Polowanie na Polaków. Sąsiedzi płacą średnio 15 tys. miesięcznie, ale za chwilę nie będzie komu

Protest niemieckich związkowców. W ciągu kilku lat z niemieckiego rynku pracy zniknie ok. 2,5 mln pracowników.
Protest niemieckich związkowców. W ciągu kilku lat z niemieckiego rynku pracy zniknie ok. 2,5 mln pracowników. Fot. 123rf.com
Komu marzy się praca za Odrą, ten będzie miał szansę spełnić swoje marzenia już w ciągu najbliższych trzech lat. Niemiecki Bundesbank w opublikowanym właśnie raporcie prognozuje, że tamtejszy rynek pracy czeka gwałtowny wstrząs: gwałtownie zacznie ubywać rąk do pracy. Co oznacza, że rząd w Berlinie stanie przed dramatycznym wyborem. Albo pogodzić się z wzrostem gospodarczym na minimalnym poziomie, albo szeroko otworzyć drzwi dla gastarbeiterów – głównie z Polski i państw leżących jeszcze dalej na wschód.


Bundesbank i tak opiera swoje szacunki na bardzo optymistycznych założeniach, np. grupę osób w wieku produkcyjnym definiuje jako ludzi między 15. a 74. rokiem życia. Z raportu niemieckiego banku centralnego wynika, że do 2025 roku grupa ta skurczy się o 2,5 miliona osób. W zależności od tego, czy mamy do czynienia ze scenariuszem optymistycznym, czy pesymistycznym – proces „depopulacji” rynku pracy może się zacząć w 2020 lub 2018 roku.

Konsekwencje takiej sytuacji mogą wywoływać dreszcz na plecach – i to nie tylko u niemieckiego czytelnika. Po pierwsze dlatego, że potencjalny wzrost gospodarczy nad Renem zwolniłby wówczas do rachitycznego 1 proc., a może nawet jeszcze bardziej. Po drugie, konsekwencje spowolnienia niemieckiej gospodarki odczułaby Polska: olbrzymia, mniej więcej czwarta część naszego eksportu ląduje za Odrą. Powiązań między polskimi a niemieckimi firmami nie sposób zliczyć. Po trzecie zaś, kryzys w Niemczech oznaczałby kolejną falę populizmu w Europie – co oznaczałoby koniec tradycyjnego układu sił na niemieckiej scenie politycznej i daleko idące konsekwencje dla reszty kontynentu.

Recepta Bundesbanku jest oczywista: jeżeli rąk do pracy brakuje, należy je sprowadzić. Bank szacuje, że na rynek pracy w najbliższych latach mogłoby wejść 2 mln imigrantów, z których większość już jest w kraju – to zarówno osoby, które przybyły tam spoza Europy w trakcie ostatnich fal imigracji, jak i obywatele państw UE, którzy wybrali życie w Niemczech. Nawet jeżeli jednak ten scenariusz zostałby zrealizowany – wciąż będzie brakować pół miliona potencjalnych pracowników. A tych Niemcy mogą kusić przede wszystkim na wschód od swoich granic: w Polsce, republikach bałtyckich, Białorusi, Ukrainie czy Rosji.


To jednak oznacza polowanie na tamtejszych rynkach pracy: niemieckie płace i warunki pracy mogą z powodzeniem przyciągnąć Polaków (od kilku lat niektóre agencje pracy i pośrednicy polują na polskich specjalistów oraz wykwalifikowanych robotników), a co więcej – przyciągnąć tych robotników, którzy w ostatnim czasie zaczęli oliwić rynek pracy w Polsce, czyli przede wszystkim Ukraińców. Dziś jeszcze pewną przeszkodą może być bariera językowa oraz polityka wizowa. Z czasem jednak, im młodsze roczniki będą wchodzić na rynek pracy – ta pierwsza bariera będzie maleć, drugą już w nadchodzących miesiącach może usunąć Unia Europejska jako całość.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.