W internecie nie da się przyłapać ucznia ze ściągą. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Firmy rozwiązują testy wiedzy za uczniów. 30 zł od sprawdzianu, 60 zł za kolokwium

Krzysztof Sobiepan
Weryfikowanie wiedzy uczniów podczas zdalnej nauki to śmiech na sali. Masowo zaczęły powstawać firmy, które za drobną opłatą zalogują się na odpowiednie konto i rozwiążą test w imieniu ucznia. Ceny zaczynają się od 30 zł za sprawdzian, a studentom proponuje się zaliczenie kolokwium za ok. 60 zł.

Firmy piszą klasówki za dzieci – wystarczy zapłacić

Jak ustalił Polsat News, nie trzeba długo szukać, by znaleźć w sieci kolorowe oferty, katalogi ekspertów i cenniki usług odpłatnego rozwiązywania testów na każdym poziomie edukacji. Wystarczy konto w banku i przelew po wcześniejszej wiadomości o terminie i zakresie testu. Rozwiązania otrzymać można w parę minut po wysłaniu poleceń.


Osoby prywatne, ale też powstające jak grzyby po deszczu firmy zaczęły oferować swoje usługi po tym, jak cała nauka przeniosła się do internetu. O ile jednak ściąganie na fizycznym sprawdzianie może przyłapać nauczyciel, to nie ma on szans zweryfikować czy uczeń faktycznie samodzielnie rozwiązał internetowy test.

Co ciekawe firmy oferują nawet rozwiązanie testów na poziomie szkoły podstawowej. To koszt ok 25-20 zł, ale ciężko sobie wyobrazić, że przelew wykona sam uczeń. Wynika z tego, że rodzice mogą być całkiem świadomi tego procederu i wspomagać finansowo oceny swoich dzieci.

Testy wiedzy ze szkoły średniej to wydatek ok. 30 zł lub więcej. Istnieje też oferta dla studentów, gdzie ceny zaczynają się od 60 zł. Niektóre firmy chwalą się, że wystarczy sygnał parę godzin przed terminem testu, a konsultanci dostępni są całodobowo "w nagłych przypadkach".

Korepetytorzy rozwiązują testy za pieniądze

– Na różnych platformach sprzedażowych zawsze można było znaleźć ogłoszenia o korepetycjach i przygotowywaniu do sprawdzianów. Dziś doszły do tego oferty rozwiązań sprawdzianów. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam, jak profesjonalne są to ogłoszenia. Niektóre z takich postów mają nawet 15 000 wyświetleń – wskazuje Polsat News jedna z nauczycielek.

Serwis odezwał się także do jednej z osób oferujących takie usługi. Student Wojtek twierdzi, że nie dopytuje, czy zadania są na pracę domową, czy są częścią sprawdzianu. – Ja oferuję rozwiązanie zadań, pokazuję metody, a co ktoś z tym robi, to już jego sprawa – dodaje.

Mateusz jest zaś uczeniem, który skorzystał z tego typu usług. Chwali się, że właśnie w ten sposób zaliczył semestr z matematyki. – Wszystko ustalasz z nimi. Umawiasz się na konkretną godzinę. Wysłałem im polecenia, a oni zaraz wysłali mi zdjęcie rozwiązania. Czekałem może 5 minut" – wspomina.

Handel ocenami kwitnie w pandemii

Jak opisywał w grudniu serwis MamaDu.pl handel ocenami podczas zdalnego nauczania jest powszechnym problemem.

Na alarm bije m.in. Paweł Lęcki – nauczyciel j.polskiego z sopockiego liceum.

– Pewien 19-latek zarabia na pisaniu klasówek w ramach edukacji zdalnej. Pisze je dla tych rodziców, którzy potrzebują bardzo dobrych ocen swoich dzieci. Gdy proponuje korepetycje, że może po prostu nauczy, to raczej ich nie chcą – napisał polonista.

W rozmowie z serwisem zdradza też, jak nauczanie zdalne z powodu Covid-19 wpływa na uczniów i dlaczego dla rodziców tak ważne są wysokie oceny.

Czytaj także: 19-latek za­ra­bia na pi­sa­niu kla­só­wek na 5. "Ro­dzi­ce już nie chcą ko­re­pe­ty­cji, szko­ła to fa­bry­ka"