje "Rzeczpospolita", Komisja Europejska wprost zobowiązała państwa pobierające pomoc do wydania przynajmniej 37 proc. pieniędzy na walkę ze zmianami klimatu.
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen stwierdziła wprost, że "państwa członkowskie potrzebują jasnych wskazówek, aby zapewnić zainwestowanie 672 mld euro w ramach instrumentu zarówno w celu natychmiastowego ożywienia gospodarczego Europy, jak i długoterminowego zrównoważonego wzrostu sprzyjającego włączeniu społecznemu".
Właśnie dlatego państwa będą musiały przedstawić również plan wydatkowy, w którym wyspowiadają się z tego, jak zamierzają wydać unijną pomoc. Plany będą musiały zostać zatwierdzone przez KE.
Sukces czy nie sukces?
Z lipcowego szczytu unijnego, podczas którego miały miejsce negocjacje budżetowe, premier Mateusz Morawiecki wrócił śpiewając pieśń o wielkim zwycięstwie Polski.– Cele, jakie mieliśmy jako Grupa Wyszehradzka, zostały osiągnięte. Wynegocjowaliśmy to, co chcieliśmy – mówił.
Mimo ekstatycznych zapewnień polskiego rządu, że Polska zza stołu unijnych obrad powstała zwycięsko, eksperci zwracają uwagę na to, że był to kompromis i wszystkie kraje, które wzięły udział w negocjacjach, odtrąbiły sukcesy we własnych państwach. Rozmowę na ten temat z Karoliną Zbytniewską, ekspertką ds. europejskich i redaktorką naczelną EuroActiv.pl, możecie przeczytać w naTemat.
