grafika elektrowni atomowej na tle polskiej flagi
Bełchatów i Konin w grze o miliardy. Gdzie stanie druga polska elektrownia jądrowa? Fot. kp yamu Jayanath / Pixabay / Karolina Grabowska / www.kaboompics.com / Montaż: InnPoland.pl

Koniec z wiecznymi dyskusjami i przesuwaniem terminów? Ministerstwo Energii oficjalnie zaprezentowało zaktualizowany harmonogram wielkiego programu nuklearnego, który na zawsze zmieni mapę energetyczną kraju. Kiedy z gniazdek popłynie pierwszy "polski" atomowy prąd, które regiony stoczą bój o drugą elektrownię i ile miliardów z tych megaprojektów trafi bezpośrednio do kieszeni krajowych przedsiębiorców?

REKLAMA

To ma być energetyczny i technologiczny skok cywilizacyjny, który ostatecznie wypchnie Polskę z węglowego średniowiecza. W piątek, 12 czerwca 2026 roku, Ministerstwo Energii oficjalnie zaprezentowało zaktualizowany i – jak zapewniają urzędnicy – w pełni wykonalny harmonogram Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ). Docelowo z wielkich reaktorów ma płynąć od 6 do 9 GW czystej, stabilnej energii.

– Bezpieczeństwa energetycznego nie da się zbudować na lata bez energetyki jądrowej – podkreślił minister energii Miłosz Motyka podczas konferencji prasowej. Co to oznacza w praktyce? Koniec z teoretycznymi rozważaniami. Na stole wylądowały konkretne daty, lokalizacje i finansowe wymagania.

Pierwszy atom z Pomorza – budowa reaktora AP1000 rusza w 2028 roku

Pierwsza polska elektrownia jądrowa, która powstanie w pomorskiej gminie Choczewo, ma już w pełni zarysowaną przyszłość. Inwestorem strategicznym jest państwowa spółka Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ), a za stronę technologiczną odpowiada potężne konsorcjum amerykańskich gigantów: Westinghouse oraz Bechtel.

Budowa pierwszego reaktora, opartego na zaawansowanej amerykańskiej technologii AP1000 firmy Westinghouse, ma rozpocząć się fizycznie w 2028 roku. Zgodnie z harmonogramem, pierwszy prąd z tego bloku popłynie do polskich domów i fabryk w 2036 roku. Kolejne bloki mają być sukcesywnie oddawane do użytku w latach 2037 i 2038.

Local content – polski przemysł gra o miliardowe kontrakty

Co niezwykle istotne z punktu widzenia krajowego biznesu, rząd zamierza twardo negocjować udział polskich firm w tej inwestycji. Minister Motyka zapowiedział, że przy budowie pierwszego bloku tzw. local content (czyli udział polskich podwykonawców i materiałów) ma wynieść minimum 40 procent, a przy kolejnych blokach ma wzrosnąć do imponujących 70 procent. Już teraz 6 polskich firm idzie po atom, a krajowy przemysł gra o najwyższą stawkę – dla polskich hut, cementowni i firm budowlano-inżynieryjnych to gwarancja gigantycznych kontraktów na dekady.

Druga elektrownia – wielka bitwa regionów węglowych o Bełchatów i Konin

O ile projekt pomorski jest już na prostej drodze do realizacji, o tyle druga elektrownia jądrowa znajduje się obecnie w fazie intensywnych przygotowań. Zaktualizowany program PPEJ jasno wskazuje cele geograficzne. Lokalizacje preferowane to Bełchatów oraz Konin, a rezerwowe – Kozienice oraz Połaniec.

Wybór Bełchatowa i Konina ma ogromne znaczenie symboliczne i gospodarcze – to regiony od lat żyjące z węgla, posiadające rozwiniętą infrastrukturę sieciową, które po wygaszeniu odkrywek idealnie nadają się na transformację w zagłębia nuklearne. Atom w Bełchatowie to szansa dla rynku pracy całego regionu, który dziś żyje w cieniu likwidacji odkrywki. W Koninie temat również nie jest nowy – wystarczy przypomnieć głośne doniesienia o tym, jak Solorz bierze się za atom i patrzy na Wielkopolskę.

Obecnie badania terenu w obu tych miejscach prowadzi Polska Grupa Energetyczna (PGE). Ostateczna decyzja lokalizacyjna ma zapaść w 2028 roku.

Resort energii bardzo spieszy się z tym projektem. Wiceminister Wojciech Wrochna poinformował, że ministerstwo chce wybrać partnera do budowy drugiej elektrowni już w przyszłym roku (2027). Gdy podmiot zostanie wyłoniony, jego zadaniem będzie dokończenie szczegółowych badań środowiskowych i geologicznych. Rozpoczęcie budowy drugiej atomówki planowane jest na 2032 rok, a komercyjny start pierwszego bloku – na 2040 rok.

Kto zapłaci za polski atom? Państwo szuka miliardów

Skala inwestycji jest olbrzymia, dlatego rząd wprost deklaruje, że oczekuje od zagranicznych partnerów poważnego zaangażowania kapitałowego przy budowie drugiego obiektu. Co ciekawe, partnerem finansowym nie musi być bezpośrednio dostawca technologii reaktora.

– Jesteśmy w trakcie rozmów z Polskim Funduszem Rozwoju (PFR), który być może będzie zaangażowany w szukanie partnera finansowego. Rozmawiamy też z Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK), z funduszami i z podmiotami, które przychodzą z konkretnymi propozycjami – ujawnił wiceminister Wojciech Wrochna.

Warto pamiętać, że Komisja Europejska zatwierdziła wielomiliardową pomoc publiczną dla projektu i znamy już cenę prądu z Pomorza. Całość prac nad drugą elektrownią ma koordynować spółka Polskie Elektrownie Jądrowe, ściśle współpracując z Polską Grupą Energetyczną.

Co dalej? Kluczowy lipiec i mapa drogowa dla SMR

Ministerstwo Energii spodziewa się, że zaktualizowany Program Polskiej Energetyki Jądrowej zostanie oficjalnie przyjęty przez Radę Ministrów już w nadchodzącym miesiącu – w lipcu.

Ale to nie wszystko. Resort przygotowuje już zupełnie osobny, rewolucyjny dokument: mapę drogową dla modułowych reaktorów jądrowych (SMR). Oznacza to, że obok wielkich, państwowych elektrowni, w Polsce powstanie równoległy rynek "małego atomu" dla przemysłu, o który tak mocno zabiegają prywatne koncerny. Wszystko wskazuje na to, że energetyczny krajobraz Polski wkracza właśnie w najbardziej fascynującą fazę w swojej historii.