
W Bielsku-Białej istnieją dwa kluby o niemal tej samej nazwie (różnicą jest jedna litera), co wywołuje spore napięcia. O co chodzi? O rywalizację o lokalną markę, do której wielu obecnych 30- i 40-latków ma spory sentyment.
Klub Sephia działał w Stolicy Podbeskidzia przez 14 lat. Ostatecznie miejsce zniknęło z imprezowej mapy Bielska-Białej w marcu 2020 r. Po dwóch latach w kultowym dla wielu miejscu powstała "Sepia". Nowy właściciel usunął "h" zapewne po to, by lekko odciąć się od poprzedników. Problem w tym, że ci ostatni teraz wracają na rynek. Tak, z "Sephią".
Wojna klubów w Bielsku-Białej. Sephia i Sepia
W części pałacyku Michla przy ul. 3 Maja 13 w Bielsku-Białej koło teatru "Banialuka" przez 14 lat działała Sephia. Miejsce zna zapewne każdy 40-latek mieszkający w pierwszej dekadzie XXI wieku w "Małym Wiedniu". Odbywały się tam kultowe rockoteki i nawiązywały nowe przyjaźnie. Klub tętnił życiem w każdy weekend.
Wszystko zmieniło się w marcu 2019 r., gdy osoby, które stały za Sephią, zrezygnowały. I wydawało się, że słynna nazwa zostanie zapamiętana tylko przez jedno pokolenie. Wszystko zmieniło się jednak pod koniec 2022 r., gdy okazało się, że na klubowy rynek powraca, ale "Sepia".
Za odnowienie miejsca zabrali się bielscy biznesmeni Bronisław Foltyn (dziś poseł Konfederacji) i jego wspólnik Bartłomiej Mysiara. Razem sprawili, że w piątki i soboty mury pałacyku ponownie zadrżały od rockowych riffów i hymnów, które na pamięć zna każdy Polak w średnim wieku.
Już wtedy pojawiły się napięcia na linii starzy-nowi właściciele. Ci pierwsi zarzucali drugim kopiowanie ich pomysłów i korzystanie z legendarnej marki. Mimo tego biznes nie tylko ruszył, a jeszcze szybko okazało się, że lokal, w którym jest prowadzony, jest zbyt mały. Wtedy Sepię przeniesiono pod adres ul. 3 Maja 10, gdzie przed laty istniał klub Decade.
Nowa Sepia, nowy klub, nowa muzyka
Wtedy Sepia zmieniła swój profil: stała się klubem dwupoziomowym, w którym na parterze tańczy się w weekendy do rocka, na piętrze zaś do muzyki elektronicznej. Bielszczanie dostali więc jakby dwa kluby w cenie jednego. A nawet trzy, bo w tygodniu miejsce działa jako restauracja.
Zwiększyła się powierzchnia i wystrój klubu, który obecnie jest o wiele bardziej wyszukany niż w pałacyku Michla. Wymieszała się też nieco klientela, gdyż fani rocka bawią się tu obok wielbicieli elektroniki i dance.
Powraca... Sephia
14 września stało się jednak coś zastanawiającego. Na fanpage'u "starej" Sephi pojawiło się nowe logo, nieistniejącego przecież klubu. Wszystko wyjaśniło się 19 października, gdy opublikowano post, z którego wynika, że klub wraca do życia.
Jak to jednak możliwe? Poprzedni właściciele postanowili skorzystać z faktu, że Mysiara (przypomnę: Foltyn jest od końca 2023 roku posłem) przeprowadził się z Sepią pod inny adres i otwierają... "Sephię Rock".
Co o tym wszystkim sądzić? Mysiara, z którym rozmawiałem, twierdzi, że "podchodzi do tego z ciekawością".
– W Bielsku-Białej, Polskiej Stolicy Kultury, jest coraz mniej miejsc do imprezowania, więc cieszę się, że coś nowego powstaje. Dawna właścicielka Sepii pożegnała się z lokalem w 2020 roku – jest o tym wpis na Facebooku – i przekazała go w inne ręce – wspomina. – Moja Sepia rozwinęła się do tego stopnia, że nawet w lokalu pięć razy większym od dawnej Sepii w soboty brakuje miejsca dla wszystkich gości. Być może część z nich trafi do Sepii przez "H". Czas pokaże – dodaje.
Zobacz także
Nie zamierza na powstanie "Sephi Rock" odpowiadać zmianą stylu swojego lokalu, który, jak podkreśla, i tak się już zmienił: jest inny wystrój, a z głośników wybrzmiewa nieco inna muzyka.
– Granie wyłącznie rocka przestało wystarczać, dlatego otworzyłem się na inne gatunki. Nowa lokalizacja daje gościom znacznie większą przestrzeń i komfort. Rozważałem zmianę nazwy, ale na razie wstrzymałem tę decyzję. Zobaczymy, czy w Bielsku-Białej jest miejsce na dwie Sepie – moją bez "h" i drugą, Sepię przez "h" – brzmi, jakby rzucał jednak byłym właścicielom wyzwanie.
Co na to właściciele Sephii Rock? W rozmowie ze mną nawiązują do korzeni klubu.
– Pomysł na Sephię Rock nie powstał teraz, tylko równo 20 lat temu. To wtedy wymyśliłam nazwę i całą koncepcję lokalu. W czasach, kiedy królowały techno i muzyka klubowa, pokazywaliśmy, że przy rocku też można świetnie się bawić i tańczyć do rana. U nas zawsze był luz, dobra muzyka i mnóstwo tańca, a przede wszystkim ludzie, którzy tworzyli ten klimat – tłumaczy właścicielka Anna Kowalczyk.
Jak dodaje, "później przyszła pandemia, przerwa w działalności, a w międzyczasie pojawił się też inny lokal pod tą nazwą". – Jednak przez cały ten czas wracały do nas głosy dawnych gości: "Brakuje nam Sephii", "Nie mamy gdzie wyjść", "Kiedy wracacie?". Dla wielu osób to było coś więcej niż klub - miejsce przyjaźni, pierwszych randek i wspólnych poranków po przetańczonej nocy. Sama też za tym tęskniłam – tłumaczy powrót klubu.
– Dlatego postanowiliśmy wrócić dokładnie tam, gdzie wszystko się zaczęło: na ul. 3 Maja 13, przy Banialuce. Odświeżyliśmy wnętrza I troche zmieniliśmy ale to bedzie niespodzianka. chcemy zachować to, co nasi goście pamiętają i kochają: swobodę, dobrą muzykę i atmosferę, w której można pogadać, spotkać znajomych i dać się porwać do tańca. Wracamy do wspomnień, ale też tworzymy miejsce na kolejne – dodaje.
Czy jej zdaniem dwie Sephie w Bielsku-Białej nie będą problemem. – Dla nas i naszych gości Sephia Rock jest tylko jedna. To chyba bardziej problem dla dostawców! Myślę, że trudno nas porównywać: my wracamy do tego, co sami stworzyliśmy 20 lat temu. Sephia Rock to nasz autorski pomysł, konkretna historia, ludzie i klimat, który nasi goście doskonale pamiętają – mówi w rozmowie z InnPoland.
– Będziemy grać muzykę, przy której bawiliśmy się przez lata. Wraca do nas DJ, który był z nami już 20 lat temu, ale też ci, którzy towarzyszyli nam w kolejnych latach. Będzie dużo dobrego rocka i tanecznej energii, bez przypadkowych utworów, które nie pasują do naszej konwencji. Podesty i stoły do tańczenia już są gotowe - bo u nas zawsze się tańczyło i właśnie na to stawiamy! – deklaruje.
– Do tego połączymy sety DJ-ów z muzyką na żywo. Już w sobotę na saksofonie zagra Marcin Żupański, a z czasem wrócą też koncerty, tak jak dawniej. Jedną z głównych różnic jest to, że zapraszamy osoby od 21. roku życia. Chcemy tworzyć miejsce, w którym można swobodnie pogadać, spotkać fajnych ludzi i przetańczyć całą noc. A zabawa? Do ostatniego gościa - przecież właśnie z tego słynęła Sephia Rock! – podsumowuje.
Okiem ekspertki PR
O zdanie zapytałem też Monikę Czarniecką, niezależną ekspertkę ds. PR. Jej zdaniem "z perspektywy PR i marketingu reaktywacja Sephii to pomysł ryzykowny, ale niekoniecznie zły".
– Wszystko zależy od tego, czy właścicielka chce odbudować markę, za którą stoją konkretne wspomnienia i lojalni klienci, czy liczy przede wszystkim na rozpoznawalność dawnej nazwy – zastanawia się Czerniecka.
– Widzę tutaj kilka kwestii. Przede wszystkim mamy ryzyko dezorientacji klientów. Dwa kluby o niemal identycznych nazwach, działające w odległości kilkuset metrów, mogą być ze sobą mylone. I nie chodzi tylko o szyldy, ale też wyszukiwania w Google, opinie, oznaczenia w mediach społecznościowych czy zwykłe rekomendacje znajomych – wskazuje na spory, realny problem.
– Z drugiej strony Sepia zdążyła już zbudować własną historię i społeczność. Jeśli przez ostatnie lata rozwijała swoją działalność, to jej przewagą może być ciągłość relacji z klientami. Reaktywowana Sephia będzie musiała pokazać, dlaczego warto do niej wrócić. Sama sentymentalna nazwa może nie wystarczyć – ostrzega.
Jej zdaniem cała sytuacja może zapewnić obu klubom spory rozgłos.
– Tyle że rozpoznawalność nie jest tym samym co dobra reputacja. W PR często powtarza się, że nieważne, jak mówią, ważne, żeby mówili. Ja nie do końca się z tym zgadzam. Szum medialny niekoniecznie przekłada się na zainteresowanie ofertą, a tym bardziej na sprzedaż. Co więcej, może odwracać uwagę od tego, co rzeczywiście powinno wyróżniać dane miejsce – dodaje.
Zwraca też uwagę na pomijany często przez przedsiębiorców aspekt. – Czy ktoś zbadał, czy istnieje realny popyt na powrót Sephii? Czy dawni klienci rzeczywiście chcą wrócić? Czy klub ma coś nowego do zaoferowania? Czy lokalny rynek jest wystarczająco duży, żeby utrzymać oba miejsca? Bo ostatecznie można wygrać walkę o nazwę, a przegrać walkę o klienta – podsumowuje ekspertka.
Głośne imprezy to w mieście temat drażliwy
Nocne życie w stolicy Podbeskidzia bywa zresztą źródłem sporów. Opisywaliśmy to w tekście o tym, że Polska Stolica Kultury miała być sukcesem, a teraz mieszkańcy Bielska-Białej mają jej po dziurki w nosie – po jednym z festiwali do służb wpłynęło co najmniej 1300 zgłoszeń o hałasie.
Jednocześnie trzeba przyznać, że nowe otwarcie Sephii odbywa się w dobrym momencie. Bielsko-Biała jest Polską Stolicą Kultury – przez cały rok w mieście odbywają się wydarzenia kulturalne, które przyciągają do miasta gości spoza regionu.
Czy byłeś kiedyś w Bielsku-Białej?
... odpowiedzi






