Alkosynt ominie te miejsca w mózgu, których drażnienie wywołuje mdłości, suchość w ustach czy pulsację w głowie. Jednak... czy to dobrze?
Alkosynt ominie te miejsca w mózgu, których drażnienie wywołuje mdłości, suchość w ustach czy pulsację w głowie. Jednak... czy to dobrze? Fot. 123rf.com

Konsumentów zawartości starożytnych tykw, uczestników średniowiecznych czy renesansowych biesiad i białe kołnierzyki czasów współczesnych łączy jedno: kac. Można go jednak uniknąć – przekonuje brytyjski naukowiec, którego wynalazek z entuzjazmem przyjmie niemal cały świat.

REKLAMA
Są nuakowcy tacy, jak Albert Einstein, którzy odnajdują i tłumaczą prawidła rządzące światem i przyrodą. Są też tacy, jak Thomas Edison, którzy je tworzą. Profesor David Nutt z londyńskiego Imperial College zalicza się raczej do tej drugiej grupy.
Jak dotąd Nutt opatentował około 90 substancji, które nazywa „syntetycznym alkoholem”. Jak przekonuje, „alkosynt” ma dawać wszystkie przyjemne efekty spożycia napojów wyskokowych – od rozluźnienia, lekkiego pobudzenia aż po przyjemny szum w głowie. Jednocześnie syntetyczny alkohol nie powoduje rzekomo wszystkich przykrych efektów ubocznych: poczucia suchości w ustach, mdłości i tych pulsujących uderzeń w skroniach, które są przekleństwem imprezowiczów.
Spośród wszystkich opatentowanych przez Nutta substancji w tej chwili dwie przechodzą bardzo intensywne testy, mające potwierdzić ich właściwości u ludzi. Brytyjczyk buńczucznie zapowiada, że do 2050 roku syntetyczny alkohol mógłby praktycznie całkowicie zastąpić dotychczas stosowane używki. - Alkosynt będzie na półkach obo szkockiej i ginu, będzie się go dodawać do koktajli i będziecie mieli przyjemność bez szkodzenia szwoim nerkom i sercu – reklamuje swój wynalazek Nutt.
- Wiele wiemy dziś o oddziaływaniu alkoholu na mózg, te procesy w ciagu ostatnich 30 lat zostały dobrze poznane – opowiadał Nutt dziennikarzowi „The Independent”. - Wiemy, w których rejonach mózgu odczuwane są pozytywne efekty, jakie wywołuje alkohol. Możemy je imitować, bez styczności z niewłaściwymi rejonami mózgu, nie wywołując złych efektów – kwituje.
Cóż, syntetyczny alkohol otwiera poza tym wiele nowych możliwości: począwszy od poprawy stanu zdrowia, przez nowe możliwości walki z uzależnieniami – nie mówiąc już o konsekwencjach kiepskiego samopoczucia odczuwalnych przez otoczenie trzeźwiejących imprezowiczów. Problem może jednak tkwić w oporze instytucji regulujących rynek produktów alkoholowych. Według lakonicznego komentarza Instytutu Adama Smitha zacytowanego na łamach „Pulsu Biznesu”, tego typu instytucje mogą chcieć działać, jak policja moralna. Poza tym pytanie brzmi też, czy syntetyk będzie podlegał takiej samej akcyzie, jak dotychczasowe produkty? Jeżeli nie, rządy musiałyby dramatycznie zacisnąć pasa...

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl