
Nagła zmiana na szczycie jednego z najważniejszych koncernów w Polsce zawsze wywołuje nerwowe spojrzenia rynku. Gdy KGHM Polska Miedź w jeden dzień stracił prezesa i wiceprezesa, a stery tymczasowo przejął członek rady nadzorczej, pytanie brzmiało "co dalej?". I właśnie w tym "dalej" kluczową postacią stał się Remigiusz Paszkiewicz.
Dla inwestorów to sygnał niepewności, dla pracowników to moment wstrzymania oddechu. Dla samej spółki test odporności na polityczne i rynkowe turbulencje. KGHM wchodzi w okres przejściowy, w którym nie chodzi o wielkie deklaracje, lecz o utrzymanie kursu i niedopuszczenie do chaosu decyzyjnego. Tymczasowy prezes ma tu do odegrania rolę stabilizatora. Kogoś, kto nie zmienia mapy, ale pilnuje, by statek nie zboczył z wyznaczonego szlaku.
Remigiusz Paszkiewicz. Kim jest człowiek, który przejął stery KGHM?
Paszkiewicz nie jest nazwiskiem wyciągniętym z kapelusza. To doświadczony zarządca, który przez lata pracował w sektorach wymagających dyscypliny operacyjnej i odporności na presję czasu. Był prezesem PKP Polskich Linii Kolejowych, kierował Anwilem, pracował w strukturach Orlenu, a wcześniej w Ministerstwie Finansów i Narodowym Banku Polskim.
Ma techniczne wykształcenie z Politechniki Warszawskiej, administracyjne zaplecze z KSAP i europejską perspektywę wyniesioną z Kolegium Europejskiego w Natolinie. To profil menedżera od porządkowania, nie od PR-owych fajerwerków.
Co będzie robił Remigiusz Paszkiewicz jako prezes tymczasowy KGHM
Mandat Paszkiewicza póki co to maksymalnie trzy miesiące, do czasu rozstrzygnięcia konkursów na nowy zarząd. Jego zadaniem będzie utrzymanie operacyjnej stabilności, nadzór nad bieżącymi decyzjami finansowymi oraz dopilnowanie, by kluczowe projekty nie utknęły w decyzyjnej próżni. Ma pilnować, by maszyna nie zwolniła, gdy trwa zmiana warty.
KGHM jest dziś w specyficznym momencie. Z jednej strony ma dobre wyniki operacyjne i korzysta z wysokich cen metali, z drugiej stoi przed wyzwaniami kosztowymi, inwestycyjnymi i politycznymi. Miedź pozostaje surowcem strategicznym dla Unii Europejskiej, a polski koncern odpowiada za blisko połowę jej unijnej produkcji górniczej. To przyciąga uwagę decydentów.
Zmiana na szczycie wpisuje się w szerszy kontekst przetasowań w spółkach Skarbu Państwa i zapowiedzi "nowego otwarcia". Paszkiewicz ma więc trudne zadanie. Musi uspokoić rynek, dać sygnał profesjonalnego zarządzania i przygotować grunt pod nową strategię, której twarzą będzie już kolejny prezes.
Kurs akcji KGHM po zmianie prezesa
Paszkiewicz to menedżer od stabilizacji w trudnych momentach, a nie polityczny nominat bez doświadczenia. Rynek może nie kocha niepewności, ale lubi kompetencje.
Teraz kluczowe będzie, czy trzy miesiące tymczasowego zarządzania zamienią się w spokojne przejście, czy w falę nerwowych decyzji. Jeśli będzie to ta pierwsza opcja to zmiana może okazać się mniej groźna, niż sugerował pierwszy giełdowy szok.
Zobacz także
