Myślicie, że jaja są drogie? To dopiero początek, bo producenci mają poważny problem

Nad polskimi kurnikami wisi nie tylko widmo salmonelli, ale też ptasiej grypy.
Nad polskimi kurnikami wisi nie tylko widmo salmonelli, ale też ptasiej grypy. Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Gazeta
Ubiegłoroczne podwyżki cen jajek mogą się okazać dopiero początkiem kłopotów na polskim rynku. Hodowcy znaleźli się bowiem w kropce: wraz z nowym programem zwalczania salmonelli w stadach kur urwała się możliwość uzyskania przez rolników odszkodowań z tytułu likwidacji zagrożonych osobników.

Producenci obawiają się, że odcięcie ich od odszkodowań może doprowadzić do plajty producenta, którego hodowla zostałaby nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności dotknięta salmonellą – pisze „Gazeta Pomorska”.

– Po tym, jak minister rolnictwa postanowił pozostawić rolników samym sobie, nie mamy innego wyjścia, jak spróbować uzyskać dla hodowców możliwie najlepsze warunki komercyjnych ubezpieczeń – cytuje lokalny dziennik Piotra Lisieckiego, prezesa Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. – Spodziewamy się, że ewentualne objęcie większości producentów jaj wspólnym, grupowym ubezpieczeniem mogłoby obniżyć koszty o nawet 40 proc. w porównaniu z samodzielnym poszukiwaniem możliwości ubezpieczenia przez rolników – dodaje Lisiecki.

Problem salmonelli w Polsce wcale nie jest teoretyczny. – Ta choroba w Polsce jest i, jak do tej pory, nie udało się zatrzymać powstawania kolejnych jej ognisk – mówi INN:Poland Magdalena Kowalewska, ekspertka BGŻ BNP Paribas. – Jeżeli zaszłaby konieczność wybicia stad, ceny mogą wzrosnąć – dodaje.

To wydaje się naturalne, pytanie tylko, czy zanim jeszcze doszłoby do wybicia stad, koszty ubezpieczeń zawieranych prywatnie nie zaczną odbijać się na cenach jajek w sklepach. Kowalewska ostrożnie dopuszcza możliwość, że koszty zabezpieczania się przed chorobą (i jej skutkami) mogą znaleźć odzwierciedlenie w cenach. Poza tym warto przypomnieć, że wzrosty cen jaj w ostatnich trzech miesiącach były związane z wybijaniem stad w całej Unii Europejskiej: nagle zmniejszyła się podaż, więc i cena wzrosła. Jasne jest, że podobny mechanizm zadziała w Polsce, ale zanim do tego dojdzie – na poziomie zawierania ubezpieczeń – ceny jajek raczej nie powinny nas jeszcze zaskakiwać.


Producenci jednak pewnego poziomu nie przekroczą. – Nie jesteśmy w Polsce samotną wyspą, żeby można było dowolnie podnosić ceny – zastrzega ekspertka. – Jeżeli ceny przestaną być akceptowalne dla konsumentów, na rynek mogą zacząć trafiać jajka zza granicy – kwituje. Wtedy wzrost cen nie byłby aż tak odczuwalny.

Wiele też zależy od reakcji ministerstwa: być może resort nie pozostanie obojętny na skargi hodowców i zapewni im w końcu jakąś możliwość uzyskania odszkodowania. KIPDiP jest w końcu branżową potęgą. – Członkowie Izby odpowiadają za około 65-70 proc. podaży jaj w Polsce – podkreślał Piotr Lisiecki. – Niemniej, biorąc pod uwagę wyjątkowe okoliczności, będziemy pomagać w tej sprawie wszystkim tym, którzy się do nas zgłoszą, nawet producentom pozostającym poza Izbą – dorzucał, zaznaczając, że Izba działa też w obronie konsumentów. Tak czy inaczej, korelacja między kłopotami hodowców, a cenami jaj na sklepowych półkach jest jasna. Pytanie tylko, jak branży uda się wybrnąć z obecnego dołka.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.