
Czy warto inwestować w płyty, szczególnie egzemplarze kolekcjonerskie? Tak. I najlepszym przykładem są wydania dwóch albumów Metalliki sprzed dekady. Okazuje się, że jeżeli ktoś nabył je w 2026 r., obecnie mógłby sprzedać je z ponad 100-procentowym zyskiem.
Inwestowanie kojarzy się nam głównie z rynkiem nieruchomości i akcji. Okazuje się jednak, że nieźle zarobić można też na albumach muzycznych.
Metallica i jej dwie kultowe płyty
Zespołu Metallica nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Grupa ma w Polsce dziesiątki tysięcy fanów (albo i więcej) i za każdym razem, gdy gra u nas koncert, zwiększa lokalne PKB miasta, w którym wywołuje fale sejsmiczne swoimi mocarnymi riffami.
W tym tekście musimy cofnąć się najpierw do 1983 roku, kiedy zespół nagrywał swój debiutancki album "Kill'Em All". Połączył na nim szybkość i agresję punk rocka z heavy metalem, dając podwaliny pod coś, co dziś nazywamy thrash metalem. Szarpane gitarowe riffy Jamesa Hetfielda, jego wyszczekiwany wokal, solówki Kirka Hammetta (napisane wcześniej przez jego poprzednika: Dave'a Mustaine'a) i proste, ale sprawnie napędzające to wszystko partie perkusyjne Larsa Ulricha dały mieszankę wybuchową.
Jasne, album nie był jeszcze tak dojrzały kompozycyjnie jak późniejsze dokonania grupy, ale jego energia, surowość i bezczelność okazały się rewolucyjne. Przełom nastąpił po roku, gdy Metallica wydała kolejną płytę.
"Ride the Lightning" z 1984 r. okazało się dowodem na to, że thrash metal może być nie tylko ekstremalny, ale również ambitny i wielowymiarowy. Muzycy zachowali szybkość i agresję debiutu, ale zaczęli eksperymentować z rozbudowanymi strukturami, zmianami tempa i bardziej złożonymi partiami gitarowymi. Utwory takie jak "For Whom the Bell Tolls", ballada "Fade to Black" czy "Creeping Death" pokazały, że zespół nie powiedział na "Kill'Em All" ostatniego słowa. Ba, właściwie dopiero na "Ride..." Metallica pokazała, że ma potencjał na stanie się klasykiem i gigantem metalu.
Szczególnie interesujące było "Fade to Black", które przełamywało stereotyp thrash metalu jako muzyki opartej wyłącznie na szybkości i agresji. Tym razem otrzymaliśmy poruszającą balladę.
Zobacz także
Reedycje płyt Metalliki z 2016 r.
Oba albumy w swojej płytotece ma każdy fan metalu. Warto jednak przypomnieć, że w 2016 r. grupa wydała reedycje obu wydawnictw.
"Kill 'Em All" w wersji deluxe to cztery winyle, pięć CD i jedno DVD. Do tego dochodzi książka z rzadkimi zdjęciami. Z kolei "Ride The Lightning" zawiera cztery winyle, sześć CD i jedno DVD. I tu dodano album ze zdjęciami, książeczkę ze słowami utworów napisanych przez Jamesa Hetfielda oraz trzy plakaty. W ramach pre-orderu te cacka można było kupić w cenie za 149,99 dolarów. Kurs amerykańskiej waluty znajdował się na podobnym poziomie co obecnie. Oznacza to, że jeden box można było nabyć za ok. 600 zł plus koszty przesyłki.
Ile zaś dziś fani muszą uiścić za te spektakularne wydawnictwa na Allegro? Ponad dwukrotnie więcej! "Kill'em All" jest wyceniane na 1481,99 zł.

"Ride the Lightning" to kwestia kolejnych 1481,99 zł.

Jak widać, warto było nabyć oba boxy w momencie premiery. W skali dekady ich ceny urosły o ponad 100 procent. Metallica przez kolejne lata wydała następne reedycje swoich klasycznych płyt: "Master of Puppets", "...And Justice For All", "Metallica", "Load" i "Reload".
Na InnPoland pisaliśmy już, że Metallica zagrała w Polsce dla pieniędzy. Ceny na koncercie w Chorzowie zwalały z nóg.
Czy jesteś fanem Metalliki?
... odpowiedzi




