Odnaleziono bombę atomową, która zaginęła 66 lat temu. Okazuje się, że nie eksplodowała

Jedna z pierwszych amerykańskich bomb nuklearnych. Prawdopodobnie taką Amerykanie "zgubili" w 1950 roku.
Jedna z pierwszych amerykańskich bomb nuklearnych. Prawdopodobnie taką Amerykanie "zgubili" w 1950 roku. Fot. 123rf.com
Aż dziw, że nikt jeszcze nie nakręcił filmu – albo choćby epizodu w serii o przygodach Jamesa Bonda – na temat tej historii. Okazuje się, że w okolicach archipelagu Haida Gwaii, rozciągającego się wzdłuż wybrzeży Kanady, w 1950 roku spadła bomba nuklearna. I tak sobie przeleżała niemal siedem dekad.

Zaczęło się od kursu amerykańskiego bombowca B-36, który miał polecieć z Alaski do Teksasu. Misja obejmowała symulację ataku na San Francisco. Do realizacji misji jednak nie doszło: w trakcie lotu maszyna miała awarię: zaczął palić się jeden silnik, następnie drugi i wreszcie – trzeci. Dokładnie połowa z tych, w które wyposażona była maszyna.

Z siedemnastu członków załogi pięciu zginęło, pozostali zdążyli wyskoczyć. Jeszcze zanim maszyna wpadła do wody, pilot wyrzucił wiezioną na pokładzie pięciotonową bombę atomową – przypominającą mniej więcej tę, która została zrzucona pięć lat wcześniej na japońskie Nagasaki. Z jakiegoś powodu – może dla spokoju sumienia, może ze względów bezpieczeństwa informacyjnego czasów zimnej wojny – przyjęto, że ładunek eksplodował pod wodą.

Okazuje się, że jednak nie. Obiekt znaleziony właśnie w okolicach Haida Gwaii jest najprawdopodobniej bombą „zgubioną” przez feralny amerykański bombowiec. Znaleziskiem mają zająć się specjaliści z kanadyjskiego ministerstwa obrony.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...