
Apple dopiero na kwiecień zaplanował rozpoczęcie sprzedaży swojego najnowszego produktu – smartwatcha. Czy wytwór koncernu z Cupertino jest w stanie zagrozić producentom tradycyjnych zegarków, zwłaszcza luksusowych? Szwajcarscy zegarmistrzowie nie obawiają się Apple Watcha. Traktują go raczej jak chwilową, technologiczną modę, która za jakiś czas odejdzie w niebyt.
Zdaniem prezesa LVMH Jeana Claude’a Bivera, producenta m. in. zegarków TAG Heuer, luksusowy Apple Watch, który będzie kosztował około 10 tys. euro, nie może równać się z modelem o podobnej cenie wytworzonym przez szwajcarskich zegarmistrzów. Biver stwierdził również, że w zegarkach z górnej półki bardziej ceni się tradycję niż technologię. Zwłaszcza, że staje się ona nieaktualna w ciągu kilku lat.
Czy będzie można go naprawić za 80 lat? Czy nasze dzieci będą go nosić? Nie, ponieważ tej technologii już nie będzie.
Szanujemy marki, które mają odwagę, by iść w tym kierunku, ale Longines nie pójdzie w ten obszar rynku. Zatrzymamy się na wytwarzaniu naszych tradycyjnych zegarków analogowych. Zegarek nie tylko mierzy czas, to także symbol statusu. Nie sądzę, że go osiągniemy zakładając Apple Watch z dwoma milionami funkcji, których nikt nie rozumie.
Póki co tylko jedna szwajcarska firma chce wytwarzać smartwatche. Mondaine chce połączyć cyfrowe i analogowe funkcje. Zegarek tego producenta ma być w stanie m. in. mierzyć, jak długo spali jego użytkownicy. Bateria ma mieć żywotność 2 lat, a smartwatch będzie w stanie łączyć się z systemami Android oraz iOS.
Myślę, że wiele młodych osób, które nigdy nie nosiły zegarków, będzie w stanie zrobić to po raz pierwszy.
