Efektywny przywódca nie powinien zbytnio przerastać swoich podwładnych lub zwolenników intelektem.
Efektywny przywódca nie powinien zbytnio przerastać swoich podwładnych lub zwolenników intelektem. Fot. 123rf.com

Między inteligencją przywódców, a zespołów ludzi, którym liderzy ci mieliby przewodzić, powinna być jedynie niewielka różnica. Tylko w takim przypadku menedżerowie będą potrafili rzeczywiście porozumieć się z członkami swojego zespołu, jasno (w odbiorze podwładnych) wykładać swoje racje i efektywnie przewodzić.

REKLAMA
Do takich wniosków doszedł profesor psychologii Dean Keith Simonton z Uniwersytetu w Kaliforni. Według niego, IQ w przeciętnej, „statystycznej” grupie pracowników wynosi mniej więcej 100-110 punktów, zatem optymalny lider takiej grupy nie powinien poziomem inteligencji wystawać ponad poziom 120-125 punktów. Przełożony czy przywódca, który znacznie przerasta inteligencją pozostałych – albo przynajmniej tak jest postrzegany, paradoksalnie musi bardziej przekonywać innych o swoich kompetencjach.
– „Nadmiernie” inteligentni liderzy zdają odpychać potencjalnych zwolenników po pierwsze, prezentując zbyt wyrafinowane rozwiązania problemów, które mogą być trudne do zrozumienia; po drugie, używają kompleksowych form komunikacji werbalnej i eksperyjnej sofistykacji, która może także osłabić ich wpływ; po trzecie wreszcie – pokazywanie się jako zbyt „inteligentny” może sprawić, że nie będą postrzegani jako „jeden z nas”, a bardziej jako „autsajder” – wnioskuje Simonton.
źródło: inc.com