
To może być koniec zimowych, nocnych wypraw na wschód słońca na Rysach czy Kasprowym. Tatrzański Park Narodowy (TPN) traci cierpliwość. Po serii incydentów sylwestrowych, w tym odpalaniu fajerwerków w ścisłym rezerwacie, dyrekcja parku otwarcie przyznaje: rozważamy wprowadzenie całkowitego, całorocznego zakazu poruszania się po górach po zmroku.
Do tej pory w kwestii nocnych wędrówek w Tatrach panował swoisty kompromis. Ochrona przyrody ustępowała zimą turystycznej pasji. Zakaz nocnych wędrówek obowiązywał od 1 marca do 30 listopada (chroniąc zwierzęta w okresie aktywności i rozrodu). Zimą, gdy przyroda teoretycznie "śpi", a dzień jest krótki, turyści mogli legalnie wędrować z czołówkami.
Niestety, rosnąca moda na "nocny trekking" oraz brak wyobraźni części turystów sprawiły, że ta taryfa ulgowa może wkrótce przejść do historii.
Fajerwerki na Sarniej Skale przelały czarę goryczy
Bezpośrednim impulsem do zaostrzenia kursu stała się ostatnia noc sylwestrowa. Mimo apeli przyrodników i groźby wysokich mandatów Tatry znów stały się areną imprez, które nigdy nie powinny mieć tam miejsca.
Służby parku odnotowały dwa poważne incydenty z użyciem pirotechniki; jedno na popularnej Sarniej Skale, drugie (jak nietrudno się domyślić) w rejonie schroniska nad Morskim Okiem.
– Teren parku nocą nie jest przestrzenią do hucznej celebracji Nowego Roku – mówi stanowczo Szymon Ziobrowski, dyrektor TPN.
Eksplozje petard w górach to dla dzikich zwierząt (kozic, niedźwiedzi wybudzonych z gawry czy ptaków) śmiertelny stres. Może prowadzić do panicznej ucieczki, upadków ze skał czy utraty cennej energii potrzebnej do przetrwania zimy.
Koniec zimowej wolności?
Dyrektor Ziobrowski w rozmowie z PAP nie owija w bawełnę. Rosnąca popularność nocnych wyjść (często dla efektownych zdjęć w social mediach) generuje zbyt duże ryzyko – zarówno dla ludzi, jak i dla ekosystemu.
– Dlatego TPN analizuje możliwość wprowadzenia całorocznego zakazu poruszania się po szlakach nocą – deklaruje szef parku.
Jeśli przepisy wejdą w życie, 275 kilometrów tatrzańskich szlaków stanie się po zmroku strefą zamkniętą przez 365 dni w roku. Skończą się nocne podejścia skiturowe czy wycieczki przy świetle księżyca.
Cennik głupoty. Nawet 5000 zł kary
Władze parku przypominają, że obecne przepisy (Ustawa o ochronie przyrody) i tak są surowe, choć często ignorowane.
Decyzja o całorocznym zakazie jeszcze nie zapadła, ale sygnał z Zakopanego jest jasny: Tatry to dom zwierząt, a nie sceneria do nocnych imprez. Jeśli turyści nie potrafią uszanować zimowego przywileju, stracą go wszyscy.
Zobacz także
