Grupa naTemat

Zaleje nas fala bezrobotnych bankowców. Zobacz, które banki szykują zwolnienia

Tylko w pierwszym kwartale tego roku zatrudnienie w sektorze spadło o niemal 400 tys. osób.
Tylko w pierwszym kwartale tego roku zatrudnienie w sektorze spadło o niemal 400 tys. osób. Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta
Jeszcze całkiem niedawno miejscy aktywiści ironicznie przemianowali warszawski plac Wilsona na „Bankowy”. Chcieli zwrócić uwagę, że w reprezentacyjnym miejscu Żoliborza powierzchnię zajmują same oddziały banków, nie ma zaś kawiarni czy sklepów. Dziś na Wilsona wróciło życie, w miejsca po placówkach instytucji finansowych wciskają się lokale gastronomiczne. Banki znikają też z Targowej, czy Marszałkowskiej. Ale tak jest nie tylko w Warszawie, to ogólnopolska tendencja.

Według danych GUS bezrobocie rejestrowane w czerwcu 2016 roku wyniosło 8,8 proc. Pracodawcy w wielu branżach narzekają na brak ludzi do pracy. Tymczasem w polskim sektorze bankowym trwają zwolnienia. Jak podaje bankier.pl, tylko w pierwszym kwartale tego roku zatrudnienie w sektorze spadło o niemal 4000 osób. Tradycyjna branża przegrywa ze zmieniającymi się przyzwyczajeniami klientów. Już nie tylko rzadziej zaglądamy do oddziałów banków, ale wedle danych NBP – coraz rzadziej korzystamy z bankomatów.

BGŻ BNP Paribas zredukowało załogę już o ponad 700 osób, a w planach ma zwolnienie kolejnego tysiąca do końca roku. Podstawowym powodem tej redukcji jest konsolidacja. Ten trend, który jest widoczny w Polsce od kilku lat. Tą drogę przeszły choćby Bank Zachodni i Wielkopolski Bank Kredytowy, czy PKO BP i Nordea.

Ale inne banki również redukują, jak Pekao SA, które w ciągu roku zmniejszyło się o 630 osób. W innych bankach skala zwolnień jest mniejsza, ale trend jest wyraźny. W maju 2016, według danych Krajowego Nadzoru Finansowego, zamknięto w Polsce 55 oddziałów banków i zwolniono 510 osób. BPH zapowiada restrukturyzację. Getin Bank chce zwolnić 720 osób. Inne banki nie zostają w tyle. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Omnichannel
– Kiedy ostatni raz był w oddziale stacjonarnym? Nie pamiętam. Od 2002 roku mam konto internetowe – mówi Tomek, 40-letni przedsiębiorca. – A nie, w ubiegłym roku raz byłem we wpłatomacie – dorzuca. W podobnym tonie wypowiada się Karolina, prezes małej spółki: – Ostatni raz byłam w oddziale mojego banku w zeszłym roku, kiedy zmieniałam nazwisko, a tak to nie mam potrzeby – mówi Karolina. Podobnie jak Tomek, wszystkie operacje, w tym te związane z obsługą konta załatwia przez internet.

O ile zachowanie Karoliny czy Tomka, nikogo nie dziwi, bankowość internetowa to dla nich oczywistość, to zmieniają się również przyzwyczajenia nieco starszych osób. Seniorzy przestali marnować czas w kolejkach do bankowego okienka, często za namową swoich dzieci. Tak jak 70-letnia Pani Maria, której syn robi przelewy raz w miesiącu. Robi zakupy i opłaca rachunki z konta mamy. Ostatnio Pani Maria zobaczyła, że może sprawdzać stan swojego konta przez aplikację w telefonie.
Oczkiem w głowie sektora bankowego jest tzw. omnichannel, czyli umożliwienie dostępu do usług bankowych przez maksymalnie dużą liczbę różnych kanałów. Tradycyjne okienko z panią za szybą nie jest już jedyną opcją, a jedynie uzupełnieniem internetu, infolinii, wirtualnego oddziału, czatu czy aplikacji mobilnej.

