Grupa naTemat

Firma z Piaseczna składa satelity dla Europejskiej Agencji Kosmicznej. Prezes: Zaczynaliśmy jak typowy startup

Dr Grzegorz Brona
Dr Grzegorz Brona mat.pras.
Creotech Instruments to polska firma, która od 2008 roku realizuje projekty związane z badaniem i eksploracją kosmosu. Dostarcza podzespoły i specjalistyczną aparaturę do najnowocześniejszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie instytucji badawczych, w tym: Instytutu CERN w Genewie, Instytutu Badań Ciężkich Jonów GSI, Centrum Badawczego DESY w Niemczech czy Centrum Badań Kosmicznych PAN. - Do tej pory zrealizowaliśmy 3 kontrakty dla Europejskiej Agencji Kosmicznej, w toku jest 6 kolejnych i 30 w przygotowaniu - wyjaśnia dr Grzegorz Brona, prezes zarządu firmy.

Zacznijmy od początku. Zaczynaliście w garażu?

Dr Grzegorz Brona, Creotech Instruments: Owszem, nasz początek to historia typowego startupu, ale o garażu mogliśmy jedynie pomarzyć! Creotech był inicjatywą kilkorga studentów z Politechniki Warszawskiej i Uniwersytetu Warszawskiego. Pierwsze kroki stawialiśmy w wynajętym pokoju na Żoliborzu.

Na dziewięciu metrach kwadratowych stały paczki z elementami, które montowaliśmy na jednym małym biurku. Wtedy po prostu chcieliśmy zagospodarować swoje umiejętności, realizować pasje. Dopiero po 3 latach okazało się, że na rynku jest zapotrzebowanie na to, co robimy. Wcześniej musieliśmy się wielu rzeczy nauczyć sami i ponieść znaczne jak na studenckie kieszenie, nakłady. Pamiętam, że pierwsze pieniądze zainwestowane w Creotech zarobiliśmy pracując za granicą w czasie wakacji.

Dziś zatrudniamy ponad 40 osób, specjalistów najwyższej klasy. Zrealizowaliśmy 3 kontrakty dla Europejskiej Agencji Kosmicznej. W toku jest kolejnych 6 i aż 30 w przygotowaniu. Dodatkowo angażujemy się w rozwój przemysłu kosmicznego w Polsce. Chcemy odpowiadać za koordynację konsorcjum, które zbuduje pierwszego polskiego satelitę komercyjnego. Jestem przekonany, że w przeciągu kilku lub kilkunastu lat możemy dołączyć do grupy państw, w których ten segment ma znaczący wpływ na gospodarkę, dogonić Hiszpanię, a w dalszej perspektywie może nawet Wielką Brytanię.

Creotech pokonał daleką drogę od czasów kiedy pracowaliśmy w ciasnym pokoju...

Owszem, ale przed nami wciąż wiele wyzwań. Powoli zmierzamy w kierunku współpracy z przemysłem obronnym. Mam nadzieję, że uda nam się zrealizować ten plan w przeciągu roku lub dwóch.

Czy firma z Polski ma szansę stać się realnym konkurentem dla podobnych firm z branży na Zachodzie? Na czym miałaby polegać przewaga Creotech?

Firmy z branży kosmicznej rozwijają się w Stanach Zjednoczonych oraz na zachodzie Europy od kilkudziesięciu lat, a w Polsce takie możliwości pojawiły się dopiero niedawno - konkurenci mieli bardzo dużo czasu żeby nam uciec.

Teraz trzeba skracać ten dystans i wcale nie jesteśmy w tej pogoni skazani na porażkę. Żeby konkurować z silnymi firmami zachodnimi, musimy wykazać się innowacyjnością, umieć znaleźć niszę i ją zagospodarować. Takie nisze się pojawiają i Creotech stara się to wykorzystywać.

CLEAN ROOM

Creotech Instruments SA, jako pierwsza w Polsce, uruchomiła tzw. „cleanroom”, czyli pomieszczenie spełniające rygorystyczne standardy montażu elementów kosmicznych przeznaczonych dla satelitów i stacji kosmicznych. ierwsze z pomieszczeń ma powierzchnię 100 m² i gwarantuje czystość na poziomie 100 tysięcy cząstek pyłów na stopę sześcienną. Taka czystość jest wystarczająca żeby montować i testować elementy elektroniczne, które zostaną wysłane w kosmos. Drugie, mniejsze, 30 metrowe pomieszczenie, spełnia jeszcze bardziej wyśrubowane normy czystości na poziomie 1 tysiąca do 10 tysięcy cząstek pyłów na stopę sześcienną. tym pomieszczeniu pracować można nad elementami optycznymi na potrzeby projektów kosmicznych.

