Polacy chcą, żeby wynagrodzenie było określone już w ogłoszeniu o pracę

Ogłoszenie o pracy bez podanego wynagrodzenia zaczyna być postrzegane jako próba ukrycia czegoś przed kandydatem.
Ogłoszenie o pracy bez podanego wynagrodzenia zaczyna być postrzegane jako próba ukrycia czegoś przed kandydatem. Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
Ogłoszenie zawsze wygląda dobrze: młody i dynamiczny zespół potrzebuje wsparcia i jest otwarty na wszystkich ambitnych. Za to później okazuje się, że rzeczywistość skrzeczy, a proponowane wynagrodzenie jest skromniutkie. Reguły ustalone niegdyś przez pracodawców, żeby móc prowadzić negocjacje płacowe z kandydatem, wcześniej czy później odejdą do lamusa.

84 proc. osób, które wzięły udział w badaniach przeprowadzonych przez Work Service, jest zdania, że w anonsach z ofertami pracy powinny być podawane również stawki proponowanego wynagrodzenia. Wygląda na to, że w rytualne zapewnienia o „świetnej pracy i wysokiej płacy” mało kto dziś wierzy.

– Wyniki byłyby zapewne inne, gdyby ankietowanymi byli przedstawiciele przedsiębiosrtw odpowiadający za rekrutację – konstatuje portal Puls HR. I rzeczywiście, przez długie lata to oni ustalali reguły gry: powściągliwość w kwestii płac służyła do tego, by móc jeszcze ponegocjować z kandydatami, ewentualnie nie odkrywać kart przed rynkowymi rywalami.

Eksperci proponują jednak rozwiązanie salomonowe: podawanie widełek, które mogłyby być adekwatne dla doświadczenia i pozycji rozmaitych osób, biorących udział w rekrutacji. Taka informacja byłaby też komunikatem, kogo właściwie oczekuje pracodawca – świeżo upieczonego nowicjusza, który przyjmie (prawie) każdą stawkę, czy bardziej ceniącego się, doświadczonego specjalisty.


Co więcej, podawanie stawek lub widełek wkrótce może być elementem przewagi konkurencyjnej. Bo skoro jedna firma z branży zaczyna stawki podawać, a inne trzymają karty przy orderach, znaczy, że mają coś (stawki niższe) do ukrycia. – Brak podanych stawek wywołuje podejrzenie, że pracodawca ma niewiele do zaoferowania – kwituje Puls HR.

Teoretycznie, w grę wchodzi też oszczędność czasu. W wielu branżach kandydat poznaje stawkę dopiero podczas rozmowy kwalifikacyjnej – jeżeli jest zbyt niska, rozmowa toczy się jakby nigdy nic, co oznacza godzinę czy dwie na marne. Czysta strata czasu, aczkolwiek znaleźliby się menedżerowie, którym wystarcza skwitować: „zgłosiło się dziesięciu, ale żaden nam nie odpowiadał”.

– Myślę, że jeśli kolejne portale rekrutacyjne będą eksponowały informacje o wynagrodzeniach, wtedy zarówno pracodawcy, jak i kandydaci, przyzwyczają się, że właśnie taki jest krajowy standard ogłoszeń o pracę. Jeśli to się uda, będziemy mogli mówić o ważnej zmianie na polskim rynku pracy – podkreśla Patrycja Łąkowska, ekspertka portalu Jober.pl.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.