O autorze
Partner w Deloitte, kieruje zespołami Innovation Consulting oraz R&D and Governement Incentives w Polsce, członek Zarządu AmCham w Polsce. Ekspert w dziedzinie zarządzania procesami B+R oraz strategii innowacyjności, z 17 letnim doświadczeniem doradczym w Polsce i Europie Środkowej. Specjalista w dziedzinie zarządzania programami pomocowymi dla przedsiębiorstw, umacniającymi konkurencyjność (fundusze UE). Wspiera firmy w optymalizacji kosztów realizacji projektów badawczo rozwojowych poprzez wykorzystanie zachęt podatkowych i dotacji (w tym z UE). Jest aktywnym uczestnikiem debaty na temat zmiany systemu zachęt podatkowych wspierających działalność B+R w Polsce

Biotechnologiczny Bazar, czyli współpraca w modelu otwartych innowacji się bardzo opłaca

Deloitte
„Katedra i bazar” to najsłynniejszy, kultowy niemalże artykuł dotyczący open source. Autor, Eric Raymond przeciwstawia tu dwa modele tworzenia programów IT z wykorzystaniem metafory budowy katedry oraz funkcjonowania bazaru. Szczegółowo zaprojektowana przez hermetyczną, o wszystkim decydującą wąską grupę „magów” katedra oddawana jest do użytku dopiero wtedy, kiedy jest całkiem ukończona. Z kolei bazar to żywy organizm, otwarty system, w którym na próżno by szukać odgórnych mechanizmów rządzących funkcjonalnością, wyglądem. Jego możliwości i wygląd nieustannie się zmieniają, a klienci, wybierając te a nie inne miejsca, wskazują na najlepsze rozwiązania i elementy tego systemu. We współczesnym świecie, rządzonym przez wszechwiedzącego konsumenta/ chętnie wypowiadającego swoje zdanie odbiorcę taki zamknięty, odgórny proces powoli przestaje mieć rację bytu.


W tradycyjnym, zamkniętym modelu innowacji kreowanie, nowych rozwiązań opiera się na inwestowaniu przez firmę w wewnętrzne prace badawczo-rozwojowe oraz na ochronie wypracowanych rozwiązań poprzez patenty bądź tajemnicę przedsiębiorstwa. W modelu otwartych innowacji innowacyjne możliwości przedsiębiorstwa bazują zarówno na zewnętrznych, jak i na wewnętrznych pomysłach i dzieleniu się tą wiedzą poprzez licencje czy sprzedaż patentów. Korzyści z modelu otwartych innowacji to m.in. poszerzenie dostępu do wiedzy oraz obniżenie kosztów opracowanych technologii oraz nowych rozwiązań. Ale nie tylko.


Jak pokazuje jeden z ostatnich raportów Deloitte, Executing an open innovation model: Cooperation is key to competition for biopharmaceutical companies, tych korzyści jest dużo więcej. Deloitte przeanalizował dane z lat 1998-2012 dotyczące 281 firm farmaceutycznych i ustalił, że leki pochodzące z modelu otwartych innowacji mają większą szansę na sukces w ostatniej fazie opracowywania leku. Z 355 produktów opracowanych w modelu otwartych innowacji, 119 zostało zgłoszone do rejestracji (34 procent), natomiast z 463 realizowanych w modelu zamkniętym, tylko 51 (11 procent). Czyli leki powstałe w efekcie otwartych innowacji mają trzy razy większe szanse na osiągnięcie późnej fazy klinicznej w porównaniu do tych opracowywanych w modelu zamkniętym! Ponadto, 54 procent wszystkich aktywnych cząsteczek w procesach B+R 12 największych firm farmaceutycznych pochodziło z modelu otwartych innowacji, w porównaniu do 46 procent pochodzących z tradycyjnego zamkniętego modelu.


Raport przedstawia cztery poziomy otwartych innowacji, począwszy od najbardziej podstawowego „czystego outsourcingu (typ 1), poruszając się w górę skali w kierunku "licencji i wariantów" (typ 2), "współpracy i wariantów" (typ 3), na „open source" (typ 4) kończąc, który obejmuje udostępnianie przez firmy danych, i operowanie w środowisku zaawansowanej współpracy.


Obecnie większość innowacji w sektorze farmaceutycznym odbywa się poprzez outsourcing do uczelni, instytutu badawczego lub CRO, które model Deloitte opisuje jako typ 1 otwartych innowacji, lub poprzez umowy licencyjne (typ 2). Jednak coraz więcej firm uruchamia otwarte modele oparte na światowych centrach innowacji – innovation hubs (typ 3). Należą do Johnson & Johnson - regionalne centra innowacji, które przyciągają tak naukowców jak i przedsiębiorców i które pomagają rozwijać nowe możliwości medyczne czy diagnostyczne, Laboratorium Eli Lilly – Open Innovation Drug Discovery, które zapewnia zewnętrznym partnerom dostęp do dwóch uzupełniających się platform naukowych. Najbardziej zaawansowane modele do otwartych innowacji w dziedzinie (typ 4) są jeszcze nieliczne i obejmują takie partnerstwa badawcze w modelu „open access research” jak Fundacja tranSMART czy Structural Genomic Consortium. Chociaż większość działa głównie w najmniej zaawansowanych typach otwartych innowacji, to firmy farmaceutyczne coraz bardziej doceniają ten model, opierając się na niezaprzeczalnych, wymiernych korzyściach. A podobnych korzyści można także szukać w innych sektorach.

Z naszego właśnie opublikowanego raportu dotyczącego nakładów na B+R wynika, że większość polskich firm nie posiada strategii badań, rozwoju i innowacyjności, a współpraca z jednostkami naukowymi nadal stymulowana jest głównie wymogami programów pomocowych lub chęcią uzyskania wyższego dofinansowania. Przyszedł czas żeby polskie firmy zauważyły potencjał tkwiący w otwartych innowacjach i zadały sobie pytanie jak mogę wykorzystać ten model w swojej strategii i działalności? Bo bardziej szczegółowe wskazówki jak do tego podejść odsyłam do raportu.

PS. W 2003 roku, kiedy Henry Chesbrough pisał swoją pierwszą książkę o otwartych innowacjach Open Innovation: The New Imperative for Creating And Profiting from Technology, po wpisaniu w internecie “open innovation” pojawiało się 200 trafień. Teraz wyskakuje 87 milionów stron i linków! Dobrze, że pojawia się coraz więcej konkretnych danych o korzyściach, bo może przyspieszy to proces upowszechniania się otwartych innowacji.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.