
Kurs bitcoina rośnie. I to w czasie, gdy nie powinien, gdyż na Bliskim Wschodzie trwa wojna, a dolar drożeje. Co napędza wzrosty na rynku kryptowalut? Wiele wskazuje na to, że kapitał po prostu powraca na mocno przeceniony rynek. Pytanie tylko, czy to dobry moment na taki powrót.
Gdy wielu pogrzebało już bitcoina, ten – kolejny raz w swojej historii – właśnie w takim momencie pokazuje swoją siłę. I to w sytuacji, w której jego kurs powinien spadać. W trakcie zawieruchy geopolitycznej kapitał najczęściej odpływa z aktywów ryzykownych. Dlaczego teraz jest inaczej?
Wojna na Bliskim Wschodzie przekierowuje kapitał
Atak Izraela i USA na Iran, który rozpoczął się 28 lutego, sprawił, że kapitał zaczął uciekać z aktywów ryzykownych do tych uważanych za bezpieczne. Przykładowo, polski złoty traci na wartości. Zyskują dolar, euro, funt brytyjski i frank szwajcarski. Oberwała też polska giełda.
Dlaczego tak się dzieje? To oczywiste. Inwestorzy (a także duże fundusze inwestycyjne) w takich warunkach, jakie mamy teraz, "przesuwają" kapitał w stronę aktywów, które są bezpieczne, czyli powiązane ze stabilniejszymi gospodarkami i państwami. Co ciekawe, w tym gronie nie znalazło się złoto. Jednocześnie zyskał bitcoin. Akademickiego analityka musi to przyprawiać o ból głowy!
Kurs bitcoina rośnie
No właśnie, ale dlaczego bitcoin rośnie w sytuacji, w której powinien odwiedzać coraz niższe poziomy na wykresie?
Po pierwsze, mowa o walorze giełdowym, który jest już tani. Kurs BTC od października 2025 r. spadł z 126 300 USD do 60 000 USD (początek lutego). Mowa więc o spadku o ponad 50 proc.
Jak pisaliśmy w InnPoland, przez cały poprzedni miesiąc kurs pozostawał w trendzie bocznym i w środę 4 marca doszło do mocnego odbicia. Bitcoin najpierw powrócił do rekordu cenowego z 2021 r., czyli 69 000 USD, a następnie przebił 72 000 USD.
Jak to możliwe? Przy tak głębokich spadkach mamy po prostu do czynienia z sytuacją, gdy nagle brakuje już sprzedających, ale są ci, którzy mogli uznać, że "niżej już nie spadnie".
Zapowiedź tego ostatniego było już widać w poprzednim tygodniu na rynku ETF-ów.
Zobacz także
ETF prawdę ci powie
Najpierw wyjaśnijmy to, czym jest ETF. To fundusz, który kupuje jakieś aktywa (np. bitcoiny, złoto, ropę), a następnie sprzedaje na giełdzie swoje "udziały" – tak jak zwykłe akcje.
Dzięki ETF-om inwestor nie musi samodzielnie kupować i przechowywać bitcoinów (a nie jest to proste) i nie potrzebuje zakładać swojego portfela kryptowalutowego. Ma ekspozycję na ten rynek dzięki ETF-owi.
ETF BTC to więc magazyn z bitcoinami: fundusz kupuje coiny i "trzyma je w sejfie". Następnie wypuszcza na giełdę określoną liczbę akcji, które kupują inwestorzy.
W tym momencie robi się jednak najciekawiej. Wyjaśnienie tego, co dzieje się potem, częściowo pozwoli nam wyjaśnić dzisiejszy skok ceny BTC.
