żołnierze z dronem
Miasto, które słyszy wszystko. Polska "Pustułka" wyłapie drona i strzał w kilka sekund Fot. Parilov / Shutterstock

Wojna za wschodnią granicą pokazała, że tradycyjne radary to za mało, by wykryć zwinne, nisko latające drony. Polska odpowiada projektem "Pustułka", który zadebiutował właśnie w Kielcach. To pierwszy w kraju system akustyczny, który przy użyciu polskiej sztucznej inteligencji ma chronić nasze niebo, miasta i infrastrukturę krytyczną.

REKLAMA

Wydawanie miliardów na technologie czysto militarne odchodzi do lamusa na rzecz rozwiązań podwójnego zastosowania (dual use). Projekt "Pustułka", koordynowany przez Główny Urząd Miar, na co dzień będzie wyłapywał piratów drogowych i strzały w miastach, a w razie kryzysu – stanie się wojskową tarczą ostrzegawczą. Sprawdzamy, jak kielecki pilotaż ma zmienić się w ogólnokrajową sieć bezpieczeństwa.

System "Pustułka" wchodzi do Kielc i celuje w całą Polskę

Dynamiczny wzrost liczby bezzałogowych statków powietrznych oraz bolesne lekcje wyciągnięte z wojny w Ukrainie zmusiły polskie instytucje do radykalnego przemodelowania myślenia o architekturze bezpieczeństwa. Tradycyjne systemy radarowe bywają bezradne w starciu z miniaturowymi konstrukcjami latającymi tuż nad dachami budynków lub koronami drzew. Polska znalazła jednak własną, innowacyjną odpowiedź.

W Świętokrzyskim Kampusie Laboratoryjnym Głównego Urzędu Miar w Kielcach oficjalnie zaprezentowano system ostrzegania "Pustułka". To pierwsze w kraju, nowatorskie rozwiązanie, które zamienia przestrzeń miejską w gigantyczną sieć detektorów akustycznych, zdolnych do natychmiastowego wyłapywania zagrożeń z powietrza i ziemi. To niejedyny taki projekt znad Wisły – niedawno firma Asseco pokazała "Polski Antydron", zbudowany również w oparciu o sensory akustyczne i sztuczną inteligencję.

Konsorcjum pięciu potęg: kto buduje "Pustułkę"?

Prace nad systemem ruszyły jesienią 2025 roku, a pod koniec czerwca 2026 roku sformalizowano ramy współpracy potężnego konsorcjum. Sukces projektu opiera się na bezszwowej symbiozie administracji, nauki i służb mundurowych. W jego skład wchodzą Główny Urząd Miar (koordynacja i nadzór nad rozwojem projektu), Miasto Kielce (wizualizacja i zbieranie danych urbanistycznych), Komenda Wojewódzka Policji w Kielcach (dedykowany moduł interwencyjny dla oficerów dyżurnych), ACK Cyfronet AGH (przetwarzanie danych, chmura i polska sztuczna inteligencja) oraz Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (analiza klimatu akustycznego).

Mózgiem całej operacji jest krakowski superkomputer w Akademickim Centrum Komputerowym Cyfronet AGH. To tam spływać będą sygnały ze stacji monitoringu rozstawionych w mieście. Zaawansowane algorytmy polskiej sztucznej inteligencji przeanalizują dźwięki w czasie rzeczywistym. Jeśli system zidentyfikuje zagrożenie, oficer dyżurny policji otrzyma natychmiastowe powiadomienie z dokładną lokalizacją, co skróci czas reakcji operacyjnej do absolutnego minimum.

Co ciekawe, podobny, tani i odporny na awarie pomysł mają młodzi inżynierowie – studenci PRz rzucają wyzwanie gigantom zbrojeniówki genialnym systemem za grosze, opartym na sieci rozproszonych czujników z mikrofonami.

Od polowania na drony po miejski hałas

Największą biznesową i strategiczną zaletą "Pustułki" jest jej dwufunkcyjny charakter, czyli tak zwana koncepcja "dual use". Zamiast topić miliony w infrastrukturę przydatną wyłącznie podczas konfliktu zbrojnego, polscy twórcy zaprojektowali system, który pracuje na rzecz obywateli każdego dnia pokoju.

W powietrzu: wykrywanie nieautoryzowanych dronów

Głównym celem czujników jest wykrywanie nieautoryzowanych i potencjalnie niebezpiecznych lotów dronów. System będzie natywnie zintegrowany z bazami Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP), dzięki czemu algorytmy nie będą generować fałszywych alarmów przy legalnych, zgłoszonych operacjach lotniczych. Potrzeba takich rozwiązań jest paląca, bo jak pokazała historia opisana przez naTemat – gdy zamach dronem pokazał, jak łatwo zabić prezydenta – kluczem jest szybkie wykrycie i namierzenie maszyny, zanim wyrządzi szkody.

Na ziemi: strzały, wyścigi i mapa hałasu

Czujniki akustyczne błyskawicznie wychwycą i sklasyfikują inne zagrożenia publiczne – wystrzały z broni palnej czy nielegalne wyścigi uliczne i nocny ryk silników. Równolegle GIOŚ otrzyma stały, bezcenny strumień danych o mapie hałasu i klimacie akustycznym aglomeracji.

"W ten sposób znacząco obniżamy koszty budowy ogólnopolskiego systemu wczesnego ostrzegania. Środki publiczne trafiają na technologie, które na co dzień służą poprawie komfortu życia mieszkańców, a w momencie kryzysu stają się bezpośrednim orężem obronnym" – tłumaczy Piotr Ziółkowski, Dyrektor Generalny Głównego Urzędu Miar.

Miliony na obronność i narodowa skala w mObywatelu

Szacunkowa wartość kieleckiego pilotażu wynosi 10 milionów złotych. Jesienią tego roku konsorcjum zamierza złożyć wniosek o pełne finansowanie z programu Fundusze dla Świętokrzyskiego. Jak zadeklarowała Marszałek Województwa Renata Janik, projekt idealnie wpisuje się w priorytet "fundusze europejskie dla infrastruktury obronnej", którego łączny budżet wynosi imponujące 71,3 miliona euro.

Pełne wdrożenie systemu w całym regionie ma nastąpić do końca 2028 roku. Ambicje twórców sięgają jednak znacznie dalej. W perspektywie długoterminowej "Pustułka" ma odegrać rolę krajowego kręgosłupa ostrzegawczego, zintegrowanego z Siłami Zbrojnymi RP. To wpisuje się w szerszy trend, w którym polska myśl techniczna staje się produktem eksportowym – niedawno Rumunia kupiła polskie drony za pieniądze z SAFE, a technologia znad Wisły podbija Europę.

W Ukrainie w trybie ciągłym funkcjonuje obecnie około 16 tysięcy podobnych czujników. Dyrekcja GUM zakłada, że do skutecznego zabezpieczenia przestrzeni nad Polską potrzebna będzie sieć składająca się z 10 do 12 tysięcy detektorów.

Co najciekawsze, w warunkach zagrożenia wojennego system ma zostać spięty ze specjalnym modułem w aplikacji mObywatel. Dzięki temu każdy Polak będzie mógł za pomocą swojego smartfona wysłać zgłoszenie i stać się aktywnym elementem "akustycznego wywiadu" kraju. Polska "Pustułka" udowadnia, że nowoczesna obrona nie musi opierać się na ciężkim betonie – czasami wystarczy potężny superkomputer i umiejętność słuchania.