Grobowe nastroje w branży handlowej. To będzie fatalny rok dla sklepów

Katarzyna Florencka
Krajowa branża handlowa nie patrzy w przyszłość zbyt optymistycznie: spora jej część obawia się, że w tym roku będzie miała gorsze wyniki niż w poprzednich. Co ciekawe, tak ponure nastroje panują w małych i średnich przedsiębiorstwach handlowych – którym, według deklaracji PiS, miało być najlepiej.
Ponad 40 proc. małych i średnich firm handlowych uważa, że w tym roku będzie im trudniej niż w poprzednim. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Różne pomysły rządzących – takie jak zakazu handlu w niedzielę (który zamiast pomóc zarobić małym sklepom, po prostu odwiódł ludzi od robienia tam zakupów) czy próby wprowadzenia nowych danin od cukru czy alkoholu w małych butelkach – nie wpływają dobrze na samopoczucie polskich handlowców.

Pesymizm handlowca
Wśród mikro-, małych i średnich firm handlowych aż 41 proc. uważa, że ten rok będzie dla nich gorszy od poprzedniego – tak wynika z badania Keralla Research dla BIG InfoMonitor. Jak zauważa "Rzeczpospolita", są to znacznie bardziej ponure nastroje niż wśród wszystkich przedsiębiorców razem wziętych: wówczas pesymistycznie patrzy w przyszłość 30 proc. z nich.


Oprócz chaosu wprowadzonego przez zakaz handlu w niedzielę, główne powody zmartwienia dla handlowców to przede wszystkim: wzrost kosztów zatrudnienia (z powodu podwyższenia pensji minimalnej), zmiany podatkowe, wzrost biurokracji oraz wyższe opłaty za prąd.

Zakaz handlu w praktyce
Pierwszy raz pozamykanych w niedziele sklepów polscy klienci doświadczyli w marcu 2018 roku. Mimo że niektórych rodaków niecierpliwią spowodowane przez zamknięcie sklepów w niedziele zwiększone kolejki w dyskontach w piątkowe i sobotnie popołudnia, zaś według wrześniowych badań Instytutu Badań Pollster aż 69 proc. respondentów jest przeciw całkowitemu ograniczeniu niedzielnego handlu, chcąc nie chcąc, dostosowaliśmy się do obostrzeń.

Zaskoczeniem dla ustawodawcy i osób, które lobbowały zakaz handlu mógł być fakt, że ustawa nie zadziałała tak, jak planowano. Punkty handlowe, w które zakaz handlu był wymierzony, czyli zagraniczne dyskonty, nie ucierpiały. Z kolei mniejsze, lokalne sklepy, które teoretycznie na zakazie miały zarobić, cały czas są zamykane, a proces konsolidacji polskiego handlu postępuje.

Solidarność chce ostrzejszego zakazu
Nie jest tajemnicą, że zakaz handlu w niedziele to projekt lobbowany przez NSZZ "Solidarność". Związek nie jest jednak zadowolony z wyjątków, które pozwalają działać w dni wolne od handlu m.in. całej sieci Żabka i chciałby, aby zakaz objął także sklepy, które mają status placówek pocztowych.