Co się dzieje, gdy nagle bardzo dużo osób chce kupić jednostki ETF-a? Tutaj pojawiają się tzw. "uprawnieni uczestnicy" – to duże instytucje finansowe, np. banki czy brokerzy. Ich zadanie jest proste: jeśli cena ETF-a rośnie za bardzo (bo jest duży popyt), tworzą nowe akcje ETF-a (zwiększają podaż), sprzedają je inwestorom, a w międzyczasie dokupują odpowiednią ilość bitcoinów, które trafiają do funduszu.
Dzięki temu cena ETF-a nie "odkleja się" za bardzo od realnej wartości bitcoinów, które on posiada.
Tyle że instytucje mogą najpierw sprzedać akcje ETF, których jeszcze nie mają. Mówiąc prościej: sprzedają coś dziś, a kupują to dopiero za kilka godzin albo następnego dnia, żeby "uzupełnić braki".
W efekcie napływ pieniędzy do ETF-ów rośnie, ale rzeczywisty zakup bitcoinów może nastąpić z opóźnieniem. Czyli przez chwilę wygląda to tak: ETF-y notują duże zainteresowanie i "wpływy kapitału", a cena samego bitcoina nie rośnie albo rośnie słabo.
I właśnie takie zjawisko zaszło w poprzednim tygodniu oraz 2 i 3 marca. Inwestorzy "ładowali" kapitał w ETF-y, a fundusze z opóźnieniem kupowały BTC.
O tym, że może chodzić o to, że rynek po prostu ucieka w stronę "taniego", "cyfrowego złota" (bo tak często określa się BTC), niech świadczy też to, że zwykłe złoto nie zyskuje. A przynajmniej nie tak mocno. W końcu wojny powinny podnosić wartość metalu królów.
Odbicie na rynku kryptowalut czy może tylko "odbicie zdechłego kota"?
Czy więc sprawa jest tak prosta: kapitał trafia teraz do "taniego" bitcoina? I tyle? Nie do końca.
Po pierwsze, zgodnie z zasadą hossy i bessy, obecne odbicie na rynku kryptowalut może być jedynie tzw. odbiciem zdechłego kota. Pod tym pojęciem kryje się odbicie kursu w pierwszej fazie bessy. To taka zmyłka dla tych, którzy wierzą, że bessa jednak się nie zaczęła i nadal mamy hossę. Po niej spadki bywają kontynuowane.
Czy więc bitcoin odbija tylko chwilowo? To jeden z możliwych scenariuszy.
Jest jeszcze jeden element układanki. Wojna w Iranie paradoksalnie może napędzać popyt na bitcoiny, ale z zupełnie innego powodu niż stricte inwestycyjne. Pamiętajmy, że kryptowaluty nie znają granic. Technologia blockchain, na której są oparte, pozwala na przesyłanie wartości bez pomocy banków. I może to jest właściwy trop.
Dane firm analitycznych Chainalysis i Elliptic pokazują gwałtowne odpływy środków z irańskich giełd, które rozpoczęły się po atakach USA i Izraela na Iran. Mowa o skoku o nawet 873 proc. powyżej normy. Skąd taki popyt na bitcoiny? Irańscy użytkownicy i zapewne różne podmioty z regionu "chowają" swój kapitał w sieci bitcoina. Robią to dla bezpieczeństwa (nie muszą trzymać go w banku) lub w celu obejścia sankcji.
Zresztą kryptowaluty od dawna mają w Iranie zupełnie inne zastosowanie niż np. w Polsce. Są częściej wykorzystywane jako finansowe koło ratunkowe, a nie tylko aktywa inwestycyjne.
Kupować kryptowaluty czy nie kupować? Oto jest pytanie
Czy więc to dobry moment na inwestycję w bitcoina? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Z jednej strony powstało środowisko geopolityczne, które powinno uderzyć w kryptowaluty. Z drugiej mowa o mocno wyprzedanym rynku, co sugeruje, że potencjalne, dalsze spadki nie muszą być już szczególnie drastyczne. W długim terminie może być to więc dobry moment na zakup BTC. Jednak jak każda inwestycja jest to obarczone ryzykiem.
