Nie znasz Vigo System z Ożarowa Mazowieckiego? A powinieneś, bo wysyłają sprzęt na Marsa

Doktorant z WAT robi badania na urządzeniu w siedzibie Vigo System
Doktorant z WAT robi badania na urządzeniu w siedzibie Vigo System Fot. Maciej Stanik / INN:Poland
Jak tylko zjechałem z głównej drogi, moja stara Toyota przeszła w tryb marsjańskiego łazika. Spojrzałem przed siebie i pomyślałem, że to niezły symulator powierzchni czerwonej planety. W końcu to właśnie w Ożarowie Mazowieckim powstają przyrządy pomiarowe, które na kosmiczne misje zabierają wszyscy: amerykańska NASA, rosyjski Roskosomos i Europejska Agencja Kosmiczna. Ale misje kosmiczne dla Vigo System jest tylko wisienką na torcie. Prawdziwa magia jest na miejscu.


Mars w Ożarowie
Teren dawnej fabryki kabli mógłby być wzorcem nijakości. W całej Polsce tak wyglądają zaniedbane postindustrialne tereny. Dziesiątki firm wynajmuje tu magazyny, biura, hale fabryczne. Pstrokate banery, odrapane murki, zaniedbane drogi i składziki nie wiadomo czego. Budynek należący do Vigo System jest wyjątkiem. Choć nie ma w nim szaleństwa, nowoczesnego designu, na tle otoczenia wyróżnia go schludność. Tuż obok jest zaniedbana działka.
– To przyszłość naszej firmy – mówi wskazując na parcelę dr Adam Piotrowski, prezes Vigo System. – Zamierzamy zwiększyć obroty czterokrotnie, więc będziemy musieli postawić kolejny budynek. Chcemy też dwukrotnie zwiększyć zatrudnienie – wyjaśnia. W tej chwili w ożarowskiej firmie pracuje 80 osób. To przede wszystkim fizycy, inżynierowie i elektronicy. To oni tworzą rozwiązania technologiczne i rozwiązują problemy, z którymi nie potrafi sobie poradzić nikt inny na świecie. Jak choćby sprzęt, który wysyłają na Czerwoną Planetę.
Przeciwdziałanie atakom terrorystycznym
Nie tylko Mars

Kiedy wybucha bomba, tak jak na lotnisku w Brukseli, jest już za późno. Jednak dzięki detektorom z Ożarowa da się zapobiec atakowi terrorystycznemu znacznie wcześniej. Samochody wyposażone w czujniki substancji wybuchowych mogą krążyć po ulicach naszych miast i szukać śladów. Produkcja bomby zawsze wiąże się z tym, że osoby zaangażowane w jej wytworzenie wynoszą choćby na swoich ubraniach cząsteczki, które wskazują na nielegalny proceder. Detektory z Ożarowa są w stanie wykryć zwiększone stężenie takich substancji. W ten sposób można zlokalizować siedzibę terrorystów.

Jak trwoga to do Vigo
W marcu 2016 roku w stronę Czerwonej Planety poleciała kolejna misja badawcza. ExoMars, jest wspólnym przedsięwzięciem Europejskiej Agencji Kosmicznej i rosyjskiego Roskosmosu. Proces przygotowania bezzałogowej misji planuje się na kilka lat. Zawsze jednak zdarzają się nieprzewidziane problemy. Jednym z nich w ExoMars było to, że nikt na świecie nie był w stanie dostarczyć aparatury pomiarowej o odpowiednich parametrach. Nikt, poza ożarowskim Vigo System. Ich detektory podczerwieni przecież już były na Marsie. Wysłało je tam NASA w łaziku Curiosity w 2011 roku.
Diagnoza w ułamku sekundy
Nie tylko Mars

W jaki sposób wykryć w kilka minut niebezpieczne choroby? Oczywiście dzięki detektorom z Ożarowa! Mikroskopijne czujniki podłączone do maseczki potrafią zebrać dane z powietrza wydychanego przez człowieka. Czujnik jest podłączony do urządzenia wielkości zapalniczki, które pacjent ma przypięte do paska. System wykryje wszelkie anomalie w składzie wydychanej mieszanki. Odpowiednio przygotowane algorytmy po kilku oddechach będą w stanie odnaleźć potencjalne problemy. Mówi się, że takie urządzenie może być pomocne m.in. w diagnozie niektórych nowotworów lub schizofrenii.

Aby spełnić wymagania technologiczne, trzeba było stworzyć zupełnie nowe rozwiązania. W tym celu do Vigo ściągnięto fachowca z genewskiego CERN-u. To taka skala, jakby Ożarowianka ściągnęła gracza Realu Madryt. Bo kto przy zdrowych zmysłach zamienia genewski instytut na biurowiec pomiędzy torami kolejowymi, starymi halami i pustym polem? Ale choć brzmi to zaskakująco, to w Ożarowie ma większą swobodę twórczą niż w CERN-ie. W Vigo wszystko się robi od podstaw.


Atom na atomie
Kadm, tellur, gal, rtęć. Atom po atomie, warstwa po warstwie, powstaje zaprojektowany przez fizyków materiał. Zrobienie cieńszej niż włos płytki trwa osiem godzin. To dopiero początek, teraz trzeba zbadać, czy spełnia założone parametry, dobudować mikroskopijny wzmacniacz sygnału, dołożyć elektronikę, która przetworzy sygnał z czujnika na dane, które będzie można analizować. Tu nie ma gotowych rozwiązań. Wszystko trzeba samemu wymyślić, zbudować, przetestować. Dla fizyka, inżyniera, elektronika – raj. Twórcza swoboda.

