
Przez lata system zamówień publicznych – a więc zakupów robionych przez instytucje państwa: od centralnych ministerstw i agencji po samorządy – był jednym z fundamentów polskiej gospodarki. Ale te czasy najwyraźniej dobiegają końca, przynajmniej dla dostawców takich instytucji z sektora IT/ICT. Od stycznia do września państwo zaczęło ostro ograniczać wydatki na teleinformatykę.
REKLAMA
O tym, że rynek zamówień publicznych – począwszy od robót budowlanych po dostawy materiałów biurowych – znalazł się w ślepej uliczce i będzie się zwijać, mówi się już od początku roku. Tyle, że w branży teleinformatycznej załamanie wygląda na znacznie poważniejsze niż w innych segmentach. Jak wynika z danych Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, liczba ogłoszeń na tego typu rozwiązania skurczyła się w okresie od stycznia do października br. o 32,51 proc.
Poza kwietniem i lipcem, które dynamiką dorównały analogicznym okresom z poprzedniego roku – reszta miesięcy wypadła fatalnie. A już najgorzej – sierpień, kiedy to wprowadzono zmiany do Prawa zamówień publicznych. W tym miesiącu liczba zamówień spadła o ponad 80 proc., w porównaniu do sierpnia 2015 r. W sumie oznacza to, że rynek ICT skurczył się w ciągu tych dziewięciu miesięcy co najmniej o 2,5 mld zł.
Co gorsza, sytuacja branży ICT wydaje się być ledwie początkiem kłopotów. Polski system zamówień publicznych należał do jednego z najmocniejszych w Europie – po Niemczech i Francji. Polska miała dotychczas silną trzecią pozycję, jednak jeszcze przed końcem roku może ustąpić miejsca Czechom.
Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl
