
To może być najważniejszy proces gospodarczy tego roku w polskim internecie. Spółka Erli wytoczyła ciężkie działa przeciwko liderowi rynku, oskarżając Allegro o nadużywanie pozycji dominującej. Stawka jest wysoka: chodzi o mechanizm, który zdaniem powoda zmusza sprzedawców do sztucznego zawyżania cen w innych sklepach, by nie narażać się na "banicję" w algorytmach Allegro.
Erli składa pozew przeciwko Allegro za nadużywanie pozycji dominującej i sztuczne zawyżanie cen. Zarzut jest poważny, bo Allegro jest oskarżane, że uderza w sprzedawców i konsumentów de facto zabraniając oferowania produktów w niższych cenach poza swoimi stronami.
ERLI to polska spółka, właściciel platformy marketplace, ma ponad 35 tys. zarejestrowanych polskich sprzedawców, oferujących ponad 40 mln produktów. Od dawna buduje wizerunek serwisu taniego zarówno dla kupujących, jak i sprzedawców, podkreśla, że ma niskie marże. Pozew wobec Allegro można byłoby więc traktować na pierwszy rzut oka jako działanie niemal marketingowe.
Erli kontra Allegro. Zarzuty są poważne
Tak naprawdę pozew uderza w samo sedno działalności Allegro. O co chodzi? Nie jest tajemnicą, że polscy sprzedawcy gonią za najniższą ceną, by w świadomości klientów być liderem. Allegro mogło jednak przesadzić.
Pozew obejmuje zarzuty m.in. nadużycia przez Allegro pozycji dominującej i stosowania czynów nieuczciwej konkurencji. Nie da się nie zauważyć, że Erli staje oczywiście w obronie swoich interesów, ale wpływ sprawy może mieć olbrzymie znaczenie dla całego polskiego rynku e-commerce.
O co chodzi w pozwie Erli przeciw Allegro
W skrócie: Erli zarzuca Allegro, że wymusza na sprzedawcach ujednolicenie cen w serwisie i swoich stronach. Czyli firma sprzedająca jakiś produkt musi mieć taką samą cenę w obu kanałach sprzedaży. Wystawienie się na Allegro może oznaczać, że sprzeda dużo, nawet więcej niż za pośrednictwem własnego sklepu. Ale jednocześnie, jak twierdzi Erli, opłaty pobierane przez serwis windują cenę produktu. Firma musi więc podnieść cenę w swoim własnym sklepie, by nie konkurować z Allegro.
"Allegro uzależnia promowanie produktów danego sprzedawcy na zewnątrz i wewnątrz platformy od tego, jakie ceny ma dany sprzedawca poza Allegro. Jeżeli sprzedawca, ponosząc gdzie indziej niższe koszty sprzedaży – co jest naturalne, bo mało która platforma narzuca prowizje tak wysokie jak dominujący gracz – chciałby zaoferować taniej ten sam produkt we własnym sklepie internetowym lub na konkurencyjnej platformie marketplace, automatycznie straciłby promowanie na Allegro. I to na wszystkie produkty, a nie tylko na te, które zaoferował taniej w innym miejscu" – czytamy w komunikacie dotyczącym pozwu.
Sprzedawcy podnoszą ceny poza Allegro, bo muszą?
Erli wyjaśnia, że prowizja od sprzedaży, jaką pobiera Allegro, jest jedną z najwyższych na rynku. Sprzedawca nie może obniżyć ceny na Allegro, żeby wyrównać ją do tej, którą ma na swoim sklepie lub konkurencyjnej (tańszej) platformie. W efekcie jedyną opcją jest podniesienie ceny w innych kanałach i pozostawienie wysokiej ceny (wynikającej z wysokich opłat) na Allegro.
Oczywiście Erli pisząc o "tańszych platformach" ma na myśli siebie. Jeśli ma sprzedawcę, który handluje też na Allegro, nie może ustawić niższej ceny, która mogłaby mu się opłacać przez niższe prowizje. Nie da się jednak nie zauważyć, że chodzi tu o cały rynek, który jest zdominowany przez Allegro.
– Allegro chce sprzedawców pozbawić możliwości sprzedaży taniej – czy to przez zmuszanie do podnoszenia cen, czy zabraniając kopiować treści na inne platformy, czy utrudniając dostęp do API. To nieuczciwe wobec wszystkich uczestników rynku: i wobec kupujących, i wobec tysięcy polskich przedsiębiorców, którzy działają w handlu, i wobec reszty branży, której wiarygodność takie ruchy narażają po prostu na szwank – podkreśla Adam Ciesielczyk, prezes i założyciel ERLI.
– Allegro działa nieuczciwie i łamie prawo nie po raz pierwszy. Nie ma na to naszej zgody. Jestem rozczarowany, że obserwuję tak nieetyczne działania tak dużej firmy, ale na rozczarowaniu nie poprzestaniemy – stąd decyzja o pozwie. Siła i pozycja numer 1 nie są od tego, żeby ich nadużywać, ale od tego, by wyznaczać dobre standardy – dodaje Ciesielczyk.
Allegro było już karane przez UOKiK
W 2022 roku Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nałożył na Allegro karę w wysokości ponad 206 mln zł za nadużycie pozycji dominującej, polegające na faworyzowaniu własnego "Oficjalnego Sklepu Allegro" kosztem niezależnych sprzedawców poprzez wykorzystywanie algorytmów.
Obecnie firma jest w sporze z InPostem. Sprawie przygląda się też UOKiK. W 2025 Allegro wprowadziło też zaostrzone zapisy w regulaminie REST API. Chodzi o kary w wysokości 50 000 zł za kopiowanie opisów. Budzi to kontrowersje, bo w końcu treść oferty należy do sprzedawcy.
Zobacz także