Z badań ING International Survey Mobile Banking 2016 wynika, że aż 43 procent Polaków korzysta z bankowości mobilnej, a kolejne 20 procent zamierza jej używać w ciągu roku. Choć wciąż jesteśmy poniżej średniej europejskiej (47 procent), to widać szybko gonimy najbardziej rozwinięte kraje, a Belgię (42 proc.) czy Włochy (39 proc.) już wyprzedzamy.

Fintech
Ale to tylko jeden z powodów redukcji zatrudnienia w sektorze bankowym. Duże instytucje finansowe są podgryzane przez firmy fintech. Wirtualne kantory, czy obsługa płatności w sieci są realizowane przez start-upy, które potrafią działać znacznie bardziej dynamicznie i efektywnie niż tradycyjny sektor.

– W tej chwili ogromną konkurencją i wyzwaniem są nowe firmy technologiczne. Mają one mniejsze zobowiązania, koszty funkcjonowania na rynku i stanowią nierówną konkurencję. Banki starają się w ten obszar wchodzić. Bywa tak, że same zakładają firmy technologiczne, bywa też tak, że firmy są przez banki kupowane – mówi newsrm.tv Andrzej Wolski, wiceprezes Centrum Prawa Bankowego i Informacji.

Jak wynika z badań ING International Survey Mobile Banking 2016 zaufanie klientów do produktów fintech rośnie, spada zaś do tradycyjnych rozwiązań bankowych. A polskie start-upy oferujące produkty finansowe są jednymi z ciekawszych na rynku. Wystarczy wspomnieć Azimo, które oferuje płatności międzynarodowe, czy Metrosoft, którego rozwiązania zainteresowały Komisję Europejską.

– Ten trend obserwuję już od trzech-czterech lat. To naturalne, że tradycyjna bankowość przegrywa z technologią – mówi w rozmowie z INN:Poland Jarosław Ryba, Prezes Zarządu Związku Firm Pożyczkowych. – Znacznie ciekawsze jest to, że firmy fintech są atrakcyjnym pracodawcą dla wysokiej klasy ekspertów, którzy są gotowi odejść z banku i mniej zarabiać, ale robić rzeczy, na które mają wpływ – dodaje.

Wszystkie te firmy są beneficjentami przyjętej pod koniec 2015 roku dyrektywy PSD2 dotyczącej rynku usług finansowych. Najprościej mówiąc, otwiera ona rynek usług dla nowych podmiotów, które chcą świadczyć usługi płatności oraz informacji o rachunku. Rodzi to obawy o ochronę danych klientów. Dobrą stroną jest zaś uelastycznienie rynku i dostosowanie go do wymogów obecnych czasów.

– Istnieje ryzyko likwidacji wielu tradycyjnych oddziałów banków, ucieczki kapitału spowodowanej coraz mniejszą stopą zwrotu z sektora polskich banków na tle innych branż gospodarki. Rosnące obciążenia na rzez BFG, problemy SKOK-ów, nowe wymogi kapitałowe i płynnościowe CRD IV. Wszystkie te elementy wymagają przekonstruowania strategii banków na najbliższe lata – powiedział podczas Forum Strategii Bankowych Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Małe firmy technologiczne wchodzą w rynek dużych instytucji finansowych i ma to niebagatelny wpływ na rynek pracy. Czeka nas napływ bezrobotnych specjalistów bankowych, którzy będą musieli szukać zatrudnienia w innej branży. Z kolei banki zaczynają inwestować w start-upy. Szukają pracowników o zupełnie innym profilu niż dotychczas. Jak podkreślają nasi rozmówcy, dla dużych graczy mariaż z branżą fintech może być decyzją z gatunku przetrwać lub zginąć. Czas „pani z okienka w banku” przemija.

Napisz do autora: tomasz.staskiewicz@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
KarieraBankiFinanse
Skomentuj