Trasa na Morskie Oko, konie, turyści.
Konie zamiast elektryków w Tatrach na majówkę 2026. Fot. Alexandra Lande/Shutterstock

Transport do Morskiego Oka od lat pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów. Mimo zapowiedzi elektrycznych busów, turyści znów zobaczą konie na trasie. Tegoroczna majówka zapowiada się zatem bez zmian.

REKLAMA

Jak informuje Tatrzański Park Narodowy, system transportu oparty na elektrycznych pojazdach wciąż jest na etapie przygotowań i jego wdrożenie zależy przede wszystkim od decyzji finansowych. To oznacza, że nad Morskie Oko turystów nadal będą wciągać konie.

Majówka 2026. Brak zmian w transporcie do Morskiego Oka

Ostatecznie, na trasie z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy nadal kursować będą tradycyjne zaprzęgi konne. Wspierać je mają cztery elektryczne busy, które już znajdują się w dyspozycji TPN, jednak ich rola pozostaje ograniczona.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiadało, że od 2026 roku transport konny zostanie skrócony do okolic Wodogrzmotów Mickiewicza, a dalszy odcinek przejmą bezemisyjne pojazdy finansowane ze środków publicznych. Problem w tym, w tym celu potrzebna jest flota 20 busów. Obecnie dostępne są jedynie cztery.

Pierwsze elektryczne busy trafiły do Tatrzańskiego Parku Narodowego w grudniu 2024 roku. Na początku miały charakter edukacyjny i były przeznaczone głównie dla osób z niepełnosprawnościami, ale dziś mogą z nich korzystać wszyscy turyści.

W poprzednim sezonie przejazd na trasie Zakopane – Morskie Oko kosztował 170 zł, natomiast osoby z niepełnosprawnościami podróżowały bezpłatnie.

Konie zamiast elektryków w trasie na Morskie Oko. Skąd opóźnienia w "transportowej rewolucji"?

TPN stara się o zakup kolejnych 16 elektrycznych busów. Pieniądze mają pochodzić z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ale wniosek wciąż przechodzi wymagane procedury związane z oceną pomocy publicznej. Dopiero po ich zakończeniu będzie można ogłosić przetarg i ustalić harmonogram dostaw.

Na razie sytuacja jest niepewna. TPN bierze pod uwagę różne warianty organizacji transportu, także takie, w których pojawią się opóźnienia albo brak pełnego finansowania. Nie zapadły jeszcze konkretne decyzje.

Projekt elektrycznych busów jest częścią szerszego porozumienia zawartego w 2024 roku między resortem klimatu, organizacjami prozwierzęcymi i przewoźnikami konnymi. Zakłada ono m.in. ograniczenie liczby osób przewożonych w zaprzęgach oraz stopniowe zmniejszanie roli transportu konnego.

Organizacje prozwierzęce od lat apelują o całkowite wycofanie koni z tej trasy, wskazując na ich przeciążenie. Z kolei TPN podkreśla, że około 300 pracujących tam zwierząt jest regularnie badanych i pozostaje w dobrej kondycji.

Spór o konie i Morskie Oko trwa

Przypomnijmy, że zapowiadana "transportowa rewolucja" miała wejść w życie na początku 2026 roku. Tak się jednak nie stało, głównie z powodu braku odpowiedniej liczby pojazdów. Park narodowy nie ukrywa, że trudno wprowadzać duże zmiany dysponując jedynie ułamkiem potrzebnej floty.

Zgodnie z planem konie nie będą już jeździć całą trasą. Mają dowozić turystów tylko do pewnego momentu, a dalej trzeba będzie przesiąść się do elektrycznych busów. W założeniu wszyscy mają na tym zyskać.

Podróż ma być szybsza i wygodniejsza, a konie mniej zmęczone. Woźnice nadal będą mogli pracować, ale już na krótszym i łatwiejszym odcinku trasy.

Źródło: TVP Kraków