
Właśnie padł absolutny rekord presji płacowych w polskich przedsiębiorstwach. Większej pensji domagają się już wszyscy – od pracowników małych firm do wielkich korporacji. Żądania placowe płyną praktycznie z każdego sektora rynku – wynika z danych NBP.
REKLAMA
Upomnij się o podwyżkę – presja płacowa rośnie
Raport NBP "Szybki Monitoring. Analiza sytuacji sektora przedsiębiorstw" za styczeń 2022 r wskazał, że aż 37 proc. firm deklaruje narastanie presji płacowej ze strony pracowników. To historyczny rekord tego wskaźnika – wskazuje Business Insider.Narodowy Bank Polski wskazał, że jeszcze w 2019 r. zgłaszało to średnio 19 proc. polskich przedsiębiorstw. Powód żądań pracowników jest prosty – galopująca inflacja sprawiła że jednocześnie drożeją zarówno jedzenie, inne produkty, usługi i rachunki.
"Wzrost presji płacowej dotyczy obecnie wszystkich grup wielkości przedsiębiorstw i wszystkich sektorów gospodarki, choć w ujęciu kwartał do kwartału najbardziej nasilił się w energetyce i dwóch branżach covidowych – działalności związanej z zakwaterowaniem i gastronomią oraz działalności związanej z kulturą, rozrywką i rekreacją" – podaje NBP.
Absolutny rekord – 84 proc. – wystąpił jednak w firmach z branży informacji i komunikacji. Zdaniem ekspertów tam od lat ignoruje się znaczny odsetek wakatów, co jeszcze bardziej motywuje pracowników do żądania podwyżek. Niezapełnione miejsca pracy są też oczywiście w opiece zdrowotnej.
– Według raportu NBP 47 proc. pracodawców prognozuje podwyżkę przeciętnej płacy w I kwartale 2022 r. Zwracam uwagę, że według danych GUS za grudzień 2021 r. przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób wzrosło rok do roku o 11,2 proc. Oznacza to, że w 2022 r. będzie kontynuowany trend zwiększania wynagrodzeń – zauważa Monika Fedorczuk, ekspertka ds. rynku pracy w Konfederacji Lewiatan.
Oprócz inflacji presję płacową budują też m.in. niedobory pracowników na rynku, obawa przed rotacją kadry czy liczne tarcze covidowe dla przedsiębiorców, które nie przełożyły się na zwiększenie zarobków.
Polski Ład – rząd pokazał, ile zarabiają Polacy
Jak pisaliśmy w INNPoland,pl, rząd chciał się niedawno pochwalić jak bardzo korzystny jest Polski Ład. Pokazał jednak tylko… jak mało zarabiamy i ile warte są ich własne statystyki.Norbert Maliszewski, czyli szef Rządowego Centrum Analiz, słynący z podawania sporej ilości propagandowych informacji, wrzucił na Twittera garść wyliczeń. Miały one pokazać ile Polacy zyskują na Polskim Ładzie. To przeszło praktycznie bez echa – statystyki Maliszewskiego pokazały za to, ile Polacy naprawdę zarabiają i jaki bałagan panuje w rządowych wyliczeniach.
Ze statystyk Maliszewskiego wynika, że nawet dla 63 proc. (czyli 8,3 mln) Polaków Polski Ład jest mniej lub bardziej korzystny. Ale mówimy tylko o tych, którzy mają etat. Z tej grupy jedynie ok. 2 mln osób zyska ponad 150 zł miesięcznie. Około 6 milionów osób dostanie poniżej tej kwoty.
Maliszewski obnażył przy okazji dość bolesną prawdę o rzeczywistych zarobkach Polaków. Okazało się, że aż 2,6 mln Polaków na etacie zarabia mniej niż 2750 zł brutto miesięcznie. Uwaga – to mniej niż płaca minimalna, zarówno obowiązująca obecnie, jak i zeszłoroczna. Oznacza to, że na rękę zarabiają mniej niż 2159 złotych miesięcznie.
Czytaj także: Ale i pozostali nie opływają w luksusy. Najnowsze dane GUS z grudnia 2021 r. mówią o tym, że w Polsce średnio zarabia się 6022,49 zł miesięcznie. Ale to statystyka mocno niepełna – bo obejmuje tylko przedsiębiorstwa, w których liczba pracujących przekracza 9 osób. W tej statystyce nie są uwzględniane osoby zatrudnione na podstawie umowy zlecenia i umowy o dzieło. W efekcie słynne zarobki ponad 6 tysięcy brutto dotyczą jedynie ok. 3,5 miliona osób.
Z analiz Maliszewskiego wynika jednoznacznie, że 65 proc. Polaków może jedynie pomarzyć o 6022,49 brutto miesięcznie. To 4335 zł na rękę. Realne płace są więc o wiele niższe, niż dane, którymi co rusz chwali się rząd.
