Koniec pracy dla Polaków w Norwegii? Tubylcy oburzeni przez "polskie rozmowy"

Robotnicy budowlani w norweskim Bergen.
Robotnicy budowlani w norweskim Bergen. Fot. 123rf.com
Wywiad, jakiego wiceprzewodnicząca norweskiej Partii Pracy Hadia Tajik udzieliła norweskiej gazecie „VG” wstrząsnął pracującymi i mieszkającymi tam Polakami. Trudno się dziwić – Tajik zapowiada, że w miejscach pracy trzeba będzie mówić po norwesku, a jako przykład zmian niekorzystnych dla miejscowych i fiaska dotychczasowej polityki wymieniła „branże, w których mówi się po polsku”, co ma zniechęcać Norwegów do podejmowania w nich pracy. Nie chodzi jednak wyłącznie o jakąś przedwyborczą awanturę o Polaków – nad fiordami szykują się znacznie dalej idące zmiany.

Wrześniowe wybory norweska Partia Pracy wygrała o włos: zaledwie czterema punktami procentowymi, co dało jej siedem miejsc w parlamencie więcej. W gabinetach laburzystów pewnie słychać było westchnienie ulgi – część przedwyborczych sondaży przewidywała, że poparcie dla norweskiej lewicy spadnie poniżej tego, jakim cieszyli się konserwatyści.

Jakie podatki płaci Polak w Norwegii?
Laburzyści ocalili swoją przewagę w Stortinget, Zgromadzeniu Narodowym. Ale od wrześniowego triumfu wyborczego ich notowania ponownie idą w dół. – A skoro tak, to Partia Pracy zmienia kurs, chcąc poprawić swoją pozycję – analizuje dla INN:Poland Sylwia Skorstad, dziennikarka mieszkająca na stałe w Norwegii i zaangażowana m.in. w pracę na rzecz tamtejszej Polonii.

Polityka wobec imigrantów jest oczywistą płaszczyzną, na której można zapunktować. Tym bardziej, że ten kierunek wskazują media i publikowane przez nie statystyki. Najprostszy (i najbardziej spektakularny) przykład to opublikowane jesienią dane tamtejszego odpowiednika GUS, dotyczące rosnących rozbieżności w regulowanych nad fiordami podatkach. Jak w listopadzie pisał dziennik „Klassekampen”: przeciętny Norweg płaci 112,8 tys. koron podatku rocznie, przeciętny imigrant zaś 65,2 tys. koron.
Statystycznie w tym zestawieniu Polacy wypadają dosyć blado. Najmniej do norweskiego budżetu płacą Somalijczycy, zaledwie 19,9 tys. koron podatków. Na ich tle Polacy wypadają jeszcze nie najgorzej: 70,8 tys. koron. Ale to niewiele więcej niż Irańczycy (62,8 tys.), a znacznie gorzej niż Niemcy (104,5 tys.) czy Szwedzi (110 tys.).


Na dodatek sumy płacone przez Norwegów i obcokrajowców od lat konsekwentnie się rozjeżdżają: Norwedzy płacą dziś niemal dwa razy tyle, co na początku poprzedniej dekady, a przeciętny imigrant o 60 proc. mniej niż na początku poprzedniej dekady.

Podobna jest struktura zarobków: przy średniej płacy na poziomie 42,3 tys. koron miesięcznie, imigranci wypadają blado, np. ci z Europy Środkowo-Wschodniej zarabiają średnio 34,5 tys. koron. W tej grupie jest też wyższe bezrobocie, a także wiele osób korzysta z dodatkowych beneficjów, typu zasiłków dla osób, które w krajach pochodzenia mają małżonka o niskich dochodach. 16 tysięcy „Wschodnich Europejczyków” w Norwegii wysyła pieniądze z zasiłków za granicę. To samo robi z zasiłkiem opiekuńczym 1400 kolejnych osób z naszego regionu Europy.

Praca w Norwegii: wymagania
Biorąc pod uwagę skalę oburzenia, jakie wywołało w Norwegii opublikowanie tych danych, łatwo było przewidzieć, na jakiej płaszczyźnie laburzyści będą odrabiać sondażowe straty. – Chcemy zdrowego rynku pracy – zadeklarowała wiceprzewodnicząca partii. – Chcemy zagranicznej siły roboczej, ale są takie branże, gdzie jej procent jest tak duży, iż norweskie środowisko zanika. Dla młodego Norwega poszukiwanie pracy w branży, w której mówi się po polsku, nie jest atrakcyjne – kwitowała.
– Trzeba mówić po norwesku w norweskich miejscach pracy. To musi być punkt wyjścia – dodawała. – Siedemnastolatkowi trudno jest pójść na naukę zawodu tam, gdzie nie ma z kim zjeść drugiego śniadania i pośmiać się wspólnie, bo wszystkie żarty są po polsku. Koleżeństwo jest ważne i język norweski jest do tego kluczowy – kwitowała Tajik.

– Imigranci wkładają do wspólnej kasy dużo mniej niż z niej wyjmują i nie można tego tłumaczyć jedynie faktem, iż zarabiają mniej na gorszych posadach – komentuje Sylwia Skorstad. – Imigranci przez lata cieszyli się przywilejami, z których teraz rząd się powoli wycofuje. Jednocześnie nie mam wrażenia, że ktoś na polskich pracowników patrzy tu dzisiaj gorzej niż np. dwa lata temu. Osobiście nigdy nie spotkałam się tutaj z dyskryminacją ze względu na moją narodowość. Norwegowie cenią nas jako pracowników – podkreśla.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.