Doktor Adam Piotrowski z dumą pokazuje kolejne laboratoria. Zrobienie płytki detektora to dopiero początek. Teraz trzeba dodać wzmacniacz sygnału. Całość zamknąć w odpornej obudowie. Wszystkie prace wymagają ogromnej precyzji i zachowania idealnych warunków. Do pomieszczenia, w którym stoi jedno z dwóch urządzeń do produkcji powierzchni czujników nawet nie możemy wejść. Nasza obecność zaburzyłaby temperaturę w pomieszczeniu, a to mogłoby się odbić na jakości produkowanego materiału.

Współpraca nauki z biznesem
W Ożarowskim laboratorium stoją dwa urządzenia, które są współużytkowane przez Vigo System i Wojskową Akademię Techniczną. Studenci i doktoranci warszawskiej uczelni mogą prowadzić badania, które odpowiadają na potrzeby biznesu. WAT zakupił za 5 milionów złotych aparat. Vigo podobną kwotę wydało na zaadaptowanie pomieszczeń i uruchomienie projektu. Kolejne środki pozyskał z programu szybkiej ścieżki Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Bezpieczeństwo na kolei
Nie tylko Mars

Kiedy jedziemy bardzo szybkim pociągiem, chcemy być pewni, że nic złego się nie stanie na przykład z hamulcami, czy kołami. W wykryciu potencjalnych zagrożeń pomagają oczywiście detektory z Ożarowa. Zamontowane pod kolejowymi podkładami, są w stanie zmierzyć temperaturę każdego koła i hamulca przejeżdżającego składu. Pozostaje tylko poddać analizie zebrane dane.

Vigo System na praktyki zaprasza już studentów drugiego roku. Najzdolniejsi z nich będą mieli szansę zostać w firmie i realizować w Polsce marzenie o twórczej pracy inżynierskiej.
– W ogóle bardzo chętnie współpracujemy ze szkołami wyższymi z różnych krajów. Spośród 12 najlepszych uczelni technicznych na świecie, aż 10 jest naszymi partnerami – mówi dr Adam Piotrowski. – To bardzo pomaga w budowaniu wizerunku firmy na światowych rynkach. Naukowcy po prostu znają nasze rozwiązania.
Taką współpracę biznesu z nauką można uznać za modelową. Vigo System tym w zakresie daleko wybiega poza polskie standardy, nawiązując do najlepszych światowych praktyk. Skromna firma z Ożarowa tworzy wysoko wyspecjalizowane miejsca pracy w Polsce i osiąga poziom technologiczny ze światowego szczytu.

Bez patentu

– Patenty zabijają innowacyjność. My naszych technologii nie patentujemy – dr Adam Piotrowski zaskakuje. – Powodów jest kilka. Po pierwsze są to ogromne koszty. Uzyskanie ochrony patentowej na USA i Unię Europejską, to ogromne koszty i długi proces. Po drugie, wiąże się z ujawnieniem szczegółowej technologii. Po trzecie – nasze innowacje pojawiają się bardzo często – kończy.Jedyne patenty pochodzą z końcówki lat 80., kiedy firmę zakładał ojciec dzisiejszego prezesa – prof. dr hab. Józef Piotrowski. Do dziś zresztą profesor pracuje w Vigo i pełni funkcję dyrektora ds. badań i rozwoju.
Inteligentna amunicja
Nie tylko Mars

Vigo System blisko współpracuje również z armią. Dzięki czujnikom podczerwieni zamontowanym na wystrzelonym pocisku, można wykryć, czy cel, do którego zmierza jest czołgiem, czy wózkiem z dzieckiem. W przypadku pomyłki zostaje ułamek sekundy na reakcję. Ale to wystarczy, aby uratować niewinną osobę. Szczegóły objęte są tajemnicą wojskową.

Jako Polacy uwielbiamy narzekać, na złe warunki, mały kapitał, trudność z przebiciem się z naszym produktem na świecie, brak współpracy z nauką i biznesem. Ale patrząc na to jak działa Vigo System można wszystkie „obiektywne trudności” wywalić do kosza.

Vigo System powstało w 1993 roku z inicjatywy grupy naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej. Trzy lata później detektory dostały nagrodę The Photonics Circle Of Excellence Award dla Detektorów Fotowoltaicznych za najbardziej innowacyjny produkt wprowadzony na rynek światowy. W 2003 roku uruchomiono laboratorium, które pozwala na tworzenie wielowarstwowych struktur o dowolnym składzie i profilu domieszkowania. W 2012 roku detektory z Ożarowa poleciały na Marsa w ramach misji NASA. W 2015 roku firma zadebiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. W marcu 2016 roku wystrzelono sondę kosmiczną w ramach misji ExoMars, oczywiście z detektorami z Vigo.

Tu po prostu wszystko się udaje. Małymi krokami powstała firma, która na światowym rynku znaczy naprawdę dużo. Nie potrzebuje wielkiego marketingu. Najlepszą rekomendacją jest pasja fizyków, inżynierów, którzy tu pracują.


Napisz do autora: tomasz.staskiewicz@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...