Salmonella w drobiu z Lidla i Biedronki. Koniecznie sprawdź, czy kupiłeś te produkty

Krzysztof Sobiepan
GIS wydał aż dwa ostrzeżenia dotyczące obecności Salmonelli w drobiu z dwóch sieci sklepó. Chodzi o filety z kurczaka z Biedronki i Lidla. Główny Inspektorat Sanitarny oficjalnie kazał wycofać zakażoną partię produktów ze sklepów, swoje ostrzeżenia wydały też same dyskonty.
Polacy lubią kurczaka, ale ten jest może wywołać salmonellozę. Fot. GIS.
Bakterie Salmonelli stwierdzono w 2 z 5 próbek produktu Sznycel z fileta z piersi kurczaka 300G (nr partii 2272003053/ termin przydatności do spożycia: 07.03.2021) sprzedawanego w sieci Biedronka – informuje GIS na oficjalnej stronie.

Podobnie ma się sprawa z produktem Mięso mielone z fileta kurczaka 400G (nr partii 2261003858/ termin przydatności do spożycia: 04.03.2021) z Lidla. W tym przypadku Główny Inspektorat Sanitarny wykrył bakterie Salmonella z grupy O:9 w aż 4 z 5 próbek.

"Mięso drobiowe jest przeznaczone do spożycia po obróbce cieplnej, co minimalizuje ryzyko zakażenia w tym przypadku, jednak ryzyko przeniesienia bakterii z mięsa na inne powierzchnie, niewystarczająca temperatura lub zbyt krótki czas obróbki może prowadzić do zakażenia człowieka i wystąpienia salmonellozy" – ostrzega GIS w obu przypadkach.


Zakład Animex Kutno Sp. z o.o. (oddział K2 w Kutnie), z którego pochodzą oba produkty został poinformowany o sprawie i rozpoczął już proces usuwania wadliwych partii z rynku oraz minimalizacji zagrożenia.

"Nie należy spożywać produktów z partii objętej komunikatem, w szczególności bez odpowiedniej obróbki termicznej. W przypadku wystąpienia objawów zatrucia pokarmowego po spożyciu wyżej wymienionego produktu, należy skontaktować się z lekarzem" – podsumowuje Główny Inspektorat Sanitarny.

Antybakteryjna folia sposobem na Salmonellę

W INNPoland.pl pisaliśmy o wynalazku, który w niedalekiej przyszłości może zapobiegać podobnym problemom. Prototyp znacznie ulepszonej plastikowej folii pochodzi z kanadyjskiego McMaster University i może być zbawieniem zarówno w szpitalach, jak i w przemyśle spożywczym. Generalnie wszędzie tam, gdzie istnieje ryzyko zakażenia niebezpiecznymi drobnoustrojami.

Wynalazek zainspirowała natura, a konkretnie: liście lotosu. Mają one bowiem pewną niezwykłą właściwość: są w stanie samodzielnie się oczyszczać i nie namakają wodą. Podobny efekt badacze osiągnęli zmieniając w laboratorium strukturę plastiku: powierzchnia folii pokryta jest mikroskopijnymi zmarszczkami, które zapobiegają wnikaniu zewnętrznych czynników.

Twórcy nowego rodzaju folii zwracają uwagę, że może ona znaleźć zastosowanie np. w przemyśle spożywczym. – gdzie nowy antybakteryjny materiał mógłby znacznie ograniczyć przypadkowe przenoszenie niebezpiecznych bakterii E. coli czy Salmonelli. Innym możliwym miejscem zastosowania są szpitale.

– Technologia ta mogłaby być wykorzystywana zarówno we wszelkiego rodzaju instytucjach, jak i w domach” – podkreśla jeden z twórców folii Tohid Didar. – Mamy nadzieję, że stanie się ona ważną częścią zestawu narzędzi antybakteryjnych, zwłaszcza w obliczu kryzysu, jakim jest rosnąca odporność na środki przeciwko drobnoustrojom.
Czytaj także: Wyglądają obleśnie i są kanibalami. Ale polscy naukowcy widzą w nich medyczną rewolucję


Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl