
Sprzedaż Tesli spada, a jej samochody płoną. Na autach malowane są wulgaryzmy, a ich właściciele dostają pogróżki. Tesla boryka się z poważnym hejtem wywołanym ostatnimi działaniami Elona Muska. Jego przykłady widzimy też w Polsce. "Gdy ludzie widzą Teslę, to widzą też Elona Muska i od razu budzą się negatywne emocje" – czytam na jednej z facebookowych grup.
Malują po nich farbą albo przyklejają kartki z wyzwiskami – samochody Tesli coraz częściej obrywają za Elona Muska.
Krytyka działań Muska przestała ograniczać się do sfery internetu czy protestów przed fabrykami jego marki samochodowej. Sprzeciw wobec jego działań i wypowiedzi dotyka również samych właścicieli samochodów, którzy są atakowani za wspieranie kontrowersyjnego miliardera.
Od protestów i internetowego hejtu przez dramatyczny spadek sprzedaży aż po przypadki wandalizmu. Wyjaśniamy, jak to się stało, że świat błyskawicznie znienawidził Teslę.
Twarz Tesli
Niewiele marek jest tak silnie kojarzona ze swoim właścicielem, co Tesla.
Elon Musk sygnuje swoim wizerunkiem wszystkie należące do niego firmy: od SpaceX aż po X. Każdej z nich przyświeca również misja. SpaceX ma uczynić z ludzkości gatunek międzyplanetarny, X ma być ostoją wolności słowa, a Tesla – napędzić rewolucję samochodów elektrycznych, która pomoże w walce z kryzysem klimatycznym.
I choć to prawda, że Tesla przez pewien czas stanowiła symbol rozwoju branży "elektryków", obecnie efekt może być odwrotny. A wszystko za sprawą jej właściciela.
Im bardziej kontrowersyjne stają się wypowiedzi i działania Muska, tym gorszy jest wizerunek Tesli. Idą za tym dramatyczne spadki cen akcji i wyników sprzedaży.
Widzimy je również w Europie. Niemcy odnotowały prawie 60 proc. spadek w porównaniu z ubiegłym rokiem. We Francji to już 63 proc. W Polsce sprzedaż Tesli w styczniu 2025 roku wyniosła zaledwie 103 samochody, co stanowi spadek o 49 proc. w porównaniu do stycznia ubiegłego roku.
Spadki na giełdzie porównywalne są natomiast z tymi, których firma doświadczyła w 2022 roku – były wywołane kontrowersjami wokół zakupu przez Muska Twittera.
Obecnie spadki również możemy powiązać z kontrowersyjnymi działaniami Muska. Po pierwsze mogą być związane z jego zaangażowaniem w politykę. Po tym, jak wsparł kampanię prezydencką Donalda Trumpa, stał się prominentną postacią prawicy.
Kontrowersje wokół kierowanego przez niego Departamentu ds. Efektywności Rządu to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, która wywołuje tak wielką niechęć do właścicieli i właścicielek Tesli.
Jego wsparcie europejskich partii prawicowych, w tym niemieckiej AfD, której członkowie byli oskarżani o wykorzystywanie nazistowskiej retoryki oraz kontrowersyjny gest, który wykonał w dniu inauguracji Trumpa, sprawiły, że Musk zaczął być podejrzewany o sympatyzowanie z ideologią nazistowską.
Czy można wyobrazić sobie gorsze skojarzenie dla marki od Holokaustu?
"Upadek Tesli"
Ruch "Tesla Takedown" ("Upadek Tesli"), który został zapoczątkowany w USA, w ostatnich tygodniach dotarł również do Europy. Po protestach przed salonami marki w San Francisco, Berkeley, Minneapolis i Kansas City, analogiczne inicjatywy zobaczyliśmy w Berlinie, Paryżu i Hadze.
W ostatnim przypadku na ścianie salonu napisano wulgarne hasło krytykujące faszystów, a na drzwiach frontowych namalowano czerwone swastyki.
Na niemieckiej fabryce Tesli w Berlinie grupa aktywistów wyświetliła natomiast zdjęcie Muska wykonującego nazistowski salut, a obok logo firmy, na ścianie budynku napis "Heil". Niemieccy aktywiści nazwali swoje działania "walką z komercyjnym ramieniem faszyzmu".
"Podejmij działania w salonach Tesli. Sprzedaj swoją Tesle, pozbądź się ich akcji, dołącz do pikiet. Zranienie Tesli to zatrzymanie Muska. Zatrzymanie Muska uratuje naszą demokrację" – czytamy na stronie teslatakedown.com.
W pierwszy weekend marca przed sklepem Tesli w okolicach francuskiego miasta Tuluza spłonęło kilkanaście samochodów. Choć śledztwo w tej sprawie trwa, służby podejrzewają podpalenie. Salon miał wcześniej otrzymywać pogróżki, a w płocie otaczającym parking salonu znaleziono wyciętą dziurę.
Francuscy aktywiści wzywali do podpalania Tesli, a nawet opublikowali szczegółowe wskazówki, jak przeprowadzić taką akcję, w taki sposób, żeby nie zostać złapanym.
Natomiast brytyjscy aktywiści zorganizowali całą kampanię ośmieszającą Muska i jego firmy, ze szczególnym uwzględnieniem Tesli. W metrze i na przystankach rozwiesili banery udające reklamy z hasłami krytykującymi najbogatszego człowieka na Ziemi, nawiązujące do jego rzekomego upodobania do faszyzmu.
"Od 0 do 1939 w 3 sekundy" – czytamy na banerze przedstawiającym Muska wystającego z Tesli, z podpisem "The swiasticar".
"Kupiłem ją, zanim Elon oszalał"
Pikiety, protesty i akty wandalizmu na salonach to tylko część problemów Tesli. Zapewne największym z nich są przypadki bezpośrednich ataków na już zakupione samochody oraz ich właścicieli i właścicielki.
Obrzucanie ich pojazdów serem, malowanie farbą, przyklejanie krytycznych naklejek i kartek z wulgarnymi hasłami – to tylko kilka form ataków, których opisy coraz częściej widzimy w internecie.
Amerykańska grupa facebookowa właścicieli Cybertrucka, będącego najbardziej rozpoznawalnym modelem Tesli, została w ostatnim czasie zalana nagraniami wandalizmu.
Widzimy na nich samochody pokryte napisami (najczęściej na brudnej karoserii, ale nie tylko), takimi jak "sprzedaj to" albo "samochód nazistów". Niektóre są jednak bardziej wulgarne.
Nie inaczej jest w przypadku polskich użytkowników.
Na facebookowej stronie dla właścicieli Tesli jeden z właścicieli wyjaśnia, dlaczego przykleił na nią napis "I bought this before Elon went crazy" ("Kupiłem ją, zanim Elon oszalał").
"Gdy ludzie widzą Teslę, to widzą też Elona Muska i od razu budzą się negatywne emocje [...] Chcę tymi naklejkami choć trochę chronić się przed hejterami, odcinając się od ich zafałszowanego postrzegania rzeczywistości, gdzie mogą mnie uznać za fanboya Muska".
