Ministrowie Władysław Kosiniak-Kamysz i Boris Pistorius.
Prasa w Niemczech komentuje umowę obronną Polski i Niemiec. Fot. KosiniakKamysz/X

Prasa w Niemczech komentuje umowę obronną Polski i Niemiec.

REKLAMA

W 35. rocznicę podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy Polska i Niemcy podpisały w Warszawie umowe o współpracy obronnej. Zobowiązuje ona państwa do udzielenia sobie wsparcia w razie, gdyby zostały napadnięte, oraz określa współpracę w różnych obszarach, także cyberbezpieczeństwa czy nowych technologii.

W Berlinie odbyło się w kolei forum polsko-niemieckie z udziałem szefów dyplomacji obu krajów, którzy mówili o postępie we współpracy, ale i o kwestiach do nadrobienia, np. w kwestii zadośćuczynienia ostatnim żyjącym ofiarom niemieckiej okupacji w Polsce. W rozmowie w DW szef MSZ Niemiec Johann Wadephul zapowiedział, że to się wydarzy.

Rozwój relacji, a przede wszystkim umowę obronną, komentują w czwartek (18.06.2026) dwa duże opionotwórcze dzienniki w Niemczech.

"Nowy sojusz obronny ma sens"

"Berlin i Warszawa zacieśniają więzi w polityce obronnej. Biorąc pod uwagę ich trudną wspólną historię, nie jest to oczywiste, ale ma sens" – pisze dziennik ekonomiczny "Handelsblatt".

"Oba kraje są zdecydowanymi sojusznikami Ukrainy. Jednak Kijów ostatnio zaprzepaścił znaczne zaufanie Warszawy, oddając hołd ukraińskim nacjonalistom, którzy podczas II wojny światowej mieli zamordować dziesiątki tysięcy polskich cywilów. Trwający spór o odszkodowania dla polskich ofiar hitlerowskiej dyktatury również pozostaje źródłem narastającego napięcia" – wylicza "Handelsblatt".

"W kwestii polityki obronnej oba kraje nie zawsze się ze sobą zgadzają. Podczas gdy Niemcy prawdopodobnie liczą na nowe kontrakty dla krajowego przemysłu, decyzja Polski o rezygnacji z zakupu nowych czołgów Leopard jasno pokazała, że ​​śmiało podąża własną drogą i woli kupować w Korei Południowej" – zauważa.

"Pomimo wszystkich tych różnic, nowy sojusz obronny ma sens. Choć Polska nadal darzy większym zaufaniem swojego głównego sojusznika w NATO, USA, niż Niemcy, zarówno Berlin, jak i Warszawa chcą się zabezpieczyć na wypadek, gdyby prezydent USA Donald Trump pewnego dnia spełnił swoją groźbę wycofania wsparcia. Nie jest tajemnicą, że Trumpowi jest znacznie bliżej do opozycyjnej AfD w Niemczech i nacjonalistycznego prezydenta Karola Nawrockiego w Polsce niż partii obecnie rządzących" – czytamy.

"Histeria" PiS przeciw interesom Polski

O relacjach polsko-niemieckich i umowie pisze też w czwartkowym wydaniu "Frankfurter Allgemeine Zeitung", zwracając uwagę na incydent z udziałem grupy Roberta Bąkiewicza w Berlinie. Jak pisze, "to niegodne zachowanie niewielkiej grupy polskich prawicowych ekstremistów” nie zasługiwałoby na uwagę, gdyby nie reakcje Kancelarii Prezydenta w Warszawie i największej partii opozycyjnej PiS.

Gazeta przytacza reakcję Jarosława Kaczyńskiego, który jest przeciw umowie o współpracy obronnej i według którego Polska może oczekiwać od Niemiec jedynie "noża w plecy". "To cynizm czy szaleństwo?" – pyta komentator "FAZ".

"Twierdzenie Kaczyńskiego i jego współpracowników, że Niemcy nie rozliczyły się ze swoją narodowosocjalistyczną przeszłością, nie ma żadnego oparcia w rzeczywistości. Podsycając antyniemiecką histerię poprzez bezczelne wykorzystywanie uzasadnionych historycznych traum swoich rodaków, PiS próbuje zapędzić polski rząd w kozi róg" – czytamy.

"W tym celu agituje wręcz przeciwko podstawowym interesom bezpieczeństwa Polski. Biorąc pod uwagę realne zagrożenie ze strony Rosji Władimira Putina, które dotyczy zarówno Polski, jak i Niemiec, odrzucenie zacieśnienia współpracy obronnej jest równoznaczne z samobójstwem. Jeśli PiS wygra wybory parlamentarne w Polsce w przyszłym roku, na Kremlu będą strzelać korki od szampana. Trudno sobie wyobrazić, jakie spustoszenie w stosunkach niemiecko-polskich mógłby spowodować nowy rząd PiS, zradykalizowany po porażce w 2023 roku. Relacje te charakteryzowały się dotychczas ścisłymi więzami gospodarczymi oraz w większości pragmatyczną i konstruktywną współpracą polityczną" – pisze "FAZ".

Opracowanie: Monika Margraf