Gracz giełdowy na tle eksplozji.
Analityk XTB komentuje giełdowe napięcia i widmo pękającej bańki AI. Fot. Andrey Popov/Shutterstock/DaveAlan/Getty Images

Rynek technologiczny przez ostatnie lata pnie się w zastraszającym tempie. Euforia inwestorów ma jednak granice. Eksperci oczekują korekty oczekiwań, ale w tym momencie nawet mała zmiana w dół będzie katastrofalna w skutkach dla udziałowców i rynku.

REKLAMA

O tzw. "bańce AI" mówi się od dawna. Giganci rynkowi mają dostęp do finansowania gwarantujący im pierwsze miejsca w wyścigu o AI i nadmuchują rynek siecią wzajemnych transakcji za dziesiątki miliardów dolarów rocznie. Jest jednak szansa, że liderzy zaliczą potknięcie i widowiskową kraksę. Kamil Szczepański, analityk rynków finansowych XTB tłumaczy, że nie trzeba do tego wiele.

Co zatrzymuje wzrosty firm technologicznych?

Obecne napięcia rynkowe mają sygnalizować korektę. Ekspert wyjaśnia, że jest kilka czynników mogących ostudzić oczekiwania Wall Street wobec wyników czy wycen spółek technologicznych.

Przede wszystkim wielu inwestorów w ostatnich kwartałach zaczęło kompletnie ignorować poziom FCF. Jest on kluczowy, ponieważ stanowi jedną z najważniejszych miar tego, jak spółka może wynagradzać swoich akcjonariuszy. Poziom FCF spada niemal w całym sektorze – czemu nie można się dziwić w obliczu nakładów CAPEX, które dawno weszły już na poziom abstrakcji. Jak wynika z danych Bloomberga, tempo skupu akcji własnych wyraźnie wyhamowało; widać to szczególnie w grupie tzw. "hyperscalers" – mówi Szczepański.

"Hyperscalers" to firmy zdolne skalować swoją architekturę IT na bieżąco do poziomu wymagań rynku. Wspomniana na wstępie bańka polega na tym, że podmioty rozwijające sztuczną inteligencję pompują pieniądze w niejako obiegu zamkniętym, pomiędzy sobą. Hyperscalerzy w końcu jednak przestaną wyrabiać. A co za tym idzie, jeśli gdzieś w tym łańcuchu zależności padnie jeden z liderów, może pociągnąć za sobą resztę. Zdaniem Szczepańskiego takie wydarzenie mniej uderzy w mniejsze podmioty, a może być wstrząsające dla korporacji jak Microsoft, Google, Amazon, Oracle i Meta.

Potrzeba, produkcja i pęknięcia

Na rynku półprzewodników nie jest lepiej. Szczepański stawia pytanie: jeśli spółki z tej branży mają fenomenalne wyniki, to czy równie realne są ich zakontraktowane moce produkcyjne?

– Spółki technologiczne wciąż często nie radzą sobie z monetyzacją rozwiązań i infrastruktury, które budują. Pytanie brzmi: jak długo będą mogły utrzymać takie tempo rozbudowy "na kredyt" – jeśli zajdzie taka potrzeba? – pyta analityk XTB.

W 2026 r. całkowite nakłady kapitałowe na rozbudowę "niezbędnej" infrastruktury wzrosną do ok. 600-700 mld dolarów, czyli do poziomu równoważnego np. dwudziestokrotności programu Manhattan, który dał światu broń jądrową. Zdaniem Kamila Szczepańskiego, pęknięcie na rynku może być wydarzeniem równie historycznym i dewastującym.

– Jeśli oczekiwania wobec technologii, której znakomita część społeczeństwa zwyczajnie nie rozumie, a większość zarządzających nie będzie w stanie poprawnie wdrożyć, okażą się choć trochę mniejsze od obecnych, będzie to oznaczać największą destrukcję wartości w warunkach (względnego) pokoju w historii ludzkości. Mając na uwadze, jak kapitałochłonne są to przedsięwzięcia, inwestor, który chce dopatrywać się pęknięć w tezie inwestycyjnej "pod AI", powinien szukać ich w pierwszej kolejności na rynku długu, a nie w wynikach, a tym bardziej w wycenach – komentuje analityk.

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani sugestii nabycia lub zbycia jakichkolwiek instrumentów finansowych. Przedstawione treści opierają się na publicznie dostępnych informacjach i nie uwzględniają indywidualnej sytuacji finansowej czytelnika. Decyzje inwestycyjne podejmujesz wyłącznie na własne ryzyko. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie niniejszego materiału. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych zalecamy konsultację z licencjonowanym doradcą inwestycyjnym.