Polacy boją się rejestru długów bardziej niż wstydu
52 miliardy złotych zaległości. Polacy boją się rejestru długów bardziej niż wstydu Fot. Jakub Żerdzicki / Unsplash

Ponad 2,12 miliona dłużników i ponad 52 miliardy złotych nieuregulowanych rachunków. Najnowsze dane pokazują, że aż 76 proc. konsumentów i 66 proc. przedsiębiorców obawia się wpisu do rejestru dłużników z jednego głównego powodu: całkowitego odcięcia od finansowania.

REKLAMA

Jak wynika z najnowszego badania KRD i IMAS International, najpoważniejszą konsekwencją długów stał się nagły brak dostępu do gotówki, zakupów na raty i leasingu. Prześwietlamy, jak Polacy i firmy radzą sobie z rynkową weryfikacją.

Brak kredytu boli dziś Polaków bardziej niż wstyd

Z najnowszego badania "Informacja gospodarcza w decyzjach firm i konsumentów", przeprowadzonego przez IMAS International na zlecenie KRD w lipcu 2026 roku, płynie jeden dominujący wniosek: znacznie bardziej niż reakcji otoczenia obawiamy się utraty dostępu do pieniędzy. Problemy z uzyskaniem kredytu lub pożyczki jako główną konsekwencję wpisu do KRD wskazuje obecnie aż 76 proc. konsumentów oraz 66 proc. przedsiębiorców.

To realna obawa, bo skala zadłużenia w niektórych grupach rośnie lawinowo. Pisaliśmy niedawno, że długi młodych za telefon wzrosły 25-krotnie, a Polacy przestają płacić za smartfony – łączne zadłużenie wobec operatorów przekroczyło już miliard złotych, a średni dług 18-latka sięga 3,2 tys. zł.

Raty, telefony i leasing na celowniku

Dla polskiego biznesu wpis do rejestru to przede wszystkim paraliż operacyjny. Poza wspomnianymi trudnościami z kredytem bankowym (66 proc.), przedstawiciele firm obawiają się utraty wiarygodności i dobrego imienia (49 proc.), odmowy sprzedaży produktów z odroczonym terminem płatności (39 proc.) oraz problemów z wzięciem pojazdów lub maszyn w leasing (32 proc.). Zaledwie 11 proc. badanych przedsiębiorców wskazuje na wstyd przed reakcją otoczenia.

Niemal identyczne priorytety mają konsumenci. Ponad trzy czwarte Polaków (76 proc.) boi się, że obecność w KRD zamknie im drogę do kredytu. Dla 58 proc. poważnym ciosem jest odmowa zakupów na raty w sklepie, a dla 43 proc. – trudności z zawarciem zwykłej umowy abonamentowej na telefon, internet czy telewizję. Wstyd przed opinią innych deklaruje jedynie 13 proc. respondentów.

Ten mechanizm szczególnie boleśnie dotyka najmłodszych, o czym pisaliśmy, gdy KRD alarmował o gapowiczach, a nastolatkowie wpadali w spiralę długów – start w dorosłość z kilkoma nieopłaconymi mandatami potrafi zablokować wynajem mieszkania czy dostęp do kredytu.

"Tegoroczne badanie ujawnia, że zarówno przedsiębiorcy, jak i konsumenci zdecydowanie bardziej obawiają się utraty dostępu do kredytu lub pożyczki niż reakcji otoczenia. Informacja o zaległości może bowiem wpłynąć na decyzję banku, firmy leasingowej, operatora telekomunikacyjnego czy kontrahenta, a w konsekwencji utrudnić zakup na raty, sfinansowanie inwestycji lub realizację kolejnego zlecenia. Taka finansowa blokada i zamknięcie drogi do pozyskania pieniędzy okazuje się dzisiaj znacznie bardziej dotkliwa od samego wstydu" – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Perspektywa wpisu mobilizuje do szybszej spłaty

Sama świadomość, że wierzyciel może przekazać dane o zaległości do biura informacji gospodarczej, stała się kluczowym czynnikiem ustalającym hierarchię regulowania rachunków. Gdy przedsiębiorstwo mierzy się z przejściowymi trudnościami i nie ma środków na opłacenie wszystkich faktur, w pierwszej kolejności spłaca należności wobec podmiotu współpracującego z KRD. Taką postawę deklaruje aż 75 proc. przedsiębiorców.

Podobny mechanizm działa wśród osób prywatnych. Możliwość trafienia do rejestru ma duży lub bardzo duży wpływ na kolejność opłacania rachunków dla 59 proc. Polaków znających markę KRD. Presja bywa tym większa, że rośnie grupa osób zadłużonych u wielu wierzycieli naraz – pisaliśmy, że multidłużników w Polsce przybywa, a udział najmłodszej grupy zwiększył się sześciokrotnie, przy średnim zadłużeniu przekraczającym już 43 tys. zł.

Od sprawdzania długów do ochrony przed wyłudzeniem

Dla biznesu sprawdzenie kontrahenta przed podpisaniem umowy to sposób na uniknięcie kosztownych zatorów płatniczych. Prawie połowa przedsiębiorców (48 proc.) jako główną korzyść wskazuje możliwość zweryfikowania wiarygodności nowego partnera. Ponadto firmy cenią sobie bieżące kontrolowanie kondycji finansowej stałych współpracowników (35 proc.) oraz bezpieczniejsze oferowanie sprzedaży z odroczonym terminem (31 proc.).

Z kolei konsumenci wykorzystują rejestr w celach ochronnych. Aż 65 proc. Polaków znających KRD wskazuje na możliwość sprawdzenia, czy ich numer PESEL nie został wykorzystany przez oszustów do zaciągnięcia fałszywego kredytu lub pożyczki.

Natomiast 53 proc. weryfikuje w bazie firmę budowlaną lub dewelopera, zanim wpłaci im zaliczkę na prace remontowe czy mieszkanie. Czujność jest tu jak najbardziej uzasadniona, bo jak ostrzegał naTemat, 10. cyfra PESEL zdradza coś o tobie, o czym większość Polaków nie ma pojęcia – a nieświadomość działania tego numeru ułatwia zadanie oszustom.

56 milionów raportów rocznie

Znajomość marki KRD w Polsce jest dziś powszechna – deklaruje ją 85 proc. przedsiębiorców i 76 proc. konsumentów. Do bazy trafiają dane o niespłaconych fakturach, ratach kredytów, rachunkach za prąd, gaz, telefon, telewizję czy nieuregulowanych alimentach.

Warto pamiętać, że minimalna kwota zaległości pozwalająca na dokonanie wpisu jest stosunkowo niska: wynosi zaledwie 200 zł dla konsumenta i 500 zł dla firmy, a całą procedurę ściśle reguluje ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych.

Skala działania systemu pokazuje, jak ogromną ewolucję przeszedł polski rynek. W pierwszym roku funkcjonowania (2003 r.) z bazy KRD pobrano skromne 7 tysięcy raportów. Obecnie biuro udostępnia ich rocznie około 56 milionów, a łączna liczba pobranych informacji od początku istnienia przekroczyła pół miliarda.

Z usług rejestru korzysta 1,18 mln klientów, którzy w ciągu 23 lat odzyskali dzięki niemu 228,5 mld zł należności, co czyni KRD największym biurem informacji gospodarczej w Polsce. To narzędzie o tyle istotne, że – jak wynika z badań – po opłaceniu rachunków na życie wielu Polaków zostaje z groszami, więc każda blokada finansowa potrafi wywrócić domowy budżet do góry nogami.