Karol Nawrocki i bomba atomowa.
W Polsce trwa debata na temat stworzenia broni atomowej. Karol Nawrocki jest zwolennikiem dołączenia do nuclear sharing. Foto: EUS-Nachrichten, Dennis MacDonald/Shutterstock

Albert Świdziński, autor książki "Nasza bomba. Czy Polska potrzebuje strategii jądrowej?", jest zdania, że w naszym kraju konieczne jest przełamanie tabu dotyczącego budowy bomby atomowej. Think tank Strategy&Future, którego jest członkiem, od dawna sugeruje, że polscy politycy są na tym polu zbyt zachowawczy. Ostatnio na ten temat wypowiedział się prezydent Karol Nawrocki. I wywołał burzę.

REKLAMA

W Polsce powoli wszyscy stają się ekspertami od bomby atomowej. Ostatnio na ten temat wypowiedział się nawet prezydent Karol Nawrocki. Dyskusję wywołała książka "Nasza bomba. Czy Polska potrzebuje strategii jądrowej?" autorstwa Alberta Świdzińskiego.

Bomba atomowa Made in Poland

Od 2022 r. (a właściwie już od 2014 r.) za naszą wschodnią granicą trwa wojna. Stąd w debacie publicznej, głównie za sprawą think tanku Strategy&Future, co pewien czas powraca temat stworzenia przez nas bomby atomowej.

Oczywiście, temat łatwo wykpić, ale nie jest on aż tak oderwany od realiów, jak wielu uważa. Przecież jeszcze w latach 70. nad bronią neutronową pracował wojskowy i naukowiec prof. Sylwester Kaliski. Prace przerwała jego tragiczna (zdaniem niektórych, zagadkowa) śmierć.

Od kilku lat nasz kraj stara się też o dołączenie do programu nuclear sharing. Tyle że w praktyce to jedynie mechanizm w ramach NATO, w którym państwa posiadające broń jądrową dzielą się z nią z wybranymi sojusznikami, którzy jej nie mają. Nie da nam to jednak pełnej kontroli nad bombą. Nadal będziemy zależni od decyzji naszych aliantów.

Stąd też pomysł, by Polska stworzyła swoją "atomówkę". Think tank Strategy&Future od dawna sugeruje to w swoich raportach. Wspomniany już Świdziński powiedział teraz w wywiadzie dla Wirtualnej Polski, że dziś "najważniejsze jest przełamanie tabu". To, by w końcu zacząć rozmawiać o inicjatywie na poważnie.

Nie chodzi mu jednak o budowanie broni "na szybko", narażając się przy tym na międzynarodowe sankcje. W to miejsce proponuje strategię "hedgingu", czyli ubezpieczenia się na najgorsze. 

– Hedging jest budowaniem poszczególnych puzzli, poszczególnych elementów programu nuklearnego, systemów dowodzenia i kontroli środków przenoszenia oraz (...) poszczególnych elementów, na przykład cyklu paliwowego, czyli wzbogacania paliwa nuklearnego, materiału rozszczepialnego – tłumaczył redakcji Wirtualnej Polski.

Jego zdaniem to optymalne rozwiązanie i subtelne pogrożenie sojusznikowi: wskazanie mu, że jeżeli nie zapewni nam bezpieczeństwa, sami sobie je zagwarantujemy, mieszając jednak w geopolitycznym kotle.

Karol Nawrocki chce "atomówki"

Podobnie na sprawę patrzy Janusz Onyszkiewicz, były szef MON, który rozmawiał ostatnio o tej kwestii z portalem naTemat.

– Myślę, że nie ma takiej potrzeby [budowy własnej bomby atomowej]. To oznaczałoby ogromny wyłom w dotychczasowym układzie międzynarodowym i w traktatach o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, których Polska jest sygnatariuszem. Byłoby to również zachętą dla innych krajów, żeby poszły tym samym trybem – powiedział.

Sam prezydent Karol Nawrocki chce z kolei, by nasz kraj przystąpił do nuclear sharing. A nawet miał swoją bombę.

– Jestem wielkim zwolennikiem tego, aby Polska przystąpiła do projektu jądrowego. Droga do polskiego projektu, do polskiego potencjału jądrowego, z szacunkiem do wszystkich regulacji międzynarodowych, jest drogą, w którą powinniśmy iść – powiedział w wywiadzie w Polsat News.

Właściwie wszystkie te koncepcje łączą się w jeden spójny plan: Polska mogłaby lekko szantażować USA, by te zwiększyły jej poziom bezpieczeństwa. Nadzieje głowy państwa na dołączenie do nuclear sharing wydają się jednak naiwnością. Polska strategia powinna opierać się głównie na zwiększaniu gwarancji militarnych przez USA, a nie na trzymaniu na naszym terytorium "atomówki".