Ten prosty do bólu samolot z Mielca podbije świat. Działa jak Nokia 3310 – w każdych warunkach

M28-05 z Mielca. W tle nieutwardzone lotnisko, z którego przed chwilą wystartował
M28-05 z Mielca. W tle nieutwardzone lotnisko, z którego przed chwilą wystartował Mat. prasowe
Nie jest piękny, nie ma smukłej linii i kadłuba z tytanu. Nie bije rekordów prędkości ani zasięgu. Ale ta polska maszyna może być światowym hitem, bo doleci wszędzie, wyląduje nawet na skrawku pustyni lub arktycznej krze. Na dodatek może być samolotem osobowym, transportowym, ratowniczym, wojskowym albo VIP-owską salonką.

Nie porywa nawet nazwa tego samolotu. Ale M28 w wersji 05 ruszył na podbój rynków obu Ameryk i Afryki i wzbudził olbrzymie zainteresowanie potencjalnych nabywców.



Pierwsza wersja samolotu M28, który został zaprojektowany w PZL Mielec i tam również jest produkowany, wzbiła się w niebo już w 1993 roku i od tej pory sprzedano setkę egzemplarzy, głównie siłom powietrznym USA. Ostatnia odsłona polskiego samolotu ma za zadanie podbić dużo większy rynek. Czy ma na to szanse?

– Obecnie prezentowana wersja M28-05 to najnowsza ewolucja naszego samolotu – mówi w rozmowie z INN:Poland Dominika Bochnak, Kierownik Działu PR i Marketingu PZL Mielec.
Mielecka fabryka działa w ramach koncernu Lockheed Martin. Jednym z najlepszych rynków dla M28-05 byłaby Rosja. Jednak ze względów politycznych ten rynek nie jest dla firmy dostępny. Z tego powodu przedstawiciele PZL Mielec wsiedli w swój samolot i ruszyli w tournee po Ameryce Południowej i Północnej, zahaczając przy okazji o kawałek Afryki.

Zaprezentowali możliwości maszyny klientom komercyjnym w Trynidadzie i Tobago, w Brazylii odwiedzili Rio de Janeiro, Manaus i Brasilię.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z dużego zainteresowania pokazami samolotu M28 wśród komercyjnych firm transportowych oraz jednostek wojskowych na terenie Brazylii. Ten samolot ma największe możliwości załadunkowe w swojej klasie. Klienci szukają dynamicznego, wszechstronnego i taniego w eksploatacji samolotu, zaprojektowanego specjalnie do transportu cargo oraz pasażerów z nieutwardzonych pasów startowych oraz zrzutów spadochronowych lub ładunków na tereny dotknięte klęskami żywiołowymi w regionach górskich, na polanach w dżungli lub na wąskich plażach wyspiarskich – dodaje Janusz Zakręcki, prezes zarządu PZL Mielec.
M28-05 to dwusilnikowy samolot o napędzie turbośmigłowym. Jest do bólu prosty i uniwersalny. Przede wszystkich zachwyca jego zdolność konfiguracji. Może zabrać do 17 pasażerów lub 2,3 tony ładunku. Wymontowanie foteli i zrobienie z niego latającego dostawczaka zajmuje dwóm osobom zaledwie 7 minut. W takim samym czasie fotele można umieści z powrotem w samolocie. Przestrzeń można w zasadzie dowolnie podzielić między pasażerów a towar. Kabina ma ok. 14 m sześć. pojemności.

Silniki maszyny mają łączną moc 2200 KM. Zatankowana pod korek i w pełni załadowana waży 7,5 tony. Mimo to jest w stanie wystartować z pasa o długości zaledwie 548 metrów. Do lądowania wystarczy mu dokładnie 499 metrów. Ale w sytuacjach awaryjnych M28 poradzi sobie nawet mając do dyspozycji lądowisko o długości zaledwie 160 metrów – i to nie teoria, maszyna przeszła takie testy. Co więcej, jest w stanie lecieć, wznosić się a nawet wystartować z tylko jednym działającym silnikiem. Nie potrzebuje do tego utwardzonego lotniska, wystarczy mu kawałek równego pola.

Maksymalna prędkość M28-05 to 355 km/h, prędkość wznoszenia wynosi 12,3 m/s.
Ci ciekawe, M28 został zaprojektowany do pracy w najcięższych warunkach. Bezproblemowo działa w zakresie temperatur od -50 do +50° C. Może więc pracować na pustyni albo na Alasce czy kole podbiegunowym. Mielec proponuje klientom kilka wersji wyposażenia. Pasażerska pomieści 19 osób, transportowa 2,3 tony ładunku. Załadunek obsługuje się przy pomocy ręcznej wyciągarki. Dlaczego ręcznej? Bo nie wymaga ona zasilania prądem a jego oszczędność ma znaczenie podczas pracy w ekstremalnych warunkach. Kombi to dowolne połączenie pierwszych dwóch.
Dostępna jest też wersja luksusowa, w której kabina staje się salonką dla 6 – 8 pasażerów plus załogi, ze stolikami, toaletą i przestrzenią na bagaże. Kolejne wersje to samolot dla spadochroniarzy, ratownictwa morskiego oraz patrolowy. To już zastosowania militarne. M28-05 ma możliwość otwierania tylnych drzwi ładunkowych w trakcie lotu. Umożliwia to wykonywanie precyzyjnych zrzutów sprzętu. Na pokładzie zmieści się 17 uzbrojonych po zęby spadochroniarzy z niezbędnym osprzętem. Samolot z Mielca może też być latającą karetką. W morskiej wersji patrolowej może utrzymywać się w powietrzu aż do 8 godzin.

Podobne samoloty M28B "Bryza" są już wykorzystywane przez polską marynarkę i lotnictwo do zwiadu morskiego i transportu.

Eksportowa wersja M28-05 ma kosztować 6,5 - 7 mln dolarów za sztukę. Konkurencją dla niej sa maszyny Dornier Do-228 i DHC-6 Twin Otter. Według przedstawiecieli Mielca ich samolot ma jednak lepszą korelację wagi zabieranego ładunku z zasięgiem oraz niższą cenę.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...