Smartfony na wystawie w sklepie.
Rząd może wycofać się z rozszerzenia opłaty reprograficznej. Fot. 123rf.com
Reklama.

Opłata reprograficzna

Opłata reprograficzna, potocznie nazywana "podatkiem od smartfonów” miałaby być pobierana od producentów i importerów urządzeń do kopiowania i odtwarzania muzyki, filmów, książek, artykułów, obrazów lub animacji.
W praktyce chodzi o całą elektronikę, na której można odtwarzać muzykę, obejrzeć wideo itp. I chociaż nowa danina miałaby dotknąć wyłącznie producentów, to - zdaniem ekspertów - ostateczny koszt i tak ponieśliby konsumenci.
Projekt resortu kultury wzbudził mnóstwo kontrowersji. Pod ich naporem rząd wycofał się już z opłaty od smartfonów, a teraz przychyla się do opinii producentów i dystrybutorów elektroniki użytkowej. Ci podkreślają, że na skutek zmian w prawie ceny urządzeń takich jak komputery czy tablety pójdą dramatycznie w górę - donosi "Rzeczpospolita".

Komputronik alarmuje, że obciążenie sprzętu 4-proc. stawką zwiększyłoby ceny urządzeń o blisko 5 proc., a wzrosty z pewnością zostałyby przełożone na konsumentów, gdyż rentowność netto sprzedawców w tej branży jest bardzo niska i sięga od 0,3 do 1 proc.

Postulaty branży IT w pełni poparło Ministerstwo Rozwoju, które w opinii do projektu napisało, że zmiany w ustawie o prawie autorskim (czyli rozszerzenie opłaty reprograficznej) są niezasadne.

Ministerstwo Kultury i opłata reprograficzna

Pod naporem krytyki mięknie również resort kultury. Ministerstwo przyznaje, że faktycznie istnieje obawa, że nałożona m.in. na komputery przenośne czy tablety opłata wywoła podwyżki.
“Ten problem jest szczególnie istotny z punktu widzenia epidemii, która spowodowała, że praca czy nauka odbywa się na odległość, a komputery i tablety są niezbędnymi urządzeniami do prawidłowego przebiegu kształcenia" – czytamy w opinii resortu.

Po co ta opłata?

– Federacja Konsumentów, która straszy wzrostem cen urządzeń po rozszerzeniu opłaty – w sytuacji, w której na całym świecie opłaty te ponoszone są przez producentów i importerów sprzętu. I praktycznie nigdy, a jeśli już to bardzo rzadko, te opłaty są przenoszone na konsumenta – mówił z kolei dla InnPoland Dominik Skoczek, szef Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych.
Jak podkreślał, takie przepisy wynikają z dyrektywy unijnej z 2001 roku o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym, a podobne rozwiązania zostały wdrożone praktycznie w całej Europie – wszędzie tam, gdzie istnieje dozwolony użytek.