
Mark Zuckerberg lubi pokazywać się od czasu do czasu z którymś z modnych, przyszłościowych wynalazków. Jednak rzadko przyznaje, by jego biznesowe imperium chciało rzeczywiście zająć się produkcją hardware. Najwyraźniej, to jednak wyłącznie zapobiegawcza powściągliwość. W ostatni czwartek firma złożyła wniosek patentowy, który pokazuje, jakie pomysły kołaczą się jej twórcy w głowie.
REKLAMA
Wniosek obejmuje okulary do rozszerzonej rzeczywistości (augmented reality glasses), które miałyby wyświetlać cyfrowe obiekty w otaczającym nas świecie widzianym przez szkła. W swoim czasie Mark Zuckerberg zapewniał, że to przyszłościowa technologia, a świat będzie należeć do wynalazków, wykorzystujących rozszerzoną rzeczywistość. Natomiast nie zapowiadał, by w tym kierunku miała pójść jego firma, choć trzy lata temu Facebook przejął Oculus – firmę specjalizującą się w wirtualnej rzeczywistości.
– Pomyślcie, jak wielu rzeczy, których użycwacie, w rzeczywistości nie potrzebujecie fizycznie – przekonuje twórca Facebooka. – Chcecie zagrać w planszówkę? Proszę, pstryknijcie palcami i będziecie mieli planszówkę – dorzuca. To ilustracja przyszłych zastosowań „okularów” Facebooka. Cudzysłów jest tu konieczny, bowiem firma nie nazywa swojego projektu okularami – choć zapowiada, że będą miały oprawki.
Zgodnie z wnioskiem patentowym chodzi o „wyświetlacz z możliwości przewodzenia fal, z dwuwymiarowym skanerem”. Wyświetlaczem – czy ekranem – są, rzecz jasna, szkła tych okularów. Rozprowadzają one światło i odpowiednio rozproszone kierują do oczu użytkownika. Patent nie wyjaśnia czy patrząc takiem facebookowemu okularnikowi w oczy (w okulary?) też zobaczymy dodatkowy obraz, widoczny dla niego.
Nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość. Nawet jeżeli wszystko pójdzie jak z płatka, okulary z rozszerzoną rzeczywistością będziemy mogli nałożyć na nos najwcześniej za pięć lat.
źródło: Quartz
