haker i bitcoin
Największa giełda kryptowalut straciła ponad 6 mld dolarów Foto: Skrypnykov Dmytro, Frame Stock Footage/Shutterstock

W nocy z czwartku na piątek doszło do udanego ataku hakerskiego na największą giełdę kryptowalut na świecie, platformę Binance. Jej właściciele potwierdzili kradzież środków o szacowanej wartości około 6,3 mld dolarów. Jak na razie udało się zamrozić połowę tego kapitału, który potencjalnie zostanie więc odzyskany.

REKLAMA

Najpierw Binance poinformowało o analizowaniu "potencjalnego problemu dot. bezpieczeństwa". Tyle że już wtedy zaczęły się pojawiać obawy, że chodzi o atak hakerski.

Binance bez 6 mld dolarów

Niedługo później firma potwierdziła najgorsze: tak, została zaatakowana przez hakera, który najpewniej przejął laptopa należącego do inżyniera DevOps i wykorzystał go, by w ten sposób zlecić wypłaty środków.

Jak na razie nie udało się potwierdzić, czy doszło do kradzieży kluczy prywatnych giełdy (czyli haseł dostępowych do "kont" z kryptowalutami). To ostatnie nie było konieczne: z giełdy wypłacono środki warte około 6,3 mld dolarów. Jeśli ta kwota się potwierdzi, będziemy mieli do czynienia z jednym z największych, a być może największym takim incydentem w historii rynku kryptowalut.

Warto jednak dodać, że współpraca społeczności kryptowalut ratuje sytuację. Binance poinformowało, że dzięki współpracy z innymi firmami z branży udało się zamrozić cyfrowe waluty warte około 3 mld dolarów. To środki, które powinny powrócić na okradzioną platformę.

Do tego Binance posiada fundusz ratunkowy SAFU, który jest przeznaczony na tego typu cele: rekompensowania środków skradzionych przez przestępców. "Binance pokryje wszystkie straty z funduszu SAFU i funduszy firmy" – czytamy w oświadczeniu firmy. "Fundusze użytkowników są bezpieczne. Opublikujemy również zaktualizowany dowód rezerw po zakończeniu rekultywacji" – dodaje spółka.

Kto dokładnie stoi za atakiem? Pojawiają się pierwsze teorie, że to Lazarus Group, słynna grupa hakerska z Korei Północnej. Na potwierdzenie tej tezy przyjdzie nam jednak zaczekać.

Kurs bitcoina spada

W odpowiedzi na to wszystko kurs bitcoina spadł z ok. 81 000 dolarów do 76 500 dolarów. Obecnie za 1 bitcoina płaci się ok. 77 500 dolarów. Na wartości straciła też kryptowaluta sieci Ethereum, ether, która potaniała z nieco ponad 2300 dolarów do 2175 dolarów. W momencie pisania tych słów, za jednego ethera należy uiścić 2226 dolarów.

Informacja o kradzieży na tak dużą skalę może dodatkowo osłabić zaufanie inwestorów do scentralizowanych giełd (na tym rynku działają też zdecentralizowane rozwiązania). Binance zapewnia wprawdzie, że użytkownicy nie poniosą strat, ale sam incydent przypomina, jak poważnym zagrożeniem pozostają ataki na infrastrukturę platform kryptowalutowych.

Sprawę pod kątem komunikacyjnym oceniła dla nas Monika Czarniecka, ekspertka komunikacji.

– Binance zareagował szybko, podało liczby i obiecał pokrycie strat. Największym ryzykiem komunikacyjnym okazała się jednak nie cisza, lecz zbyt kategoryczne zapewnienie o bezpieczeństwie środków, zanim zakończono dochodzenie – ostrzega.

Na razie śledztwo trwa, a przedstawione przez giełdę ustalenia mają charakter wstępny. Kluczowe będzie dokładne ustalenie, w jaki sposób napastnik uzyskał dostęp do systemów Binance i czy uda się odzyskać pozostałe skradzione aktywa.

O skali operacji pisał też naTemat: Binance okradziony na 6,4 mld dolarów, największy skok w historii świata. Bitcoin nie pierwszy raz w tym roku mocno tanieje, o czym pisaliśmy już w lutym: bitcoin spada na naszych oczach.