"Romeo i Julia" w 3D na deskach teatru? Polacy pionierami technologii – pracują z nowoczesnym teatrem w Amsterdamie

Futurystyczna wersja "Romeo i Julii" prezentowana była w Sankt Petersburgu. Krytycy i widownia byli zachwyceni.
Futurystyczna wersja "Romeo i Julii" prezentowana była w Sankt Petersburgu. Krytycy i widownia byli zachwyceni. Fot. kadr ze scenografii do przedstawienia "Romeo i Julia"
Sala pokazowa w warszawskiej siedzibie Platige Image. Gasną światła, a na ekranie pojawia się obraz futurystycznego miasta z przelatującym przez nie motocyklem. Aktorzy unosząc się w powietrzu walczą na miecze, by po chwili płynąć w łodzi rozświetloną rzeką. Ten „Tron na sterydach”, i to w 3D, to fragmenty „Romea i Julii” w reżyserii Janusza Józefowicza, musicalu wystawianego niedawno w Sankt Petersburgu.

Zdejmuję okulary stereoskopowe. – No, niezły rozmach – mówię, unosząc brwi w zadziwieniu. – Chodziło trochę o zrobienie teatralnego „blockbustera” – tłumaczy z uśmiechem siedzący obok Rafał Sadowy, reżyser animacji i stereoskopii 3D z Platige Entertainment, działu firmy, który zajmuje się między innymi realizacjami na żywo. – Oczywiście trzeba pamiętać, że to teatr i efekty nie mogły przysłonić gry aktorskiej – dodaje Maciej Nawrocki z działu marketingu Platige Image. Na podstawie zwiastuna i fragmentów przedstawienia trudno jednak ocenić, czy udało się to osiągnąć. – Krytycy i widownia w Rosji byli zachwyceni – mówi Sadowy. – Każde przedstawienie wiązało się z pełną salą.
Z Rosji do Holandii
„Romeo i Julia” to drugi na świecie musical 3D. Jest także drugim przygotowanym przez studio Platige Image. Pierwszy, „Polita”, opowiadający o życiu Poli Negri, również został przygotowany przez firmę we współpracy z Januszem Józefowiczem – wystawiano go w Polsce, Niemczech i Rosji. Jednak obecnie w Platige Image pracuje się już nad nowym projektem – musicalem „Sky”, który wystawiany będzie w nowoczesnym i niedawno zbudowanym Theater Amsterdam.

Twórcami „Sky” są Robin de Levita, producent spektakli teatralnych na Broadwayu i West End, takich jak np. „Hamlet” czy „West Side Story”; Kees Abrahams, znany z produkcji takich telewizyjnych show jak: „Who wants to be a milionare” czy „Take it or leave it”; John Ewbank, muzyk i kompozytor, pracujący m.in. z Lionelem Richie'm czy Arminem Van Burenem oraz Marco Borsato, jeden z najpopularniejszych piosenkarzy holenderskich. Za scenografię odpowiada Boris Kudlička, jeden z najwybitniejszych scenografów tworzących w Polsce, od lat związany z warszawską Operą Narodową. Nazwanie projektu „poważnym” byłoby dużym niedopowiedzeniem.
Mierzalnie większe możliwości
Przedsięwzięcie jest większe również z technicznych powodów. – Do tej pory wyświetlaliśmy scenografię na jednym, płaskim ekranie o rozmiarach 20 na 8 metrów. W Theater Amsterdam do wykorzystania mamy ekran stereoskopowy szerokości 20 metrów, panoramiczne ekrany 2D o szerokości 60 metrów, a także projekcję górną na scenie. To daje ogromne możliwości, ale musimy uważać, żeby nie przedobrzyć z efektami – tłumaczy Sadowy.

Efekty w „Sky” mają być z jednej strony bardziej subtelne i dawać większe pole do popisu samym aktorom – z drugiej same efekty mają być zupełnie inne od tych, które widzieliśmy do tej pory w „Policie” czy „Romeo i Julii”. Musical w Theater Amsterdam opowiadać będzie o 16-letniej dziewczynie, która radzi sobie z rzeczywistymi i wymyślonymi problemami. – Scenografia będzie miejscami bardzo surrealistyczna, daje nam to przyjemną swobodę twórczą – mówi podekscytowany Sadowy.
Nieodłączny element całości
– Stereoskopia w filmach wszystkim się już przejadła i znudziła – mówi Sadowy. – Głównie dlatego, że polega po prostu na rozszczepieniu planów. Widać, że to sztuczne i mało czemu tak naprawdę ma służyć – tłumaczy. Inaczej ma być jego zdaniem w przypadku teatru. – Tutaj trójwymiarowa scenografia, z którą aktorzy często wchodzą w interakcje, jest ważną częścią spektaklu i wpływa na odbiór sztuki.


Właśnie – aktorzy wchodzą w interakcje z trójwymiarową scenografią. Scenografią, która rzucana jest na znajdujący się za nimi ekran. Rzutniki znajdują się za ekranem, by aktorzy nie rzucali na ekran cienia. Oni sami są z kolei podświetlani z góry, by nie odstawać od tego, co widnieje za nimi. – Domyślam się, że to o wiele trudniejsze dla samych aktorów. Jeśli coś pójdzie nie tak, to przecież animacja na ekranie po prostu się nie zatrzyma – mówię. – Rzeczywiście wymaga to od aktorów więcej prób i zapamiętywania ruchów. Trzeba pamiętać, że oni tej scenografii prawie nie widzą, w końcu jest wyświetlana na wielkim ekranie, który wygląda zupełnie inaczej z ich perspektywy – tłumaczy Rafał Sadowy.

Platige Image w liczbach

18 – lat istnieje firma
3,1 – tysiąca metrów kw. zajmuje obecnie powierzchnia wszystkich biur
300 – osób pracuje w Platige Image
ponad 200 – nagród i wyróżnień zebrała firma do tej pory
1 – kilometr jest mniej więcej do przejścia od jednego biura Platige Image do drugiego na terenie Fortów Mokotowskich; niektórzy pokonują ten dystans na... motorze

Przed „Romeo i Julią” oraz „Politą” Platige Image [pol. "Płacisz i Masz"] pracowali nad steroskopowymi scenografiami np. podczas Międzynarodowych Targów Turystycznych. – Pod hasłem Move Your Imagination zaprezentowaliśmy Polskę jako miejsce pełne pomysłów, świeżości i inspiracji. Wykorzystaliśmy to, co wówczas było najlepsze w animacji, designie i technologiach multimedialnych. Stworzyliśmy spójny świat, którego art directorem był Jakub Jabłoński. Głównym elementem kampanii było interaktywne widowisko w 3D przygotowane na otwarcie targów. 5000 osób wzięło udział w interaktywnej podróży przez polską przyrodę, kulturę, historię i sport – mówi Maciej Nawrocki.

Wcześniej tworzyli też animowane, ale jeszcze nie stereoskopowe scenografie do teatralnych sztuk. Opracowana przez nich technologia 3D Live Theater ma jednak szansę zostać innowacją na skalę światową.

– Tworzymy właśnie nowy rynek, nową gałąź w naszej branży. To ekscytujące – mówi Rafał Sadowy.

Napisz do autora: adam.turek@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.