Ciężkie życie singli, polskie firmy nie przejmują się ich potrzebami. "Na rynku przeważają pseudoprodukty"

Według danych GUS w Polsce żyje około 7 mln singli, z czego 500 tys. w samej Warszawie
Według danych GUS w Polsce żyje około 7 mln singli, z czego 500 tys. w samej Warszawie 123RF/zdjęcie seryjne
Są coraz liczniejszą i zamożną grupą. Zdawałoby się - idealny cel dla polskich przedsiębiorstw. Te jednak wciąż ignorują potrzeby singli, traktując ich jak obywateli gorszej kategorii.

Według danych GUS w Polsce żyje około 7 mln singli, z czego 500 tys. w samej Warszawie. Ich średnie wynagrodzenie to 4,4 tys. złotych. Zdawałoby się więc, że dla polskich przedsiębiorstw ta grupa społeczna powinna stanowić łakomy kąsek. Tym bardziej, że o rosnącej grupie samotnych konsumentów zaczęło się mówić jakieś 10 lat temu – rynek miał więc czas, by dojrzeć do zmian.



Te postępują jednak w ślimaczym tempie. W sklepach wciąż dominują tzw. „Family Pack”. Według wyliczeń przeprowadzonych przez mfind.pl single, by tani jeździć samochodem najlepiej...znaleźć sobie współmałżonka. Polisy OC/AC dla tej grupy są bowiem droższe średnio o 483 zł.

– Single nie dopominają się o część usług – tłumaczy Katarzyna Bieber z serwisu MyDwoje.pl. Ekspertka zauważa, że z badań przeprowadzonych przez jej portal wynika, że tylko 17 proc. z nich ma zamiar wyjechać na wakacje samemu. Wynika to z tego, że niezbyt komfortowo czujemy się w roli singli – aż 40 proc. ma silną potrzebę posiadania partnera i do tego dąży (ponad 50 proc. singli deklaruje znalezienie partnera jako swój główny noworoczny cel). Tylko 20 proc. singli twierdzi, że czuje się szczęśliwa, gdyż uważa się za kogoś wartościowego, lubi spędzać samotnie czas, pełną piersią korzysta z wolności i wychodzi do ludzi. – To właśnie potencjalni klienci sektora rozrywkowego, nie kojarzonego stricte z szukaniem partnera – opowiada.

Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem trenerki rozwoju osobistego i coacha singli Agnieszki Nadstawnej, akceptacja dla tego słowa dopiero się pojawiła i nie jest jeszcze powszechna. – Warszawa w większości składa się z osób przyjezdnych, w których wciąż tkwi w nich stereotyp starego kawalera i starej panny. Część z nich jest nawet gotowa poluźnić więzy z rodziną, by po przyjeździe do domu nie musieć słuchać pytań o to, czy znaleźli już partnerkę – wyjaśnia.

Jej obserwacje potwierdzają wyniki badań „Pokolenie singli” przeprowadzonego przez dr Julitę Czarnecką z Uniwersytetu Łódzkiego. Wynika z nich, że 65 proc. polskich singli deklaruje poglądy prawicowe lub centroprawicowe, co wiąże się z dużym przywiązaniem do tradycyjnych wartości. - Te badania pokazują zdecydowany zwrot ku wartościom tradycyjnym – komentowała socjolog.

Wiązać się to może z brakiem chęci autoidentyfikacji jako singiel i, co za tym, idzie, brakiem poszukiwania skrojonej pod swoje potrzeby oferty. – Część moich klientów unika tego słowa jak ognia – dodaje Nadstawna.

Znamienny wydaje się pod tym względem jeden przykład. Pod koniec ubiegłego roku zagraniczne media ekscytowały się chińskim dniem singla, podczas którego obywatele Państwa Środka masowo rzucili się na zakupy. Po kilkunastu godzinach na koncie Alibaba Gruop, który zaplanował na ten dzień duże promocje, było już 15 mld dolarów. Tymczasem w Polsce o przypadającym na 15 lutego święcie mało kto wie.
Z badań przeprowadzonych przez firmę IQS w 2017 roku wynika, że aż dwie trzecie Polaków o Dniu Singla w ogóle nie słyszało. Nic dziwnego, że firmy decydują się na traktowanie singli po macoszemu. Pewne próby zagospodarowania tej niszy podjęły na przykład biura podróży. Praktycznie każdy liczący się touroperator ma w swojej ofercie wycieczki krajowe i zagraniczne reklamowane jako „wakacje dla singli”. W rzeczywistości takie postawienie sprawy jest jednak mocno na wyrost.

– Na polskim rynku przeważają pseudoprodukty. Touroperatorzy oferują wyjazdy dla singli, które polegają na wymieszaniu ich i wrzuceniu do samolotu z rodzinami z dziećmi. Dostają co najwyżej dopłaty do jedynek – słyszymy od przedstawiciela portalu aktywnysingiel.pl.

Podobne obserwacje ma Agnieszka Nadstawna. – W przeszłości zajmowałam się organizacją spotkań dla singli. Gdy próbowałam zarezerwować hotel albo restaurację, słyszałam: Tak, bardzo chętnie” Kiedy jednak dochodziło do rozmowy okazywało się, że proponowali mi najmniej atrakcyjne terminy. Słyszałam, że mają już stałych klientów – rodziny z dziećmi – opowiada.

Ekspertka podkreśla jednak, że jej zdaniem pojawienie się szerszej gamy produktów adresowanych do singli jest tylko kwestią czasu. – Skoro pojawiły się kremy i żele dla mężczyzn, to myślę, że tak samo będzie z ofertą kierowaną do singli – przekonuje.

Na razie jednak „niesparowani” muszą zadowolić się pojedynczymi sukcesami. Mlekiem w półlitrowych opakowaniach, jogurtami w butelkach PET (dla zabieganych), albo jedzeniem dostarczanym pod drzwi w popularnych od pewnego czasu light boxach. Pierwsze jaskółki pojawiły się także na rynku developerskim. Firma Dantex jeszcze w tym roku planuje oddanie mikrokawalerek w Warszawie. Ich metraż to 14-29 metrów kwadratowych, a dzięki czemu cena tych mniejszych lokali spada poniżej 200 tys. złotych. Dzięki czemu przeciętny singiel nie musi już myśleć o „małżeństwie kredytowym” i może wyprowadzić się na swoje przy pomocy własnych pieniędzy.

Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...