Kalendarz. Leżak wakacyjny. Ręce podniesione w górę symbolizujące głosowanie.
Polacy mogą zyskać 6 dni wolnych od pracy. Majówka bez urlopu i kombinowania Fot. PeopleImages/Pla2na/shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Sześć dodatkowych dni wolnych od pracy: to brzmi jak internetowa fantazja. A jednak petycja w tej sprawie trafiła do Sejmu. Polacy mogą zyskać dodatkowe dni wolne, a majówka może zamienić się dla wszystkich w pełnoprawny, kilkudniowy reset.

REKLAMA

We wtorek 28 kwietnia ruszyło kolejne posiedzenie Sejmu i to właśnie wtedy zostanie poruszony temat dni wolnych. Sprawą zajmie się Komisja ds. Petycji, która rozpatrzy propozycję rozszerzenia kalendarza o dodatkowe dni odpoczynku. Pomysł jest prosty. Wprowadzić tzw. "wigilie świąt", czyli dni poprzedzające ważne daty, jako ustawowo wolne. To konkretne zmiany, które może odczuć każdy pracownik w Polsce.

Sejm zdecyduje o nowych dniach wolnych. Majówka bez potrzeby brania urlopu

Propozycja obejmuje sześć konkretnych dat, które miałyby stać się dniami wolnymi. Na liście znalazły się: 5 stycznia, Wielki Piątek, 2 maja, 31 października, 10 listopada oraz 31 grudnia. Każdy z tych dni poprzedza ważne święto, co według autora petycji ma uzasadniać ich wprowadzenie na takich samych zasadach jak Wigilia Bożego Narodzenia.

Największe emocje budzi oczywiście 2 maja. Dziś to dzień między Świętem Pracy a Świętem Konstytucji 3 Maja, który często i tak "wypada" jako dzień wolny, jeśli ktoś weźmie urlop. Po zmianach miałby być formalnie dniem wolnym, co oznaczałoby automatycznie dłuższą majówkę bez kombinowania z urlopem. Dla milionów pracowników to zupełnie inny rytm roku.

Sejm debatuje o majówce. Argumenty, które mają przekonać wszystkich

Autor petycji nie ukrywa, że chodzi o coś więcej niż tylko dodatkowe wolne. W jego opinii nowe dni mają poprawić tzw. work-life balance, czyli pozwolić lepiej zarządzać czasem między pracą a życiem prywatnym. Wskazuje, że np. 5 stycznia pozwoliłby spokojniej "zamknąć" okres świąteczny, a Wielki Piątek dałby więcej czasu na przygotowanie do Wielkanocy.

Pojawiają się też bardziej praktyczne argumenty. Wolne 31 października mogłoby rozładować ruch przed Wszystkimi Świętymi, a 31 grudnia ułatwiłby organizację Sylwestra i Nowego Roku. To nie są wielkie reformy systemowe, ale drobne korekty, które mogą realnie zmienić codzienne funkcjonowanie.

Sejm rozważa zmiany w kalendarzu. Gospodarka może tego nie udźwignąć

Nie wszyscy jednak podchodzą do pomysłu entuzjastycznie. Sejmowi prawnicy jasno wskazują, że wprowadzenie sześciu dodatkowych dni wolnych to ogromne obciążenie dla gospodarki. Mniej dni pracy to niższa produktywność, a w efekcie potencjalne straty dla firm i budżetu państwa. Na razie to dopiero początek drogi legislacyjnej. Petycja trafiła do komisji, a jej dalszy los zależy od decyzji posłów i ewentualnych opinii rządu.

Dochodzi do tego jeszcze jeden wątek. Równolegle testowany program skróconego czasu pracy. Zdaniem ekspertów nowe dni wolne mogłyby zaburzyć jego wyniki i utrudnić ocenę, czy czterodniowy tydzień pracy ma sens. Krótko mówiąc, zamiast jednej dużej zmiany mielibyśmy kilka mniejszych, które razem mogą stworzyć trudny do kontrolowania efekt.