Andrew Humphries twierdzi, ze korporacje nie tworzą innowacji
Andrew Humphries twierdzi, ze korporacje nie tworzą innowacji Fot. Ambasada Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii

Pomógł powstać ponad 1000 firm. Pracował m.in. z Google, BMW czy Virgin Galactic, kosmicznym projektem Richarda Bransona. Andrew Humphries, guru brytyjskich marketingowców i startupowców odwiedził niedawno Polskę. Nam jako jedynym udało się z nim porozmawiać.

REKLAMA
Prowadzisz dwie firmy, doradzasz dziesiątkom innych i jeszcze jeździsz po świecie współpracując z brytyjską ambasadą. Kiedy śpisz?
[śmiech] Wbrew pozorom mam dużo wolnego czasu.
Serio?
Tak. A wiesz dlaczego? Bo pracuję dla siebie. Gdy pracujesz dla kogoś, ciągle coś musisz udowadniać. Ja nie muszę. Jasne, myślę o swoich firmach non-stop, ale to mnie nakręca.
Wszystko fajnie, ale co jeśli firma upadnie?
Myślałem sobie, że jeśli tak będzie, najgorsze co się może stać to to, że będę musiał sobie poszukać pracy.
A byłeś kiedyś w takiej sytuacji, że twoja firma była bliska plajty?
Tak. Wspólnie z moim zespołem opracowaliśmy fantastyczne rozwiązanie pozwalające wykrywać sfałszowane karty kredytowe, udało się nam znaleźć bogatego inwestora i na naszym firmowy koncie szybko pojawiło się 42 miliony funtów. Był tylko jeden problem – nie potrafiliśmy zainteresować naszym produktem żadnego klienta. Przez prawie 18 miesięcy odbijałem się od drzwi wszystkich banków w Wielkiej Brytanii, a przecież byłem całkiem niezły sprzedawcą.
logo
Andrew Humphries w rozmowie z INNPoland fot. Ambasada Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii
I co zrobiłeś?
Wystartowałem z kolejnym biznesem. Postanowiłem założyć miejsce, gdzie wielkie korporacje i przedsiębiorstwa z branży B2B będą mogły się spotkać się na równych warunkach. I tak właśnie powstało Bakery.
Czym jest Bakery?
Przestrzenią dla firm w Londynie. Ale bardziej przypominamy biuro matrymonialne dla firm niż typowy akcelerator – łączymy bowiem w pary wielki światowe koncerny z raczkującym startupami, co przynosi korzyści obu stronom.
Czemu?
Korporacje potrzebują innowacji, a te najczęściej powstają w małych albo średnich przedsiębiorstwach. Właściciele dużych firm mają tego świadomość i chętnie współpracują ze startupami, a te są również zadowolone, dostają bowiem możliwość sprzedaży swoich produktów poważnym klientom.
Polskie firmy korzystają z waszych usług?
Oczywiście, w Bakery mam wielu interesujących startupowców z Polski. Jest Marcin Gorzycki, który jest specjalistą od big daty i założył platformę internetową analizującą dane klientów detalicznych. Współpracujemy również z Pauliną Sygulską, założycielką "Grant Tree", przedsiębiorstwa pomagającego brytyjskimi firmą technologicznym pozyskiwać pomoc finansową od rządu. Jest jeszcze startup "Elephant Door" ,tworzący nowoczesne systemy alarmowe, który zbiera teraz pieniądze na Kickstarterze.

Czym jest The Bakery?

Więc nasze firmy mają szansę zaistnieć w Wielkiej Brytanii?
Już tak się dzieje. Przecież polskie przedsiębiorstwa działają w prawie wszystkich branżach – od gastronomii przez budownictwo aż po finanse. Jednocześnie na Wyspy przyjeżdża coraz więcej waszych specjalistów – inżynierów, lekarzy, programistów – których bardzo potrzebujemy. Więc mówiąc krótko – przyjeżdżajcie.
Tylko, że przyjadą i już później nie wrócą
Nie jestem wcale pewien. Większość zagranicznych przedsiębiorców, którym pomagałem, zawsze chciała wrócić do kraju i tam dalej rozwijać swój biznes. Nie myślę, żeby inaczej było w przypadku Polski. Przecież nawet teraz kilka polskich firm zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii mają swoje centra B+R w Polsce. To nie jest więc tylko ruch w jedną stronę.
Z jakim znanymi markami mogę więc pracować w pańskim akceleratorze?
Najróżniejsze. BMW, Google, Heinz, Virgin Mobile, Eurostar, Royal Bank of Scotland, Panasonic, Unilever, Ipsos Mori. A to tylko przykłady.
A jakimi biznesami są dzisiaj najbardziej zainteresowane te korporacje?
Większość tych firm jest tak duża, że interesują się praktycznie każdą branżą. Ale głównie skupiają się na poszukiwaniach startupów z branży technologicznej – zajmujących się big datą czy sztuczną inteligencją.
Szukają czegoś jeszcze?
Tak, i niekoniecznie chodzi tutaj o konkretne przedsiębiorstwa. Korporacje poszukują także ludzi potrafiących przełamywać utarte schematy i wyznaczać nowe ścieżki działania. Bo jakby to banalnie zabrzmiało – świat się zmienia. Jeszcze dziesięć lat temu zupełnie inaczej rezerwowaliśmy miejsce w hotelu czy zamawialiśmy taksówką, a za kolejnych dziesięć będziemy to robić w jeszcze inny sposób. I korporacje muszą być na przygotowane, ale w ich szeregach brakuje wizjonerów. Dlatego właśnie potrzebują miejsc takich jak Bakery, gdzie znajdą ludzi gotowych do wprowadzania w rzeczywistość rozwiązań zmieniających zastaną rzeczywistość na lepsze.
To jak będzie wyglądać za dziesięć lat rzeczywistość, przynajmniej ta biznesowa?
Mam nadzieje, ze będzie to świat, w którym wszystkie korporacje zrozumieją potrzebę współpracy ze startupami. Bo dzisiaj właśnie drobne przedsiębiorstwa są głównym motorem zmiany. One tworzą najwięcej innowacji, one wprowadzają je najszybciej w życie. W przeciwieństwie do dużych koncernów, gdzie proces wdrażania nowych technologii trwa nawet latami. A przecież ta przepaść będzie się z roku na rok powiększać.
logo
Podczas wizyty w Polsce Humphries spotkał się z wieloma startupowcami Fot. Ambasada Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii
Nie przesadza pan?
Nie. Korporacje muszą zacząć myślę o innowacjach czy rozwoju, a nie tylko skupiać na cięciu kosztów i redukcji zatrudnienia. Inaczej zostaną w tyle.
Ale jak mają to robić?
Właśnie przy pomocy startupów. Wielki firmy mają bowiem rozpoznawalną markę, tysiące klientów, rozbudowaną sieć handlową czy miliony na kontach, ale brakuje im jednej rzeczy – energii drobnych przedsiębiorstw, niezbędnej do przeprowadzenia jakichkolwiek zmian.

Andrew Humphries - przez prawie 20 lat pracował w rożnych firmach technologicznych m.in. w Siemensie i Intelu. Obecnie szefuje The Bakery, jednemu z największych akceleratorów przedsiębiorczości na Wyspach Brytyjskich, a także prowadzi The Attitude Academy, czyli szkołę coachingową dla dzieci. Jest również ambasadorem brytyjskiego ministerstwa handlu i inwestycji.

Napisz do autora: michal.budzynski@innpoland.pl