bitcoin i smutny inwestor
Kurs bitcoina nadal spada. Dalsza bessa na kryptowalutach wcale nie jest jednak pewna. Foto: Gorodenkoff, Mehaniq/ Shutterstock

Kurs bitcoina ponownie nurkuje. I to w sytuacji, gdy wielu inwestorów myślało, że może już odetchnąć z ulgą. Czy więc dalsza bessa na kryptowalutach jest pewna? Niekoniecznie!

REKLAMA

W ostatnich dniach bitcoin ponownie odzyskiwał blask. Przebił ATH (rekord cenowy) z poprzedniej hossy, czyli 69 000 dolarów, a następnie przełamał nawet 70 000 dol. Wiele wskazywało na to, że giełdowe byki przebiją się dalej na północ. I wtedy powróciły spadki.

Co dalej z bitcoinem?

Dziś za jednego bitcoina płaci się nieco ponad 66 400 dol., co oznacza spadek o 3 proc. od wczoraj, ale zarazem wzrost o 3,8 proc. od momentu wybuchu wojny w Iranie.

Już w tym momencie można zauważyć coś zaskakującego: kryptowaluty, aktywa uznawane za ryzykowne, powinny w czasie geopolitycznych zawirowań tracić na wartości. A mimo tego przez ostatnie cztery tygodnie głównie drożały. Pokazało to siłę tego rynku.

Coś zaczęło się psuć w połowie tego tygodnia.

"Notowania kryptowaluty pozostają blisko 70 000 dol. (...) Ponownie zbliżamy się jednak do weekendu, co generuje ryzyko ograniczania ekspozycji. (...) Dzisiejsze depesze sugerowały, że USA szykują decydujące uderzenie [na Iran]. (...) W konsekwencji w przypadku eskalacji i podbicia układów risk-off najpewniej czekałby nas ponowny test okolic wsparcia na 65 000 dol" – ostrzegał w czwartek Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ.

I tak właściwie się stało. Wiele wskazuje na to, że inwestorzy zaczęli na pewnym etapie grać pod wzrosty, gdyż założyli, że wojna na Bliskim Wschodzie powoli się kończy. Pomógł im w to uwierzyć Donald Trump, który w poniedziałek zapowiedział przerwę w atakach na infrastrukturę krytyczną Iranu. Stale sugeruje też, że w tle prowadzone są rozmowy pokojowe.

Bitcoin a sytuacja na Bliskim Wschodzie

Los kryptowaluty jest więc teraz uzależniony od sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jeżeli ta się zakończy, możemy zobaczyć mocne odbicie na wykresie. W skrajnie optymistycznym scenariuszu nawet zanegowanie bessy. Gorzej będzie, jeżeli wojna się przedłuży. Wtedy aktywa ryzykowne będą nadal krwawiły.

Przykładowo, analityk "Ali Charts" sugeruje dalsze spadki, które mogą sprowadzić cenę BTC do aż nieco ponad 40 000 dol.

Jego kolega z branży, Michael van de Poppe, jest większym optymistą i zakłada przetestowanie poziomu 58 000 dol. Jego zdaniem zbliżamy się jednak do końca bessy.

"Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy przetestowali 58 000 dol., bo tam właśnie znajduje się 200-tygodniowa średnia krocząca. W każdym cyklu będziemy wracać do tego poziomu i zazwyczaj go utrzymać" – stwierdził.

Jak widać, przed nami kluczowe dni dla bitcoina. Możliwe, że inwestycja w tym momencie może okazać się w skali paru lat strzałem w dziesiątkę.