rafineria, flaga Niemiec.
Załoga rafinerii PCK przy granicy z Polską obawia się o swoje miejsca pracy. Rozmowy z Polską trwają. Fot. Anthony Maw/Shutterstock (zdjęcie poglądowe) montaż: INNPoland

Załoga rafinerii PCK przy granicy z Polską obawia się o swoje miejsca pracy. Rozmowy z Polską trwają.

REKLAMA

Niemiecka minister gospodarki Katherina Reiche zapowiedziała rafinerii PCK w Schwedt przedłużenie gwarancji zatrudnienia do końca roku. Jak powiedziała minister w poniedziałek, 11 maja, podczas wizyty w brandenburskiej rafinerii, zostało to uzgodnione z Ministerstwem Finansów oraz Urzędem Kanclerskim.

"Dobre rozmowy z Polską"

Reiche odniosła się także do prowadzonych z Polską rozmów, których celem jest zrekompensowanie wstrzymanych od 1 maja dostaw ropy z Kazachstanu. – Prowadzimy dobre rozmowy z polskim rządem – oceniła.

Ponadto zapowiedziała opracowanie przez niemiecki rząd koncepcji dla rafinerii, która ma na celu utrzymanie rentowności jedenastu rafinerii działających w Niemczech. – Chcemy długofalowo wzmacniać Schwedt, zabezpieczać przemysłową wartość dodaną i tworzyć nowe perspektywy dla regionu – zaznaczyła Reiche.

Podkreśliła też znaczenie rafinerii przy granicy z Polską, szczególnie "w trudnych geopolitycznie czasach". – Schwedt jest symbolem siły przemysłowej, bezpieczeństwa dostaw oraz spójności całego regionu – powiedziała Reiche. Jak mówiła podczas swojej wizyty, rafineria PCK wnosi kluczowy wkład w zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego północno‑wschodnich Niemiec.

Zaopatruje cały region

Obawy o przyszłość rafinerii wśród około 1200 jej pracowników są duże. Zakład zaopatruje rozległe obszary północno‑wschodnich Niemiec oraz Berlina w paliwa samochodowe, paliwo lotnicze i olej opałowy.

W związku ze wstrzymaniem przez Rosję tranzytu ropy z Kazachstanu do Schwedt niemiecki rząd prowadzi rozmowy z Polską na temat możliwych dostaw przez port w Gdańsku. Chodzi o zapewnienie zaopatrzenia rafinerii PCK – poinformowało pod koniec kwietnia niemieckie Ministerstwo Gospodarki i Energii.

W Schwedt Reiche starała się też łagodzić obawy związane z niedoborem paliwa lotniczego w nadchodzącym sezonie urlopowym. Zaapelowała o rozróżnienie między droższymi lotami a całkowitym zakłóceniem ruchu lotniczego. – Niektóre debaty publiczne są według mnie mocno przesadzone – powiedziała.

Jak stwierdziła, droższy lot oznacza po prostu, że latanie jest nadal możliwe. Dodała, że ​​resort gospodarki jest w ścisłym kontakcie z liniami lotniczymi, rafineriami oraz operatorami lotnisk.