Polacy czekają na to rozwiązanie od lat. Ministerstwo chce wreszcie wprowadzić jeden bilet na kolei

Dworzec PKP Gdańsk Główny.
Dworzec PKP Gdańsk Główny. Wikimedia Commons

Nastoletni Adam postanowił w tym roku po raz pierwszy pojechać pod namiot z kolegami w Bory Tucholskie. Mieszka w podwarszawskim Piasecznie, więc żeby dotrzeć koleją na miejsce musi kupić bilety od trzech różnych przewoźników. Do Warszawy dojedzie Kolejami Mazowieckimi, dalej Tanimi Liniami Kolejowymi do Bydgoszczy, z której musi złapać pociąg lokalnej spółki Arriva. To oznacza, że będzie musiał kupić trzy bilety od trzech przewoźników. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa pracuje właśnie nad projektem jednego biletu dla wszystkich spółek PKP.

– Wspólny bilet na kolei jest dla nas priorytetem. Obecnie na rynku działa wielu przewoźników, każdy z nich ma swoje taryfy biletowe, ulgi i promocje, połączenie tego w jeden system jest bardzo skomplikowane. Dlatego na obecnym etapie trudno podać datę wprowadzenia tego rozwiązania – mówił dla Polskiej Agencji Prasowej Andrzej Adamczyk, Minister Infrastruktury i Budownictwa.

Dla jego resortu wprowadzenie wzrowanego na rozwiązaniu brytyjskim „Wspólnego Biletu” będzie jednym z priorytetów. W tym celu chce pozyskać środki unijne na stworzenie infrastruktury informatycznej. Rozwiązanie będzie niezwykle wygodne dla klientów, którzy bez względu na kanał sprzedaży i trasę podróży będą mogli kupić jeden bilet.

Napisz do autora: tomasz.staskiewicz@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł