
Przeszło ćwierć wieku wolnego rynku w Polsce to nie tylko historia reform gospodarczych i budowania rodzimych biznesowych imperiów. To również długa historia mniejszych i większych sporów o to, kto komu ukradło pomysł na biznes, rozwiązanie technologiczne czy design. Spory te – jak można wielekroć usłyszeć od przedsiębiorców – były rozwiązywane z doskoku, przypadkowo, niekompetentnie. Jakkolwiek by nie było, w przyszłym roku czeka nas wielka zmiana: ruszą sądy własności intelektualnej.
REKLAMA
– To będą sędziowie w istniejących już dziś sądach okręgowych, tylko w jakiejś strukturze pozwalającej na ich specjalizacje – zapowiada wiceszef resortu sprawiedliwości, Łukasz Piebiak. Będzie ich co najmniej kilka, być może kilkanaście – choć ministerstwo nie precyzuje, czy w każdym województwie. Instancją odwoławczą miałby być specjalny sąd apelacyjny. Miałyby wystartować w drugiej połowie przyszłego roku.
Na ich powstanie coraz silniej naciskali polscy specjaliści od praw autorskich, organizacje własności intelektualnej i stowarzyszenia przedsiębiorców – tym bardziej, że problemy z rozwiązywaniem sporów piętrzyły się od lat. Tymczasem dotychczas wymiar sprawiedliwości – przynajmniej w oczach biznesmenów – przystępował do rozstrzygania takich sporów niechętnie i niekompetentnie.
To ma się zmienić. – Szkolenia zagraniczne, możliwość wymiany z zagranicznymi sędziami, a tam już z reguły są to sędziowie wyspecjalizowani – tłumaczy Piebiak w rozmowie z IAR. – Chcemy czerpać wzorce i powielać dobre rozwiązania – dorzucał.
To szczególnie ważne w gospodarce napędzanej innowacjami i nowymi technologiami – podsumowują specjaliści. Nie przypadkiem najbardziej zacięta rywalizacja biznesowa toczy się na salach sądowych – żeby wspomnieć choćby symboliczny spór patentowy między Apple i Samsungiem. Tymczasem Polska jest 15. na świecie pod względem liczby zgłoszeń wynalazków do ochrony – i niewiele gorsza w dziedzinie znaków towarowych i wzorów przemysłowych.
Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl
