Chińczycy już znaleźli sposób na tanie przesyłki z AliExpress. Celnicy i poczta są w kropce

Konrad Bagiński
Ledwie służby skarbowe wespół z Pocztą Polską wzięły się na ostro za doliczanie VAT-u i innych opłat do przesyłek z chińskich sklepów internetowych, a już Chińczycy znaleźli dobry sposób na uniknięcie starań fiskusa. Wykorzystują przepis, który Polska świadomie zignorowała.
Paczki z Chin będą szły przez Belgię, dzięki temu unikniemy dodatkowych opłat. Chińscy sprzedawcy szybko przechytrzyli obostrzenia nałożone przez polski urząd skarbowy Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Niedawno Poczta wespół z Krajową Administracją Skarbową otworzyła w Lublinie specjalną placówkę. Pocztowcy i celnicy wspólnie kontrolują przesyłki przychodzące z Chin. Celnicy doliczają do nich cło, zaś pocztowcy – opłaty za otwarcie i przepakowanie.

Oczywiście wszystko jest zgodne z prawem. Ale utrudnia życie nie tylko profesjonalnym handlarzom, ale i ludziom, którzy polują na okazje oraz kupują to, czego w Polsce nie uświadczysz.

Z drugiej strony zakupy z Chin zaczęły zagrażać polskim serwisom zakupowym, jak choćby Allegro. Poznańska firma określa AliExpress i podobne serwisy jako nieuczciwą konkurencję. Nie da się ukryć, że tą drogą do Polski płyną towary o wartości miliardów złotych, a budżet nie dostaje z tego tytułu należnych podatków.


Paczki z AliExpress bez podatku
Wielu użytkowników chińskich serwisów zakupowych było przekonanych, że wystarczy napis “prezent” na przesyłce, by nie trzeba było dopłacać do niej ani grosza. Stąd też zresztą wzięła się popularna nazwa sprzedawców na AliExpress - “majfrend”. Sprzedawcy zaczynali bowiem wiadomość do klienta od zwrotu “my friend”, co miało usprawiedliwić wysyłkę prezentu, a tym samym odbiorca nie musiałby płacić od niej podatku.

W Unii obowiązują przepisy mówiące o tym, że drobne zakupy o wartości do 22 euro nie wymagają odprowadzania podatku VAT. Polska, co podkreśla Ministerstwo Finansów, nie przyjęło tych zapisów i zamierza clić wszystko, co przychodzi spoza unijnego rynku.

Tyle, że chińscy sprzedawcy mają też swoje przedstawicielstwa np. w Belgii. Zaczęli już wysyłać przesyłki właśnie tam a następnie je przepakowywać. Paczki przychodzące z krajów UE nie podlegają już cleniu, więc budżet i tak nie zarabia.