W jaki sposób?

Przykład to postępująca minimalizacja – duże satelity coraz częściej zastępowane są małymi. To rodzi szansę dla nowych graczy. Podejmowanie rywalizacji na dotychczas nie eksploatowanych płaszczyznach to szansa dla polskich firm. Tak możemy zdobywać doświadczenie pozwalające mierzyć coraz wyżej.

Innowacyjność to jednak nie jest jedyny czynnik, który pozwala nam z powodzeniem rywalizować z zagranicznymi konkurentami. Ważna jest również specyfika rynku. W Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii konkuruje ze sobą relatywnie dużo firm. Ciężko jest się tam przebić, nawet lokalnie. W Polsce rynek pozostaje nienasycony i łatwiej jest zrobić pierwszy krok. To nasza przewaga. Kolejną są ludzie – młodzi polscy naukowcy to świetni specjaliści, doceniani na całym świecie. My dajemy im możliwość rozwoju w kraju, bez konieczności wyjazdu.

To z jakich do tej pory realizacji jesteście Państwo najbardziej dumni?

Najbardziej dumni jesteśmy nie z pojedynczych projektów, a spójnej i metodycznie realizowanej strategii rozwoju. Wyznaczamy sobie odległe cele, które udaje nam się osiągać. To bardzo ważny element budowy trwałej pozycji na wymagającym rynku.

Wiele firm podejmuje się realizacji, które nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. Zarabiają na tym, ale hamują swój rozwój. Co zrobić po zakończeniu takiego kontraktu jeśli nie ma się pomysłu na kontynuację? Ideą Creotech jest budowanie łańcucha wartości, który łączy nasze projekty i umacnia ekspercki wizerunek. Przykłady takiego podejścia to nasze skuteczne dążenia do uzyskania nowych, wartościowych kompetencji np. w zakresie projektowania układów satelitarnych czy integracji komponentów satelitarnych.

Długo pracowaliśmy na naszą obecną pozycję, ale to procentuje. Dzięki wiedzy, doświadczeniu i certyfikatom staliśmy się partnerem z którym współpracują potentaci, jak CERN czy Airbus.

Czy w Polsce działają jakieś konkurencyjne dla Creotech przedsiębiorstwa?

W polskim przemyśle kosmicznym największa konkurencja panuje na rynku oprogramowania. To jednak nie jest nasza nisza; my zajmujemy się przede wszystkim projektowaniem i produkcją hardware’u.

Na tej płaszczyźnie zdecydowanie zdominowaliśmy polski rynek i coraz mocniej zaznaczamy obecność w Europie. Naszą przewagą są środki na rozwój czy certyfikacje, które pozostają poza zasięgiem małych firm. Z drugiej strony, giganci nie są póki co szczególnie zainteresowani segmentem elektroniki – ten rynek wciąż nie jest w pełni dojrzały i nie ma potencjału generowania takich zysków, które satysfakcjonowałyby największe światowe firmy.

Dr Grzegorz Brona jest wykładowcą na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz byłym pracownikiem laboratorium badawczego Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN, z którym współpracował w latach 2009 – 2011. W laboratorium CERN odpowiadał za oprogramowanie detektorów promieniowania oraz zarządzanie zespołem badawczym pracującym przy Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC). Grzegorz Brona jest autorem ponad 100 artykułów naukowych publikowanych m.in. w międzynarodowych prestiżowych periodykach naukowych takich jak „Physical Review Letters” i „Nuclear Instruments and Methods”. Występował w roli wykładowcy w takich ośrodkach naukowych jak „Joint Institute for Nuclear Research” w Rosji i amerykańskim „Thomas JeffersonLaboratories”. Współzałożyciel firmy Creotech Instruments, od 2015 roku Prezes Zarządu. W Creotech odpowiedzialny za budowanie wizji i strategii rozwoju spółki, w szczególności w obszarze technologii kosmicznych, który stał się dla spółki kluczowy.

Napisz do autora: michal.wasowski@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
BiznesFirmyKosmos
Skomentuj