
Trzy lata temu hiszpańska sieć pizzerii postanowiła przykuć uwagę klientów niecodzienną nazwą. „Mafia zasiada do stołu” (La Mafia se sienta a la mesa) miało brzmieć zabawnie i nawiązywać do „Ojca chrzestnego”. Okazało się, że Hiszpanie wchodzą na pole minowe.
REKLAMA
Pierwszy okoniem stanął rząd w Rzymie. Włosi zablokowali rejestrację brandu pizzerii w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO). Ich zdaniem, posługiwanie się taką nazwą „trywializuje”, a wręcz „propaguje” zorganizowaną przestępczość. – Godzi w zasady porządku publicznego i dobre obyczaje – kwitowali.
Tego weta Hiszpanie się nie spodziewali – i się z nim nie pogodzili. Złożyli skargę w Trybunale Unii Europejskiej w Luksemburgu. I, jak właśnie się przekonali, również tam zabrakło poczucia humoru.
– Sprzeczność z porządkiem publicznym zakwestionowanego znaku towarowego należy oceniać w świetle sposobu postrzegania przez właściwy krąg odbiorców znajdujący się na terytorium Unii Europejskiej lub na części tego terytorium – tłumaczy w charakterystycznym stylu swoją decyzję luksemburski trybunał. Nawiązania do kina czy literatury nie mogą służyć za wymówkę. – Mafia jest organizacją przestępczą, którą rząd włoski zwalcza za pomocą przepisów prawnych i szczególnych środków wykonawczych – podsumowuje. A skoro cały brand opiera się na słowie „mafia”, to los całości jest, nomen omen, przesądzony.
